To, że ten męski Bóg jest również w pełni kobiecy, zauważyli już malarze. Na obrazie „Powrót syna marnotrawnego” ojciec czule obejmuje syna. Widzimy jego ręce, które oplatają synowskie plecy.

Dziwne ręce. Jedna dłoń należy do mężczyzny, druga do... kobiety! Tak, nasz Ojciec jest też naszą Matką. Surowość przeplata się z czułością, gniew z przebaczeniem, działanie z pięknem, logika umysłu z logiką serca. I to wcale nie są stereotypy płci. Tak zostaliśmy stworzeni. Żeby lepiej zrozumieć kobietę, a przez to lepiej poznać Boga, musimy wrócić do Edenu.

Korona stworzenia

Kiedy symfonia stworzenia już pięciokrotnie wzbudziła anielskie hurrrra!, nastała kulminacja stwórczej myśli i wyłoniło się największe arcydzieło — Bóg umieścił na ziemi swój własny obraz. Stworzył syna. Pojawił się Adam, zdumiewający triumf Jego pracy. Nic z wcześniejszego stworzenia nawet w przybliżeniu nie przypominało Boga. Adam wydawał się skończoną doskonałością, a jednak tu po raz pierwszy zabrzmiało Boże nie jest dobrze1. Czegoś brakowało, nie było pełni. Do tej pory każdy dzień stworzenia Bóg oceniał jako dobry. Ale teraz oznajmia, że coś jest nie w porządku... Brakuje Ewy!

Kobieta jest kulminacją niezwykłej pracy Boga. Proces stwórczy nie kończy się na Adamie, ale na Ewie. To ona jest finalnym muśnięciem Mistrza. Nie jest dodatkiem ani późniejszym uzupełnieniem. Czy można w to wątpić, znając sposób, w jaki rozwijało się stworzenie świata, jak powstawały coraz doskonalsze dzieła? Z Ewą na świat przyszła kobiecość, coś, czego nie da się zdefiniować, jedyny w swoim rodzaju obraz Boga — przyszło Jego serce poszukujące miłości. To w kobiecie Bóg odcisnął swą najgłębszą pieczęć — łaknienie miłości. Nikt chyba nie ujął istoty kobiecości lepiej niż George Byron: „Miłość stanowi osobną część życia mężczyzny, jest natomiast całym istnieniem kobiety”.

To prawda. Bez miłości kobieta więdnie. Będzie jej szukać po kres swych dni. To właśnie spełnienie w miłości przydaje jej blasku, siły, piękna. Nie ustanie, póki jej nie znajdzie. Relacje i związki są potrzebą jej życia.

Relacje ponad wszystko

Bardziej niż czymkolwiek innym kobiety są zainteresowane związkami. Są istotami relacyjnymi do samych swoich korzeni. Podczas gdy mali chłopcy zabijają jeden drugiego w udawanej bitwie, dziewczynki negocjują związki. Bawią się w dom albo... w księżniczkę, która czeka na swego księcia, marząc o wielkim romansie. Większość kobiet określa siebie w kontekście związków i ich jakości. Jestem żoną, matką, siostrą, córką, przyjaciółką. Albo: Jestem samotna. Moje dzieci tak dawno już nie dzwoniły, przyjaciele wydają mi się tak odlegli. To nie jest słabość w kobietach — przekonuje Stasi Eldredge w książce Urzekająca2. To ich piękno. Piękno, które odzwierciedla serce Boga.

Ogromne pragnienie bliskości i zdolność kobiety do głębokich relacji mówi nam o ogromnym pragnieniu i zdolności Boga do ścisłych związków. Może to jest najważniejsza rzecz, jakiej kiedykolwiek dowiemy się o Bogu — że tęskni za związkiem z nami. Cała biblijna opowieść jest historią miłości pomiędzy Bogiem i Jego ludem. On za nami tęskni. On się przejmuje. On ma czułe serce. „A jednak Syjon mówi: Pan mnie opuścił i Wszechmocny zapomniał o mnie. Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak ja ciebie nie zapomnę”3. „Jeruzalem, Jeruzalem (...), ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście”4.

