Przyczyny Klęski (ZC 07-08/10)
Wpisany przez Olgierd Danielewicz   

Zastanawiając się nad klęskami dotykającymi co jakiś czas nasz kraj, warto przypomnieć sobie starotestamentową postać proroka Eliasza oraz klęskę suszy, która dotknęła Izrael, i jej przyczyny. Według Nowego Testamentu bowiem, „wszystko to na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków” 1

.

Prorok Eliasz żył w czasach króla Achaba (873-854 p.n.e.), władcy północnego królestwa izraelskiego. Były to czasy gwałtownie szerzącego się odstępstwa religijnego i bałwochwalstwa. Obok prawdziwego Boga Izraelici z północnego królestwa oddawali też cześć lokalnym bóstwom pogańskim, między innymi Baalowi2.

Prorok Boży nie mógł milczeć. Ganił grzech, domagał się reformy religijnej i powrotu do wysokich standardów Bożego prawa i moralności. Modlił się do Boga, aby powstrzymał swój lud od dalszego upadku. Niestety, apele i ostrzeżenia proroka nie skutkowały. Izrael daleki był od skruchy.

Bóg musiał przemówić do swojego ludu mocniej. Ponieważ czciciele Baala uważali go za boga urodzaju, a rosę i deszcz za jego błogosławieństwa, prawdziwy Bóg postanowił pokazać im, jak jest naprawdę, jak bardzo są zaślepieni w swojej wierze w potęgę Baala. Bóg postanowił ukarać naród wybrany suszą tak długo, aż zrozumieją, kto jest prawdziwym Dawcą wszelkich łask. Boży wyrok miał upokorzyć odstępców i skłonić naród do żalu za grzechy.

Susza

Prorok Eliasz udał się do króla Achaba, by poinformować go o Bożym wyroku. Stanął przed zdumionym monarchą i uroczyście zapowiedział: „Jako żyje Pan, Bóg Izraela, przed którego obliczem stoję, że nie będzie w tych latach rosy ani deszczu, tylko na moje słowo”.

Zanim Achab zdążył ochłonąć ze zdumienia i kazał pojmać proroka, który odważył się grozić swojemu królowi, Eliasza już przy nim nie było. Bóg skierował go w bezpieczne miejsce, gdzie w ukryciu miał czekać na rozwój wypadków.

Poszukiwania kryjówki proroka się nie powiodły, natomiast jego zapowiedź nieszczęścia, które nawiedzi kraj za uporczywe trwanie w odstępstwie, szybko rozchodziła się wśród ludzi. Wielu ogarnął strach, ale na ogół przyjmowano ją z niedowierzaniem lub nawet drwiną.

Tymczasem słowa proroka zaczęły się spełniać. Mijały miesiące, nawet lata, a nie spadła ani kropla deszczu. Pozbawiona wilgoci ziemia przestała rodzić. Roślinność zamierała. Głód i pragnienie dziesiątkowały ludzi i zwierzęta. Mimo to kapłani Baala wciąż nakłaniali lud do oddawania mu czci i zapewniali, że tylko w jego mocy leży przywrócenie rosy i deszczu. Na próżno — deszczu jak nie było, tak nie było.

Izrael pozostawał jednak ślepy i nie żałował swych win. Wciąż nie rozumiał lekcji danej mu przez Boga — że Ten, który stworzył naturę z jej prawami, może uczynić z niej narzędzie zarówno błogosławieństwa, jak i zniszczenia. Interesowało ich tylko, z jakiego powodu spadło na nich tyle cierpień, a nie dostrzegali własnego odstępstwa.

Za głównego sprawcę nieszczęścia oficjalnie uznano Eliasza. Chciano go złapać i zabić, w nadziei, że to zadowoli pogańskie bóstwa i odwróci zły los.

Klęska dawała się coraz bardziej we znaki. Odstępstwo Izraela było jednak złem daleko groźniejszym niż liczne okropności klęski głodowej, w perspektywie groziło zupełnym upadkiem moralnym i wyginięciem całego narodu. Dlatego Bóg szukał sposobu uwolnienia swego ludu od wszelkich pogańskich mamideł. Chciał, aby pojęli swoją odpowiedzialność przed Tym, któremu zawdzięczają istnienie i wszystko, co posiadają. Jego kara miała ich uratować. Ustami innego proroka w innym czasie Bóg mówił: „Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego (...) a nie raczej w tym, by się odwrócił od swoich dróg i żył? (...) Zawróćcie, zawróćcie ze swych złych dróg! Dlaczego macie umrzeć, domu izraelski?”3.

