| Bóg dziwny |
| Wpisany przez Maciej Strzyżewski | |||
Sławny fizyk Stephen Hawking uważa, że skoro w domu jest prąd, to elektryk jest do niczego niepotrzebny. Hawking odrzuca myśl, że istnieje Ktoś, kto kiedyś położył instalację.Stephen Hawking w swojej najnowszej książce Wielki projekt, napisanej wspólnie z Leonardem Mlodinowem, stwierdził, że „Bóg jest całkowicie zbędny (…) ponieważ istnieje takie prawo jak grawitacja i wszechświat może powstawać, i będzie powstawał z niczego. Nie ma żadnej potrzeby, żeby przywoływać tu Boga, który stworzył wszechświat”. Stwierdzenie Hawkinga jest tak kontrowersyjne, że wygląda raczej na to, iż sławny fizyk bardziej chciał zwrócić uwagę na siebie niż czegokolwiek dowieść, gdyż tez, które wygłosił, udowodnić się nie da. Mimo to zwolennicy Hawkinga przyjmują je z entuzjazmem — jak dogmat ogłoszony przez osobę z wielkim nazwiskiem. Hawking swoim głosem wywołał burzę zarówno wśród wierzących, jak i ateistów. „To czysty absurd!” — napisała na łamach „The Observer” Mary Warnock, znana angielska filozofka, ateistka i zwolenniczka legalizacji eutanazji. A John Butterworth, niewierzący profesor fizyki z Uniwersytetu Londyńskiego, stwierdził, że nie do końca pojmuje, co właściwie Hawking miał na myśli oraz dlaczego powiedział to, co powiedział. Susan Greenfield, profesor farmakologii z Oksfordu i była szefowa Royal Institution, organizacji skupiającej brytyjskich badaczy i naukowców, oświadczyła w kontekście wypowiedzi Hawkinga: „Boję się ludzi, którzy posiedli bezsporne odpowiedzi na wszystkie pytania!”. Wielu ateistów zarzuca Hawkingowi, że w sporze z religijnymi oponentami raczej im szkodzi, niż pomaga. Spór toczy się między zwolennikami teorii ewolucji a zwolennikami koncepcji Inteligentnego Projektu, czyli stworzenia świata przez Boga. Po obu stronach stołu znajdują się wielkie naukowe nazwiska. Z ostrego języka znani są nie tylko politycy, ale i niektórzy naukowcy. Biolog Richard Dawkins, autor bestsellerowego Boga urojonego, ogłosił, że Hawking wykopał Boga z fizyki, tak jak przed laty Darwin wykopał Go z biologii. Takie słowa robią wrażenie, pozyskują sympatyków i oddziałują skuteczniej niż merytoryczne argumenty. Sytuacja nie do końca jednak wygląda tak, jak słynny biolog ją przedstawia. Naukowcy przeciw ewolucjiWielu wybitnych naukowców reprezentowało i reprezentuje inny punkt widzenia. William Kelvin, Max Planck, Albert Einstein wierzyli w Boga i w pełni świadomie Jemu właśnie przypisywali autorstwo swoich odkryć. „Naukowe koncepcje powstają w ludzkich umysłach, ale za nimi stoi rzeczywistość, która jest przed nami odkrywana jedynie dzięki łasce Boga” — oznajmił Wernher von Braun (1912-1977), pierwszy dyrektor NASA, pionier w dziedzinie odkrywania przestrzeni kosmicznej. „Istnieją (...) przytłaczająco potężne dowody, że przyroda wokół nas jest przemyślana i mądrze zaplanowana. (...) myśl ateistyczna jest tak irracjonalna, że brak mi słów” — stwierdził William Kelvin (1824-1907), fizyk zajmujący się prawami termodynamiki, twórca termometru. „Wielu naukowców ufa zarówno nauce, jak i Bogu, który się w niej konsekwentnie objawia” — powiedział Richard Feynman (1918-1988), zdobywca Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Jak widać, Bóg nadal ma w fizyce silną pozycję i wielkie zasługi. Nie wygląda też na to, aby w biologii było inaczej. Obecnie ośmiuset czołowych naukowców świata oficjalnie odrzuca teorię ewolucji, uważając ją za nieprawdopodobną. Są to pracownicy tak renomowanych placówek naukowych jak: Princeton, Massachusetts Institute of Technology, Yale, Stanford, National Laboratories at Livermore, Los Alamos National Laboratory, University of California, Los Angeles, University of Georgia, Tulane, Uniwersytet Moskiewski, Chitose Institute of Science & Technology w Japonii, Ben-Gurion University w Izraelu i wiele innych. Podpisali oni następujące oświadczenie: „Jesteśmy sceptyczni wobec twierdzenia o zdolności przypadkowych mutacji i doboru naturalnego do wytworzenia złożoności życia. Winno się zachęcać do bardziej wnikliwego badania dowodów wspierających darwinizm”. Liczba naukowców, którzy kwestionują teorię Darwina, w ciągu pięciu lat wzrosła ośmiokrotnie. Wykaz tych osób można znaleźć na stronie www.discovery.org. Koncepcja powstania życia bez ingerencji z zewnątrz wydaje się wymagać więcej wiary niż koncepcja istnienia Wielkiego Architekta. Samoistne powstanie życia można przyrównać do wiary w to, że wrzucone do gigantycznej betoniarki miliony części dżambo