Jakie to pocieszające i tchnące nadzieją, że wszechświat, w którym żyjemy, opiera się na związkach, że nasz Bóg jest Bogiem o czułym sercu, Bogiem pragnącym bliskości z nami. To głębokie przesłanie Stwórca przekazał nam właśnie w kobiecie. Co więcej, Bóg nie tylko za nami tęskni, ale pragnie być przez nas kochany! To pożądanie skrył w sercu stworzonej na swój obraz kobiety. Kobieta pragnie miłości na wyłączność, inaczej będzie cierpieć. Ona musi być dla swego ukochanego najważniejsza. Musi czuć się pożądana. Pragnie być poszukiwana z całego serca. Bóg obdarza kobietę pewnymi cechami, które są podstawą każdego związku, które mówią wiele o Nim samym. Kobieta jest kusząca. Jest wrażliwa. Czuła. Okazuje miłosierdzie. Bywa również gwałtowna i zażarcie oddana.

Ilu z nas postrzega Boga jako pragnącego miłości? Zazwyczaj postrzega się Go jako silnego i potężnego, a nie jako potrzebującego nas, czułego, pragnącego być pożądanym. A On chce być dla nas najważniejszy5. Mówi: „Ja, Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym”6. Chce, byśmy Go kochali i szukali z całego serca. „A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy będziecie mnie szukać całym swoim sercem”7. Bóg jest podatny na zranienie. Każde odrzucenie, każda zdrada powoduje Jego cierpienie. Od pierwszej do ostatniej strony Biblii, od początku do końca woła: Dlaczego mnie nie wybierasz? Mówiąc słowami Tozera, Bóg czeka, chce, aby Go pożądano.

Życie zmienia się radykalnie, gdy wkracza w nie miłość. Chrześcijaństwo zmienia się radykalnie, gdy odkrywamy, że jest wielkim romansem z Bogiem.

Zaproszenie do romansu

„Ukochałem cię odwieczną miłością”8 — mówi Bóg. Jak zauważa w swej książce Eldredge, cały ten świat został stworzony do romansu. Rzeki i doliny, łąki i plaże. Kwiaty, muzyka, pocałunek. Ale my mamy sposób, by o tym zapomnieć, zagubić się w pracy i zmartwieniach. „Ewa — Boże przesłanie dla świata w kobiecej postaci — zaprasza nas do romansu. Za jej sprawą Bóg uczynił romans priorytetem wszechświata”9.

Wierne posłuszeństwo Bogu jest ważne, ale to nie wszystko, czym Bóg nas przyciąga. Ono jest wystarczające dla naszego uzdrowienia w takim samym stopniu, jak robienie prania wystarcza dla funkcjonowania małżeństwa. To nie posłuszeństwo było tym, co niezachwianie prowadziło tysiące męczenników na śmierć. To było święte, gwałtowne i żarliwe uczucie. Pałające serca. Bo korzeniem wszelkiej świętości jest miłość.

Często w Kościołach powtarza się te same kłamstwa. Być uduchowionym znaczy być zdyscyplinowanym. Zapracowanym. Obowiązkowym. Nie! Być uduchowionym znaczy mieć romans z Bogiem. Marzenie o romansie, o znalezieniu miłości swego życia, leży głęboko w sercu każdej kobiety. Do tego została stworzona. To jest w porządku. To całkowicie biblijne. Przecież kobieta odbija serce Boga. Jezus sam siebie nazywa Ukochanym10. Jest Panem Młodym11. Ukochany, narzeczony — to najbardziej intymna ze wszystkich metafor, jakie zastosował Jezus, żeby opisać swoją miłość i tęsknotę za nami oraz związek, do jakiego nas zaprasza.

