Każdemu uzależnieniu towarzyszą trzy objawy. Po pierwsze — utrata kontroli, choć każdy uzależniony twierdzi, że jest w stanie panować nas swoim problemem. Po drugie — obsesja. Po okresach przerw pojawia się nieodparta chęć sięgnięcia po środek lub stare zachowania. Po trzecie — przymus. To nic innego jak objawy zespołu abstynencyjnego: złe samopoczucie fizyczne, dyskomfort psychiczny z jednoczesną świadomością, że jak sięgnę po swój środek, to natychmiast nastąpi ulga. Potrzeba zażycia jest nieodparta. Argumenty logiczne nieskuteczne. Następuje ponowne sięgnięcie po środek i tak kręci się owo koło uzależnienia.

Koło uzależnienia

Zaczyna się od pragnienia — pierwszy raz rozbudzonej ciekawości. Idziesz na imprezę i jesteś spięty. Kolega zapewnia cię, że po jednym skręcie z marihuany lub piwie (albo najlepiej dwóch) nie będziesz tego czuł. Sięgasz więc po środek. Początkowo tylko psychicznie, ale w końcu robisz to w realu. (Dlaczego narkotyki są niebezpieczne? Bo są tak przyjemne — zmieniają świadomość nieodwracalnie i nic w życiu nie będzie już tak przyjemne). Teraz odczuwasz ulgę, komfort. Dzieje się tak, gdy po dwóch browarach stan napięcia zmienia się w stan wyluzowania, gdy twoja złość eksploduje, gdy zajesz emocje, gdy kupisz fajny ciuch, gdy... Teraz kojarzysz już środek z przyjemnym stanem. Gdy będziesz to powtarzać dość często i regularnie, dojdzie do emocjonalnego przywiązania do środka („nie wyobrażam sobie, że mógłbym tego nie używać”), a w końcu do uzależnienia. Doświadczenie ulgi zapada bardzo głęboko w umysł jednostki, aż w końcu potrzeba ta (ulga) staje się obsesją. Jednak ów błogostan nie trwa długo i przychodzą negatywne konsekwencje. Można je opisać na różne sposoby: kac gigant, dół psychiczny, ból duszy, moralniak, poczucie przerażenia i paniki, cierpienie fizyczne. Cykl zamyka się tym samym, czym się zaczyna: pamięcią ulgi (komfortu). Ponieważ ulga przyszła ze środka, którego użyłeś, rozbudza to w tobie pragnienie powtórnego zażycia. Pamięć ulgi jest jednak mieczem obosiecznym: wcześniej dał on komfort, a teraz zada cios „przepaści i rozdarcia”. Ból duszy i ciała jest tak wielki na etapie negatywnych konsekwencji, że uzależniony ma trzy wyjścia: popaść w obłęd, popełnić samobójstwo lub sięgnąć ponownie po środek. Który z nich wydaje się najbardziej sensowny?

D. Selvig i D. Riley tak piszą o chorobie alkoholowej: „Im większe nasilenie euforii, tym większy upadek, kiedy się przestało pić. I dlatego, choć alkohol działa przygnębiająco, pijący nigdy nie myśli o tym złym nastroju, jaki powoduje, tylko o »dobrym«. Ma nadzieję, że każdy nowy trunek zapewni inne zakończenie, że wspaniały nastrój się utrzyma. Jego próby są bezcelowe”1. Stefan Petrović, omawiając mechanizmy narkomanii, dodaje: „Niestety, przyjemny stan trwa krótko. Zastępuje go wyczerpanie, zwiększone rozdrażnienie i depresyjny nastrój. Pojawia się nieprzezwyciężone pragnienie ponownego zażycia narkotyku”2.

Mechanizm grzechu nie różni się od innych uzależnień. Wszyscy tkwimy w tym nałogu. Nie ma przecież „ani jednego sprawiedliwego [bezgrzesznego]”3. Jak powiedział Morris Venden, nie jesteśmy grzeszni, ponieważ grzeszymy, ale grzeszymy dlatego, że jesteśmy grzeszni. Szczegóły tego uzależnienia opisuje Księga Rodzaju4.

Pragnienie

Gdy Ewa zbliżyła się do zakazanego drzewa, zauważyła rzecz nadzwyczajną — węża mówiącego ludzkim głosem. Co więcej, wąż był inteligentny i obdarzony zdolnością porozumiewania się. Do tej pory mogła tak rozmawiać tylko z kimś równym sobie — swym mężem Adamem. Żadne znane jej zwierzę nie miało takich umiejętności. A mówił tak interesująco… Dlaczego nie spotkała go wcześniej? Gdzie nabył takiej zdolności?