Gdyby Izrael wcześniej posłuchał takich poselstw i oddał serce Bogu, porzucając pogańskie kulty, nie byłoby nigdy potrzebne poselstwo Eliasza o mającej nastąpić karze. Ale ostrzeżenia trafiały w próżnię.

Klęskę odwrócić mogło tylko porzucenie grzechów i zwrócenie się ku Bogu, który udzielił swojemu ludowi takiego zapewnienia: „Gdy zamknę niebiosa, tak iż nie będzie deszczu, albo gdy każę szarańczy, aby objadła ziemię, albo gdy ześlę zarazę na mój lud, który jest nazwany moim imieniem, i będą się modlić, i szukać mojego oblicza, i odwrócą się od swoich złych dróg, to Ja wysłucham z niebios, i odpuszczę ich grzechy i ich ziemię uzdrowię”4.

Susza trwała trzy i pół roku. W końcu Eliasz usłyszał słowo Boże: „Idź, pokaż się Achabowi, gdyż chcę spuścić na ziemię deszcz”. Gdy król i prorok stanęli naprzeciw siebie, Achab postanowił zrzucić na Eliasza winę za tragedię narodu, dlatego zawołał: „Czy to ty jesteś, sprawco nieszczęść Izraela?”. Przerzucanie odpowiedzialności za własne błędy na innych to typowa praktyka złych ludzi. Oburzają ich stawiane im zarzuty. Tymczasem Eliasz odpowiedział królowi, że to jego grzechy i grzechy jego ojców ściągnęły na Izrael tę straszliwą klęskę, bo zaniedbali przestrzegania przykazań Bożych i oddali się pogańskim kultom.

Dzisiejszy świat jest bardzo podobny — lubi grzeszyć, a nie lubi gdy się go napomina. Słowo Boże nie robi już na ludziach żadnego wrażenia. Jego wymogi są lekceważone i uważane za nazbyt ostre i nieprzystające do współczesności. Chrześcijanie nauczyli się tolerować zło, zamiast jak Eliasz je piętnować.

Próba na górze Karmel

Eliasz, przemawiając w imieniu Boga, zażądał od króla, aby cały lud izraelski oraz pogańscy prorocy zgromadzili się na górze Karmel. Tym razem król nie zlekceważył słów proroka i natychmiast wysłał posłańców z odpowiednimi rozkazami.

Eliasz wybrał tę górę, gdyż uprawiany na niej kult bałwanów szczególnie uwłaczał Bogu. To było najodpowiedniejsze miejsce do ukazania mocy Pana i Jego zwycięstwa nad bożkami.

Gdy już wszyscy się zgromadzili, Eliasz w obliczu króla Achaba oraz proroków i kapłanów fałszywych bóstw zawołał do zastępów Izraela: „Jak długo będziecie kuleć na dwie strony? Jeżeli Pan jest Bogiem, idźcie za nim, a jeżeli Baal, idźcie za nim!”. Ale lud milczał, trwając w zaślepieniu lub wątpliwościach.

Eliasz zarządził, by prorocy Baala złożyli swojemu bóstwu w ofierze w intencji deszczu cielca, ale by nie podpalali drew na ołtarzu. On sam miał zrobić to samo z drugim cielcem. Potem każdy miał wzywać swojego boga, by odpowiedział ogniem, który miał spalić ofiarę. Ten Bóg, który odpowiedziałby ogniem, miał być tym prawdziwym.

Próbę zaczęli prorocy Baala — przygotowali ołtarz, położyli na nim drewno i ofiarę, a następnie przystąpili do modlitw. Długie godziny wołali, płakali, tańczyli wokół ołtarza, nawet w poświęceniu ranili się nożami — i nic. Eliasz nawet zaczął z nich drwić, mówiąc o Baalu: „Wołajcie głośniej, wszak jest bogiem, ale może się zamyślił lub jest czym innym zajęty, lub może udał się w drogę, albo może śpi? Niech się więc obudzi!”. Szatan pewnie chętnie pomógłby wybrnąć z kłopotu swoim kapłanom, gdyby nie zakaz wszechmocnego Boga.