Odbicie piękna

Serce szukające miłości i bliskich relacji — to istota kobiecości. To odbicie Boga w kobiecie. Ale to nie wszystko. Esencją kobiecej duszy jest... piękno. Piękno, które ma do odkrycia. Wszyscy wiemy, że Bóg jest miłością12. Ale istotą Boga jest też piękno. Odmalował je w przyrodzie. Natura nie jest przede wszystkim funkcjonalna — ona jest przede wszystkim piękna! W szczycie rozkwitu woła: piękno jest istotne!, wyjawiając, że piękno jest istotą Boga.

Ewa była piękna. Zachwycała. Piękno nie tylko obejmuje sferę duchową. Piękno jest też fizyczne. Te dwa przejawy piękna się przeplatają, uzupełniają, dopiero razem tworzą jego sedno. Z jednej strony świat deprecjonuje i prostytuuje piękno, ograniczając je do doskonałej figury czy pięknych rysów, ale z drugiej strony chrześcijaństwo minimalizuje jego fizyczny wymiar, podkreślając jedynie piękno duchowe, wewnętrzne. A piękno jest zbyt żywotne, zbyt ważne, byśmy je mogli tak zubożyć.

Jak miło patrzeć na zadbaną kobietę. Umiejącą wydobyć swe piękno, a umiejętnie zasłonić to, co zniszczył grzech, odebrał czas. Nie wyzywającą kokotę, nie niewolnicę gabinetów kosmetycznych, nie posiadaczkę silikonowych piersi. Ale też nie tę, która chlubi się brzydotą, fałszywie nazywając ją skromnością. To prawda, że uroda jest zwiewna i ważniejsze od niej jest czyste serce. Ale piękno ma te obydwie twarze. Kościół wyrządził krzywdę kobietom, wciąż i wciąż podkreślając tylko jeden jej obraz — dzielnej niewiasty z Księgi Przypowieści Salomona13. Ta kobieta jest zmęczona. Ona pracuje i pracuje dla swego męża, ale go nie uwodzi. Zachwyca bogobojnością, ale brak tu małżeńskiej namiętności.

A co z ukochaną z Pieśni nad Pieśniami? Ukochany zachwyca się jej oczami, włosami, szyją, a nawet zębami i skrońmi. Opisuje jej wargi jak karmazynową wstążkę; jej piersi jak winogrona, jak bliźnięta gazeli pasące się między liliami; wypukłości jej bioder jak naszyjnik, dzieło rąk mistrza; podniebienie wyborne jak wino; a nawet łono! „Cała jesteś piękna, moja przyjaciółko (...). Oczarowałaś mnie”14. I istotna odpowiedź ukochanej: „Ja należę do mojego miłego”15. Ta kobieta nie jest rozpustna, nie spędza godzin przed lustrem, nie szuka kochanków, nie eksponuje swej kobiecości wobec innych. Ona uwodzi małżonka. To apoteoza prawdziwej miłości! Miłości Boga do nas, ale i tej małżeńskiej, która potrzebuje piękna. Też w wymiarze fizycznym. Traktujemy Biblię, jakby tej księgi w ogóle w niej nie było! Nie płoszcie miłości — przestrzega bohaterka Pieśni nad Pieśniami. Kobieta powinna urzekać i zapraszać.

Bóg dał Ewie piękne kształty i pięknego ducha. Ona wyrażała piękno w obu formach. To była jej istota, jak u Boga. Kobiece piękno było i jest opiewane wszędzie — w setkach obrazów i rzeźb. „Mężczyzna leżący całkiem nago w łóżku, przykryty do połowy prześcieradłem, wyglądałby wręcz śmiesznie. To nie pasuje do istoty męskości — pisze John Eldredge. — Aż coś w nas chciałoby powiedzieć: Wstań w końcu i znajdź sobie jakieś zajęcie. Skoś trawę. Weź się do jakiejś pracy. Dla Adama najlepsze jest ujęcie w ruchu, robiącego coś. Jego istotą jest siła w działaniu. (...) On nosi obraz Boga, który jest wojownikiem. W imieniu Boga Adam mówi: Bóg da sobie radę. (...) To dlatego mężczyzna bierny jest tak niepokojący. (...) Bezcześci obraz Boga, który nosi. Bierny mężczyzna mówi: Bóg nie da sobie rady”16. Mężczyzna został zamierzony jako wcielenie Boga wojownika, który działa na naszą korzyść. Dlatego siła jest tym, czego świat oczekuje od mężczyzny (nie chodzi tu oczywiście o duże muskuły).