Wąż w pewnym momencie stawia pytanie: Czy rzeczywiście Bóg powiedział, że nie wolno wam z niego jeść? Co odpowiada Ewa? I dlaczego szatan chciał, by tak sobie odpowiedziała? On miał mocny argument. Biblia mówi: „Lecz wąż był chytrzejszy”. „A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia (...), zerwała z niego owoc i jadła”. Biblia nie mówi: „usłyszała”, lecz „zobaczyła”, że owoc nie zabija. Co to znaczy? Ewa widziała, jak wąż go zjada i nie umiera, więc ktoś tu kłamał... Potem spojrzała na owoc jako „godny pożądania” (użyte tu hebr. określenie hâmadh znaczy ‘pożądać, tęsknić za czymś, czuć zachwyt’). Tekst ten mówi też o zdobyciu mądrości. Co szatan miał na myśli? Na czym polegała jego pokusa? Język hebrajski, w jakim został ten fragment zapisany, zna dwa słowa na określenie mądrości: sâkhal i bin. Jak podaje The Complete Word Study — Old Testament, „podczas gdy hebr. bin wskazuje na zrozumienie czegoś wskutek badań i studiów porównawczych [patrz: prośba młodego króla Salomona do Boga o mądrość i umiejętność rozróżniania między dobrem i złem — 1 Krl 3,9], to sâkhal odnosi się do rozumienia powodów i przyczyn czegoś”. I właśnie to słowo — sakhal — zostało użyte w opisie kuszenia Ewy. Co więc obiecał jej szatan? Oto może posiąść zdolność rozumienia wszystkich rzeczy u ich źródła, bez prowadzonych wcześniej badań. W tym sensie pierwsi ludzie mieli stać się „jak Bóg”. Szatan rozbudził w Ewie pragnienie zyskania czegoś, czego rzekomo nie dał jej Bóg — bycia kimś wyjątkowym, wolności do eksperymentowania. Jakby powiedział jej: Nie jesteś doskonała. Zjadłem owoc i spójrz, jak mnie to zmieniło. A jestem tylko zwierzęciem. Pomyśl, co by się stało, gdybyś ty go zjadła…

Tak oto pragnienie zostało rozbudzone — pojawił się pierwszy czynnik w kole uzależnienia.

Nie zapomnijmy także, że szatan obiecał Ewie poznanie „dobra i zła”. Według Gerharda von Rada i Laurence’a A. Turnera, autorów Teologii Starego Testamentu, użycie w języku hebrajskim określenia tôb wârâ (dobro i zło) oznacza, iż „stanowisko węża jest sposobem na powiedzenie: doświadczycie wszystkiego. Mówi on kobiecie, że ona i jej mężczyzna będą w stanie doświadczyć życia bez żadnych ograniczeń”. Oto więc otworzą się przed nimi nieograniczone możliwości.

Sięgnięcie po owoc

Konsekwencją wiary, jaką Ewa okazała wobec węża, było podążenie za rozbudzonym pragnieniem. Biblia określa tę potrzebę słowem „pożądanie”: „A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania (...), zerwała z niego owoc i jadła”. Ta historia jest poważną przestrogą: są na tym świecie rzeczy, których lepiej nigdy nie próbować. Gdyby Ewa nie zerwała owocu, zapewne żylibyśmy w zupełnie innej rzeczywistości. Określenie „zerwała” znaczy, że sięgnięcie po grzech stało się faktem.

Ulga

Czy u Ewy pojawiły się „pozytywne” skutki zjedzenia owocu? Czy odczuwała coś, co obiecywał jej wąż? Wiele przemawia za tym, że Ewa musiała przeżyć coś pozytywnego. Wyobraźmy sobie, że zjada owoc i czuje natychmiast fatalne skutki swojego nieposłuszeństwa. Nie tylko je czuje, ale są one tez widoczne dla innych. Czy w tej sytuacji, gdyby Adam ujrzał ją skażoną grzechem, zawstydzoną, pełną lęku, bez świetlanej szaty, stanowiłoby to zachętę i zaproszenie dla niego, by zjeść owoce, które tak zniekształciły wizerunek jego doskonałej żony? Rzecz wątpliwa. Poza tym Księga Rodzaju sprawozdaje, że kobieta „dała (...) mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł”. Słowa te poprzedzają stwierdzenie niezwykle dla nas istotne: „Wtedy otworzyły się oczy im obojgu i poznali, że są nadzy”. Najpierw Ewa dała owoce. Potem otworzyły się im oczy. Tak więc konsekwencje dotknęły ich oboje jednocześnie — po zjedzeniu przez nich zakazanego owocu. Ellen White tak opisuje tę scenę w książce Patriarchowie i prorocy: „Poza tym — myślał Adam — może i miał rację mądry wąż? Ewa stała przed nim tak samo piękna i na pozór niewinna jak przed popełnieniem tego aktu nieposłuszeństwa. Okazała mu nawet więcej miłości niż przedtem. Żaden znak śmierci nie pojawił się w niej. Postanowił więc ponieść konsekwencje tego czynu. Szybko chwycił owoc i zjadł go”.