Lud izraelski cały czas obserwował te bezowocne wysiłki. Z każdą godziną coraz bardziej uświadamiał sobie bezsens bałwochwalstwa, które do niczego nie prowadzi.

W końcu wystąpił Eliasz. Na nowo ułożył stary ołtarz niegdyś poświęcony prawdziwemu Bogu. Położył na nim drwa i zabitego cielca. Żeby nikt nie zarzucił mu oszustwa, kazał nawet tak przygotowany ołtarz polać obficie wodą. Następnie zmówił krótką modlitwę, by Bóg przyjął tę ofiarę, a lud mógł przez to przekonać się, kto ma rację.

Natychmiast po zakończeniu modlitwy ogień z nieba strawił ofiarę wraz z ołtarzem i rozlaną wokół niego wodą. Zdumione tłumy w uznaniu dla Eliaszowego Boga zawołały: „Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem!”. Izrael wreszcie zrozumiał swój błąd i pokutował. Baal okazał się bezsilny, a jego kult bezsensowny. Ludzie dojrzeli Bożą sprawiedliwość i miłosierdzie w zatrzymaniu deszczu i rosy aż do czasu, gdy znów zechcą wyznać Jego imię. Teraz gotowi byli przyznać, że Bóg Eliasza jest ponad wszystkimi bożkami.

Kapłani Baala, choć przestraszeni, nie ukorzyli się. Gniew oszukiwanego wiele lat ludu obrócił się przeciw nim. Wszyscy zostali zabici — podobnie jak sami wcześniej doprowadzili do zabicia proroków prawdziwego Boga.

Wraz ze śmiercią proroków Baala otworzyła się droga do wielkiej duchowej reformy plemion izraelskich zamieszkujących północne królestwo. Sprawiedliwości stało się zadość. Lud wyznał swoje winy i uznał Boga swoich ojców. Klęska mogła zostać cofnięta. W tym celu Eliasz ponownie udał się na górę, by modlić się o deszcz. I deszcz spadł.

Aktualne ostrzeżenie

Eliasz do dziś pozostaje wzorem bezkompromisowego człowieka wiary, który niezachwianie polega na Bożych obietnicach. Wiara to podstawa skutecznej modlitwy, „kto bowiem przystępuje do Boga, musi wierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają”5. A jeśli prosimy o coś według Jego woli, „wysłuchuje nas. A kiedy wiemy, że nas wysłuchuje, o co go prosimy, wiemy też, że otrzymaliśmy już od niego to, o co prosiliśmy”6.

Od czasów Eliasza minęły długie stulecia. Historia się powtarza. Tak jak dzisiejszy świat ma swoich Achabów, tak potrzebuje też Eliaszów. Zaślepieni ludzie oddają się wszelkim formom bałwochwalstwa, gonią za bogami tego świata — bogactwem, sławą, przyjemnościami i ładnie brzmiącymi bajkami na temat religii. Wywyższają nie to, co boskie, a to co ludzkie. Nawet wielu uważających się za chrześcijan poddaje się wpływom zasadniczo obcym religii Chrystusa objawionej w Piśmie Świętym. Widoczny jest duch opozycji wobec jasnego Słowa Bożego, duch bałwochwalczego wyniesienia ludzkiej mądrości ponad Boże objawienie. Przestrogi i obietnice Biblii, zawarte w niej ostrzeżenia przed nieposłuszeństwem i bałwochwalstwem nie robią dziś na ludziach żadnego wrażenia.

Oprac. Olgierd Danielewicz

[Opracowano na podstawie: Ellen G. White, Prorocy i Królowie, Warszawa 2009, s. 81-124].

1 1 Kor 10,11.
2 Działalność proroka Eliasza omawiana w tym artykule opisana została w 1 Krl 17–18.
3 Ez 18, 23; 33,11.
4 2 Krn 7,13-14.
5 Hbr 11,6.
6 1 J 5,14-15.
Komentarze (0)
Napisz komentarz
Twoje dane kontaktowe:
Komentarz:
  przewiń na górę ^