dżeta po paru miliardach lat same ułożą się w pełni sprawny i gotowy do lotu samolot. Teoretycznie jest to możliwe, ale rozsądek to wyklucza. Okazuje się, że niewierzący naukowcy też muszą w coś wierzyć i to bardzo mocno. Ogrom miliardów lat stał się dla ateistów synonimem Boga. Stanowią one sprawczą mgłę, w której zachodzą najbardziej nieprawdopodobne procesy, jak na przykład samoistne powstanie życia. Aby wzmocnić siłę działania miliardów lat, dodaje się jeszcze jakiś megawybuch, który ma zamknąć usta przeciwnikom i rozwiać wszelkie wątpliwości zwolenników. Wątpliwości jednak pozostają, bo dowodów (brakujących ogniw) na ewolucję jak nie było, tak nie ma, a próby interpretacji skamieniałości są tak naiwne, że Henry Schaefer, dyrektor Center for Computational Quantum Chemistry z University of Georgia, pięciokrotny kandydat do Nagrody Nobla za prace z dziedziny chemii kwantowej i jeden z podpisanych sceptyków, stwierdził: „Niektórzy obrońcy ewolucjonizmu przyjmują takie standardy oceniania dowodów na ewolucję, których w innych okolicznościach jako naukowcy nigdy by nie zaakceptowali”. Oblicza logikiJakieś 200 lat temu po raz pierwszy w historii pojawiła się koncepcja życia bez Boga. Weszliśmy w erę wiary w potęgę możliwości i geniuszu umysłu ludzkiego. Po wiekach niepodzielnego panowania i nadużyć Kościoła powszechnego ktoś odważył się powiedzieć: Boga nie ma! Myśl była szokująca, ale jednocześnie dla wielu podniecająca. Powiało buntem i wolnością. Pojawił się jednak problem. Po wiekach ustalonego porządku nagle zabrakło odpowiedzi na najbardziej podstawowe, egzystencjalne pytania: Skąd się wziąłem? Po co żyję? Dokąd zmierzam? Trzeba było na nowo zdefiniować rzeczywistość. Miejsce teologów zajęli etycy i filozofowie, którzy przystąpili do pracy. Wiele odpowiedzi przyniósł Darwin wraz ze swoją teorią. Uchwycono się jej kurczowo. Zaczęto jej nauczać jako oczywistego faktu. Materialistyczny Zachód i komunistyczny Wschód nie potrzebowały Boga, więc koncepcja Darwina zadomowiła się tam łatwo. Dziura w wiedzy została na prędce załatana, ale niestety wygląda na to, że niewłaściwym rodzajem materiału. Ktoś powiedział: hipoteza istnienia Boga jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i logiką. Pojawia się pytanie: z czyim rozsądkiem i czyją logiką? Kobiety i mężczyźni mają odmienną logikę. Amerykanie mają inną logikę niż Europejczycy. Ludzie w Azji czy Afryce mają jeszcze inną niż Europejczycy, rozszerzoną o codzienność zjawisk nadnaturalnych (bo chyba nikt nie pokusi się o negowanie świata magii, duchów czy cudów, które tam występują powszechnie). Europejczyk poinformowany o tym, że ryż rośnie tylko w ciepłym klimacie, wiedząc, że w Anglii klimat jest chłodny, bez namysłu wyciągnie logiczny wniosek, że w takim razie w Anglii ryż rosnąć nie może. Zapytany o to samo Hindus odpowie: nie wiem, bo nigdy tam nie byłem i nie widziałem. Ludzie z duchowego Wschodu rozróżniają i biorą pod uwagę znacznie więcej zjawisk, które znajdują miejsce w ich logice, niż człowiek Zachodu. Bez koncepcji Inteligentnego Projektu i osoby Wielkiego Architekta trudno jest wytłumaczyć początek życia we wszechświecie. Skoro tak ścisły przedmiot jak matematyka potrafi operować tak abstrakcyjną i niewyobrażalną wartością jak nieskończoność, co świadczy o wielkiej pokorze i mądrości królowej nauk, to tym bardziej humaniści powinni pozostawić sobie margines na poznawanie niepoznanego i założyć istnienie we wszechświecie także innych bytów z innych wymiarów, a wśród nich i Boga. Jedni zaprzeczają istnieniu Boga, bo Go nie widać, podczas gdy inni doświadczają Jego obecności, działania i panowania na co dzień. Są zachwyceni swoim Bogiem. Obie postawy pozostają jednak w gestii wiary lub niewiary. Nie da się ich udowodnić. Dla mnie Bóg to absolut, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, początek i koniec wszystkiego, potężna moc, twórcza siła większa niż energia termojądrowa, życie samo w sobie, idealna miłość. To Osoba nieogarnięta przez katolicyzm, protestantyzm, judaizm, islam czy hinduizm. Jego Słowo ma wielką moc sprawczą. Nawet nasze słowa mogą skłócić i pogodzić, rozpocząć wojnę lub wielką odbudowę. Boże Słowo może powołać do życia. Wierzę, że to właśnie Słowo spowodowało istnienie wszechświata. Albert Einstein powiedział: „Chcę wiedzieć, w jaki sposób Bóg stworzył świat. Nie skupiam się na tym lub innym zjawisku rozpatrywanym przez pryzmat jakiegoś odkrycia. Chcę poznać Jego myśli. Reszta to szczegóły”. Maciej Strzyżewski
|


