Nie ma jak spalić czarownicę (ZC 09/11)
Wpisany przez Barbara Niemczewska   

200 lat temu, w sierpniu 1811 roku zapadł w Królewcu ostateczny wyrok w sprawie pasterki Barbary Zdunk, matki czworga dzieci, oskarżonej o spalenie sześciu domostw i dwojga ludzi w mieście Reszel na Warmii. Był to wyrok śmierci przez spalenie na stosie.

Wcześniej sprawa, jako niejasna, przeszła przez wszystkie instancje sądu pruskiego, była w rękach króla pruskiego. Podobno był to ostatni stos w Europie, na którym spalono czarownicę, bo i o to oskarżono tę kobietę. Za przyzwoleniem Kościoła spalono Barbarę Zdunk na stosie w dniu 21 sierpnia 1811 roku.

Wydarzenie to miasto Reszel postanowiło upamiętnić nocnym spektaklem plenerowym „Proces Barbary Zdunk”. Nie pierwszy raz zresztą. Historia Barbary Zdunk była już przedstawiana w Reszlu kilkakrotnie: w 1981, 2004 i 2009 roku. Tegoroczna inscenizacja odbyła się 22 sierpnia pod murami reszelskiego zamku. Wzięli w niej udział amatorzy z Reszla oraz tancerze ognia. Atmosfera starych zamkowych murów oraz zapowiedziane efekty specjalne ściągnęły pod zamek tłumy widzów. Inscenizacja ta, przygotowana przez Miejski Ośrodek Kultury, była częścią projektu promocyjnego realizowanego wspólnie przez Gminę Reszel i Stowarzyszenie „Dom Warmiński — śladami historycznej Warmii”.

Tak właśnie — puszczaniem sztucznych ogni i tańcem z ogniem, jednym słowem, ZABAWĄ dla turystów — władze Reszla postanowiły upamiętnić spalenie kobiety, biednej pasterki, którą przed wykonaniem wyroku dwa lata trzymano w nieludzkich warunkach i torturowano. Ale czego się nie robi dla turystów i promocji miasta.

Może któregoś dnia zrobimy repliki komór gazowych z obozów nazistowskich w Auschwitz i Treblince i będziemy spektaklem upamiętniać ofiary? Potrzeba będzie wielu aktorów... A może zrobimy inscenizację pogromu Żydów w Jedwabnem? Żydów zagrają jacyś amatorzy, a tancerze ognia z pochodniami w rękach tanecznym krokiem zagonią ich do jakiejś repliki stodoły, z której po chwili buchną sztuczne ognie, a potem odbędzie się festyn. Zażenowani internauci proponują też plenerowe inscenizacje mordu w Katyniu czy pogromów na Wołyniu. Jest nadzieja, że do tego nie dojdzie. Chyba że za jakieś 200 lat ktoś wymyśli takie spektakle...

Jedyną osobą, która zachowała w sprawie festynu „ku czci” zdrowy rozsądek, okazała się minister Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania. Na początku sierpnia zaapelowała do władz miasta, aby nie czynić zabawy z męki biednej, niepiśmiennej pasterki z Warmii. Upamiętniać — tak, napisała pani minister, ale nie w jakiejkolwiek formie. Nie dawać młodzieży pożywki w postaci zabawy, która dewaluuje ofiarę kobiety. Minister wskazała władzom miasta na związek palenia czarownic w średniowieczu z uprzedzeniami i dyskryminacją kobiet. Barbara Zdunk nie jest postacią legendarną czy baśniową, ale była konkretną osobą — protestowała minister. Według niej nie można upamiętniać egzekucji radosnym piknikiem i zabawą. Minister liczyła, że władze miasta wycofają się chociażby z najbardziej drastycznego elementu obchodów, czyli historycznej rekonstrukcji egzekucji Barbary Zdunk1. Niestety, władze miasta nic w programie nie zmieniły. Przeciwnie, ucieszyły się, że rozgłos nadany imprezie przez protest minister Radziszewskiej przyciągnie na nią więcej widzów.

A może lepiej byłoby opowiedzieć młodzieży, skąd się wzięły stosy w Europie; przypomnieć, co to była inkwizycja, przypomnieć rolę dominikanów i jezuitów w wyłapywaniu heretyków, których ustawiano na stosach i palono. Czesi na przykład postawili spalonemu przez Rzym czeskiemu reformatorowi religijnemu Janowi Husowi piękny pomnik na Starym Mieście w Pradze. Ale może to błąd, może wzorem reszlan powinni go co jakiś czas spalać na placach swoich miast w ramach historycznych inscenizacji z udziałem tancerzy ognia i przy użyciu efektów pirotechnicznych?

Najważniejszy w końcu jest turysta, a właściwie to, co ma w kieszeni. Prawda historyczna jest tu mniej istotna. Na gawiedzi zawsze mocniejsze wrażenie zrobi ogień. Jest stos, jest ofiara, jest zabawa. I tak trzymać...

Barbara Niemczewska, współpraca Andrzej Siciński

1 Więcej o interwencji minister Radziszewskiej: www.rownetraktowanie.gov.pl.
Komentarze (0)
Napisz komentarz
Twoje dane kontaktowe:
Komentarz:
  przewiń na górę ^