Z drugiej strony, jak zauważa Eldredge, Ewa nie prezentuje się dobrze w scenie brutalnej walki czy przy rąbaniu drewna. Artyści zawsze utrwalali ją w spoczynku. Bo Ewa przemawia do świata inaczej niż Adam. Przez swoje piękno. Została zamierzona jako wcielenie Boga urzekającego.

Piękno uspokaja. Przynosi ulgę. O czym mówi? Że wszystko będzie dobrze.

Piękno zaprasza. Do czego? Do odpoczynku. Do bliskości. W końcu Ewa jest ucieleśnieniem serca Boga łaknącego bliskości. Kobieta, która odsłania swoje piękno, zaprasza do życia. Ale też sama wystawia się na ryzyko zranienia. Tak samo jak na to ryzyko wystawił się Bóg.

Piękno karmi. „My nie chcemy jedynie oglądać piękna — pisał C.S. Lewis. — Chcemy być zjednoczeni z pięknem, które widzimy, wniknąć w nie i przyjąć je do swojego wnętrza”17.

Piękno jest transcendentne. Przypomina nam o Edenie, którego nigdy nie poznaliśmy, ale czujemy, że nasze serca zostały dla niego stworzone. Piękno nęka nas przypomnieniem wieczności. Mówi: jest chwała wołająca do ciebie. Jeśli jest chwała, to musi być jej źródło. Jaka wielka Dobroć je stworzyła i dała nam to ujrzeć? Piękno zbliża nas do Boga. Piękno inspiruje.

Piękno staje się szczególnie realne, gdy „doświadczamy piękna kobiety — pisze John Eldredge — jej oczu, jej kształtów, jej głosu, jej serca, jej ducha, jej życia. Ona mówi o tym wszystkim o wiele głębiej niż cokolwiek innego w całym stworzeniu, ponieważ ona jest postacią cielesną, jest osobą”18. Niewykluczone, że piękno stanowi najbardziej niezrozumiały ze wszystkich przymiotów Boga. Również wszystkich przymiotów kobiecości.

Tajemnica do odkrywania

Kolejny sposób, w jaki kobieta nosi obraz Boga, polega na jej tajemniczości. Tajemniczości rozumianej nie jako coś poza możliwością poznania, lecz jako coś do odkrycia. „Chwałą Bożą jest rzecz ukryć, a chwałą królów rzecz zbadać”19. Bóg pragnie być znany. Chce być poszukiwany. Mówi, że znajdziemy Go, gdy będziemy Go szukać „całym swoim sercem”20. Jest w tym dostojeństwo. Bóg nie narzuca się. Jeśli chcesz Go poznać, musisz Go kochać. Musisz Go poszukiwać z całego serca. To jest ten czynnik decydujący w duszy kobiety: Nie możesz mnie po prostu mieć. Musisz mnie poszukiwać, zdobywać. Nie pozwolę ci wejść, dopóki nie będę wiedziała, że mnie kochasz.

Czy Trójca nie jest tajemnicą? — pyta Eldredge. Nie zagadką do rozwiązania, ale czymś, co poznajemy z pogłębiającą się przyjemnością i nabożnym szacunkiem, czymś sprawiającym radość. Tak jak Bóg, kobieta nie jest problemem do rozwiązania, ale ogromnym cudem niosącym szczęście. To się też odnosi do jej seksualności. Ona nie chce „tego” po prostu zrobić. Potrzebuje wpierw czułości, szeptów, pieszczot... Pragnie być poznawana, a to wymaga czasu i bliskości. Wymaga odkrywania. Gdy jest poszukiwana, odsłania więcej swojego piękna.

