1

Było to 4 października 1957 roku. Pierwsze lądowanie na Księżycu przeniosło ludzkość w nową erę — kosmiczną. Ludziom udało się wreszcie pokonać siłę grawitacji trzymającą ich na naszej planecie. Zaczęliśmy sobie uświadamiać, że jesteśmy aktorami w technologicznej rewolucji, wobec której wszystkie wcześniejsze schodzą na dalszy plan. Ludzkość dotknęła wszechświata i jego tajemnic jak nigdy dotąd. Ta technologiczna rewolucja jest kontynuowana w zawrotnym tempie. Jednak moralny kompas ludzkości nie dorównuje kroku zwiększającym się zdolnościom naukowym.

Nuklearne pokolenie

Gdy nastała era nuklearna, przyszłość zaczęła napełniać ludzkie serca przerażeniem. Przestrzeń kosmiczna otworzyła podwoje satelitom i rakietom, jednak destruktywne skutki kontroli przestrzeni kosmicznej w rękach moralnie niezdyscyplinowanych ludzi dysponujących bronią nuklearną przyprawiają o lęk myślące osoby, które odczytują znaki czasu.

Bertrand Russell wołał: „Czy człowiek naukowy przetrwa, czy też górę weźmie mieszanina zaawansowanej wiedzy i prymitywnych, nieopanowanych namiętności tak niezmiennych, iż uniemożliwią przetrwanie ludzkości? Myślę, że naprawdę ważną kwestią wobec nowoczesnej technologii nie jest to, czy człowiek będzie w stanie zamieszkać na innych planetach, ale czy człowiek będzie w stanie nadal mieszkać na tej planecie”. Jak Russell mógłby nie martwić się o to, skoro większość pieniędzy przeznaczonych na badania naukowe związane z kosmosem jest wydawana na doskonalenie metod masowej zagłady? Gdy pomimo rozwoju technologii warunki panujące na świecie stają się coraz bardziej złożone, musimy zadać wprost pytanie: czy to możliwe, że zbliża się czas, gdy Bóg będzie zmuszony interweniować — czas „wytracenia tych, którzy niszczą ziemię”2?

Połączenie naukowego geniuszu z nieopanowanymi namiętnościami zawsze okazywało się niebezpieczną mieszaniną. Zarówno historia, jak i Pismo Święte zmuszają nas do zadania pytania: czy ludzkość jest moralnie zdolna do mądrego posługiwania się tajemnicami wszechświata, czy też w nasze ręce dostała się moc przerastająca nasze moralne siły?

Wernher von Braun, jeden z ojców ery nuklearnej, powiedział: „Niektórzy myślą o Ziemi jako bezpiecznej i wygodnej planecie, a kosmos uważają za wrogie środowisko. Niezupełnie jest to prawdą. Ziemia jest chroniona przez cienkie prześcieradło atmosfery, ale w gruncie rzeczy jest miejscem nieuporządkowanym i nieprzewidywalnym. Jest pełna burz i wichrów, mgły i lodu, i trzęsień ziemi. Jest także pełna ludzi, w których posiadaniu jest broń nuklearna. W kosmosie jest wiele piękna, a przy tym porządek. Nie ma tam zmiennej pogody, ale regularność. Kosmos jest przewidywalny. (…) Wszystko w kosmosie jest posłuszne prawom fizyki”.

Na tej planecie panuje zamieszanie, nieporządek i rozkład. Z biegiem czasu sytuacja nie zmienia się na lepsze. Ekonomiści zapowiadają, że wobec rabunkowej gospodarki zasobami naturalnymi w stosunkowo nieodległej przyszłości konieczny stanie się exodus z naszej planety. Mówią, że będziemy zmuszeni sprowadzać surowce z innych planet. Wymieniają polityczne, militarne, ekonomiczne, społeczne i moralne powody, dla których wyprawy z kosmos staną się nieodzowne.

Kosmiczny exodus

Ale Bóg nie jest nieprzygotowany na tę sytuację. Pismo Święte mówi o exodusie z Ziemi w bardziej realistycznych kategoriach, niż wielu śmie przypuszczać. To sam Jezus wskazał możliwość podróży kosmicznej i obiecał taką podróż swoim wyznawcom. Na Górze Oliwnej uczniowie widzieli Go odchodzącego do nieba. Prawo grawitacji nie mogło zatrzymać Pana chwały odchodzącego do domu Ojca. On obiecał: „Idę przygotować wam miejsce. (...) Przyjdę znowu i wezmę was do siebie”3.

Te słowa tchną taką pewnością, że aż przyprawiają o dreszcz emocji! Exodus z Ziemi będzie zupełnie realny. Apostoł Paweł uczył: „Sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem”4.

Wyobraź to sobie, jeśli potrafisz! Zstąpienie naszego Zbawiciela z nieba, spoza licznych konstelacji, w chwale, która wprawi w zdumienie oczy wszystkich mieszkańców ziemi! Długo oczekiwane zmartwychwstanie naszych ukochanych, którzy zasnęli! A potem wspólna podróż przez niebiosa w towarzystwie Zbawiciela do miejsca, które On przygotował, byśmy na zawsze byli z Nim! Każde słowo tej obietnicy jest pełne znaczenia. Każde słowo zostanie spełnione.

Skąd wiemy to wszystko? Wiemy to, bo nasz bieg do gwiazd, który zawdzięczamy postępowi naukowemu naszych czasów, jest wyraźnym dowodem, że przyjście naszego Pana nie jest już odległe — On jest tuż u drzwi. Przeczytaj jeszcze raz słowa wypowiedziane przez Boga do proroka Daniela — słowa, którym każdy dzień nadaje coraz głębsze znaczenie: „Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę aż do czasu ostatecznego! Wielu będzie to badać i wzrośnie poznanie”5.

Wiedza jako znak

Bóg niebios przewidział, że wiedza będzie się rozwijać i zaplanował, że wraz z rozwojem wiedzy wzrastać będzie poznanie objawienia danego ludzkości. Zrozumienie biblijnych proroctw dotyczących czasów końca i powtórnego przyjścia Chrystusa będzie nieomylnym znakiem, iż wydarzenie to jest już bardzo bliskie. Dzisiaj ludzkie umysły włamują się do skarbców wszechświata. Prom kosmiczny okrąża Ziemię w kilkadziesiąt minut. Potężne okręty podwodne pływają wiele miesięcy bez wynurzenia napędzane garścią uranu. Pociski strategiczne mogą trafiać w cele po drugiej stronie globu z dokładnością do kilku metrów.

W naturalny sposób nasuwa się pytanie, dlaczego ten postęp wiedzy nie rozłożył się równo w czasie. Dlaczego nie następował w podobnym tempie w czasach Abrahama czy za dni rzymskich cezarów? Sposób podróżowania w czasach naszych pradziadków niewiele różnił się od tego w czasach Abrahama.

Daniel napisał, że w „czasie ostatecznym wzrośnie poznanie”. Jednak ludzie w swoim biegu do samozagłady nie chcą przystanąć i posłuchać. Czy należy się dziwić, że Bóg powstrzymywał ten postęp aż do naszych czasów? Czy jesteś w stanie odepchnąć nasuwające się przekonanie, iż miał ku temu powody?

Fakt, iż Bóg pozwolił ludziom odkryć tajemnice wszechświata, dowodzi, że wkrótce przekroczy On próg czasu, by położyć kres istnieniu świata w kształcie, jaki znamy obecnie. Bóg nieba nie dopuścił wcześniej do takiego ryzyka. Uczynił to dopiero w obecnej dobie, gdy jest gotowy do interwencji.

Czyż nie istnieje jedno sensowne wyjaśnienie tego wszystkiego? Nie tylko zbliżamy się do ostatecznej godziny, ale już w nią wkroczyliśmy! Czy ktoś jeszcze odważyłby się temu zaprzeczyć? Jednak możesz być wdzięczny Bogu za to, że tak właśnie jest, bo żadne ludzkie sposoby nie dadzą ludzkości realnej szansy rozwiązania problemów. Nauka i medycyna nie wystarczą. Statki kosmiczne nie pozwolą nam uciec z tej planety, by ocalić cywilizację.