Ewa, czyli ezer kenegdo

Chociaż Ewa wnosi do związku piękno, nie jest to wszystko, do czego jest nieodzowna. Gdy Bóg umieścił na ziemi osoby niosące Jego obraz, powierzył im misję panowania nad światem i zaludniania ziemi21. Misja ta została powierzona obojgu. Ewa jest partnerką Adama w tej wielkiej przygodzie. Właściwie można powiedzieć więcej — Ewa jest rozpaczliwie niezbędna!

Gdy Bóg stworzył Ewę, nazwał ją ezer kenegdo. „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc [ezer kenegdo]”22. Hebrajski uczony, Robert Alter, który spędził lata na tłumaczeniu Księgi Rodzaju, uważa, że ten zwrot jest niesłychanie trudny do oddania w innych językach. Najczęściej tłumaczy się go jako pomoc. Czasami jako partnerkę lub towarzyszkę. Jak ocenia to Eldredge, wszystkie te określenia są niewiarygodnie słabe, płaskie, rozczarowujące. Pomocnik? To brzmi jak pomocnik Realu Madryt. Partner? Może być do tańca, bo która dziewczynka, marząc o wielkiej miłości, wyśpiewuje: pewnego dnia zostanę partnerką? Towarzysz? Pies może być towarzyszem. Alter widzi tu znacznie głębszy sens i tłumaczy ezer jako — wspierająca przy jego boku. To bardzo istotne, bo przez takie określenie kobiety Bóg znowu mówi coś o sobie. On nas zawsze wspiera.

Słowo ezer zostało użyte jeszcze dwudziestokrotnie w Starym Testamencie. Zawsze odnosi się do Boga w sytuacji, gdy człowiek rozpaczliwie potrzebuje Jego pomocy. „Narodzie zbawiony przez Pana, Obrońca Twój tobie pomaga23; „Wznoszę swe oczy ku górom: Skądże nadejdzie mi pomoc? Pomoc mi przyjdzie od Pana, co stworzył niebo i ziemię”24; „Dusza nasza wyczekuje Pana, on jest naszą pomocą i tarczą”25. Kontekstem większości opisów, w których użyto słowa ezer, jest życie i śmierć — gdy Bóg pozostaje naszą jedyną nadzieją, naszym ezer. Jeśli nie ma Go przy nas, jesteśmy martwi. Dlatego lepszym tłumaczeniem słowa ezer byłoby — wybawiciel. Kenegdo znaczy obok albo naprzeciwko. Bóg jest ezer kenegdo człowieka, tak jak Ewa jest ezer kenegdo Adama.

„Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan”26. Doświadczcie Go nie jako Boga-tam-na-górze, ale jako Boga zabiegającego o wasze serca. Boga, który pragnie być przez was pożądany. Boga, który odkrywa przed wami swe piękno. Boga Oblubieńca. Boga Wybawiciela.

1Zob. Rdz 2,18.
2Stasi i John Eldredge, Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy, Oficyna Wydawnicza „Logos”, Warszawa 2005. W artykule oparto się na myślach z tej książki.
3Iz 49,14-15.
4Mt 23,37.
5Mówi o tym pierwsze przykazanie: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie” (Wj 20,3).
6Wj 20,5.
7Jr 29,13.
8Jr 31,3 Biblia Tysiąclecia (BT).
9Stasi i John Eldredge, dz. cyt., s. 40.
10Zob. Pieśń nad Pieśniami.
11Zob. Mt 9,15; 25,1-10; J 3,29.
12Zob. I J 4,16.
13Zob. Prz 31,10-31.
14Pnp 4,7.9.10.
15Pnp 7,11.
16Stasi i John Eldredge, dz. cyt., s. 45-46.
17C.S. Lewis, The Weight of Glory.
18Stasi i John Eldredge, dz. cyt., s. 49.
19Prz 25,2.
20Jr 29,13.
21Zob Rdz 1,26-28.
22Rdz 2,18 BT.
23Pwt 33,29 BT.
24Ps 121,1-2 BT.
25Ps 33,20 BT.
26Ps 34,9 BT.
przewiń na górę ^