Zapytam cię: W jaki sposób podróże w kosmos miałyby rozwiązać problemy ludzkości? Co taki exodus z Ziemi dałby tobie albo mnie? Czy zdajesz sobie sprawę, że aby taka kosmiczna podróż była realna, musielibyśmy osiągnąć stałą prędkość ponad dziewięciu tysięcy kilometrów na sekundę, aby w ciągu dwustu pięćdziesięciu lat dotrzeć do najbliższego układu planetarnego, w którym znajdowałaby się planeta nadająca się do zamieszkania? To oznacza, że kilka pokoleń ludzi narodziłoby się i umarło w czasie tej podróży, zanim ekspedycja zostałaby zakończona. Nie, podróże kosmiczne nie rozwiążą żadnego naszego problemu, póki istnieje najważniejszy z nich — śmierć.

Jedynym realnym rozwiązaniem jest exodus z Ziemi, który zaplanował Bóg. Tylko On ma klucze śmierci. „Oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci”6. „Tak, przyjdę wkrótce”7. Dzięki Bogu ten dzień jest już bliski.

Kwarantanna planety Ziemia

Ale teraz pozwól, że na chwilę cofniemy się do sceny, w której ludzie po raz pierwszy usiłowali w pewnym sensie uciec w przestrzeń.

Na żyznej równinie Mezopotamii ludzie, którzy wyparli się swego Stwórcy, usiłowali sięgnąć do nieba tak daleko, by uniknąć przyszłego sądu Bożego. W tym celu budowali ogromną wieżę. „Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy nie rozproszyli się po całej ziemi!”8. Wtedy to Pan interweniował. Przez prosty zabieg pomieszania języków skutecznie sprawił, że budowniczowie rozeszli się w różnych kierunkach. Owo zamieszanie właśnie dało nazwę tej pierwszej „kosmicznej” próbie. Niedokończoną wieżę nazwano wieżą Babel, a miasto Babilonem, jako że słowo babel oznacza właśnie zamieszanie. Grzech — bunt przeciwko Bogu, nieposłuszeństwo Jego prawu — zawsze prowadzi do zamieszania.

Czy to możliwe, że ta pierwsza próba ucieczki w przestrzeń stanowi ostrzeżenie dla współczesnej ludzkości? Zapytam: Czy Bóg pozwoli niemoralnym, skażonym grzechem ludziom nawiedzać bez przeszkód przestrzeń kosmiczną? Czy Bóg pozwoli, by ludzie pełni nienawiści i chciwości, pychy i żądzy, podróżowali do zamieszkanych światów? Boży plan zakłada izolowanie grzechu aż do czasu ostatecznego wyleczenia tej choroby, aby się nie rozszerzała. Żaden zarazek w rakiecie nie wydostanie się z kwarantanny, jaką objęta została nasza planeta. Żadna podróż w przestrzeń statkiem kosmicznym nie rozwiąże problemów ludzkości.

Czy promy kosmiczne, bazy orbitalne, satelity komunikacyjne, sondy kosmiczne, reaktory atomowe są znakiem czasu? Czy jak zegar bomby atomowej odliczający sekundy wstecz wskazują na kończący się czas wyznaczony jednostkom i narodom, które dopełniają swojej czary bezprawia?

Bóg przygotował drogę ratunku. Możesz ją wybrać. Przebaczenie! Wielu będzie tych, którzy przyjęli przebaczenie, uratowanych z mocy śmierci, zabranych mocą Bożą ponad stratosferę, jonosferę, w przestrzeń kosmosu, aż bezpiecznie dotrą do bram Wiecznego Królestwa.

Boży exodus z Ziemi! Boży bieg do gwiazd! Do domu — nareszcie!

George E. Vandeman

[Artykuł pochodzi z książki G.E. Vandemana pt. Zbuntowana planeta. Śródtytuły oraz skrót tekstu pochodzą od redakcji].

1 Łk 21,26.
2 Ap 11,18.
3 J 14,2-3.
4 1 Tes 4,16-17.
5 Dn 12,4.
6 Ap 1,18.
7 Ap 22,20.
8 Rdz 11,4.
przewiń na górę ^