Autor Księgi Rodzaju użył w tym opisie hebrajskiego określenia ayin powiązanego ze słowem ânâch, „które oznacza dotyk w kontekście działania na coś przy pomocy zewnętrznej siły, jak ma to miejsce w przypadku światła działającego na oko”5 . Oryginalny zapis Biblii mówi więc nam, że w Edenie pojawiła się jakaś zewnętrzna siła (ayin), która mogła działać na zmysły pierwszych ludzi. Szatan miał takie zdolności, jest przecież nie byle jaką istotą anielską.

Zjedzenie owocu spowodowało otwarcie się „oka świadomości” u Ewy. Odbyło się to na drodze działania na jej zmysły jakichś sił z zewnątrz. Możliwe więc, że mogła odczuwać i nawet widzieć rzeczy, których wcześniej (bez działania tej siły) nie doświadczyła.

Ciekawe jest to, że podobnie opisuje tę historię autorka książki Patriarchowie i prorocy: „Owoc miał smak znakomity, a jedząc go, Ewa czuła wstępującą w nią życiodajną moc i wyobrażała sobie, iż osiąga jakiś wyższy stan bytu. (...) W stanie sztucznego, dziwnego podniecenia, z rękami pełnymi zakazanych owoców znalazła Adama i opowiedziała mu o wszystkim, co się zdarzyło. (...) Mówiła mu, że wąż zapewne miał rację, gdyż ona sama nie doświadczyła żadnych oznak Bożego niezadowolenia. Przeciwnie, odczuwała jakiś radosny, rozkoszny zew, jakiś prąd napełniający ją nowym życiem, który — jak wyobraziła sobie — jest istotą wysłanników niebieskich”.

Stwierdzenia te mają wręcz nieprawdopodobne odbicie w problemie uzależnień chemicznych. Stefan Petrović pisze: „Najbardziej znanym i najczęstszym efektem działania narkotyków psychodelicznych jest ich wpływ na zmysły (...). Dotyczy to przede wszystkim postrzegania wizualnego (...) [które] nadaje przedmiotom nowe, dotychczas nie znane wymiary. Wywołuje stan fascynacji i zachwytu. Składniki wizualne dominują w formie obrazu lub wizji. (...) Osoba im ulegająca może widzieć pulsujące powietrze wokół siebie oraz małe, powykręcane, migające i skrzące się cząsteczki światła, bezładnie wirujące. (...) Osoby na tripie mogą przeżyć zmniejszenie swojego ciała do struktur subatomowych lub rozszerzenie do rozmiarów galaktyki. Towarzyszy temu uczucie nieograniczonej siły, kiedy wszystko jest możliwe, a każdy pomysł wykonalny. (...) Efekty narkotyków psychodelicznych dotyczą też innych zmysłów. Smak, węch, słuch, dotyk stają się intensywniejsze. Jedno wrażenie zmysłowe może być przetworzone w inne. Można na przykład muzykę odbierać jako kolor, a kolor może mieć smak. (...) [Kokaina] po zażyciu wywołuje (...) euforię i szczególny rodzaj odurzenia, kiedy narkoman odczuwa wzmożone intelektualne możliwości i ma poczucie siły fizycznej”6.

Adam z Ewą odkryli, że nieposłuszeństwo ma „słodki” wymiar.

Negatywne konsekwencje

Obietnica Lucyfera brzmiała: „Otworzą się wam oczy”. I, o ironio, ich oczy rzeczywiście otworzyły się, lecz wtedy „ujrzeli że są nadzy. Spletli więc sobie liście figowe i zrobili sobie przepaski”. Pismo Święte podaje listę co najmniej jedenastu negatywnych konsekwencji, jakie przyniósł na nasz świat grzech pierwszych rodziców: utrata świetlanej szaty; nagość; ucieczka przed Bogiem; nieprzyjemne uczucia, których wcześniej nie doświadczali: lęk, wstyd, gniew, wrogość; przekleństwo rzucone na węża; bóle rodzenia i uległość Ewy wobec jej męża; rodzenie przez ziemię cierni i ostów; śmierć ludzi i ich „powrót do ziemi”; śmierć pierwszego zwierzęcia w raju; zakaz dostępu do drzewa życia; wygnanie z Edenu; oddzielenie się świętości Boga od grzeszności człowieka7.

Biblia wspomina, że Adam „zląkł się” Boga. Hebrajskie yâre’ użyte w tym miejscu dla oddania słowa „lęk” oznacza ‘obawiać się, być przerażonym’ w znaczeniu intelektualnego oczekiwania na zranienie8.

Coś się zmieniło nie tylko w sferze fizycznej. Zmienił się obraz Boga u pierwszego syna Bożego — oto Adam oczekuje zranienia ze strony Tego, który go powołał do życia w szczęściu.

Zamknięcie cyklu

Czy koło grzechu w Edenie się zamknęło? Czy człowiek sięgnął ponownie po zakazany owoc? Odpowiedź na to pytanie brzmi: nie. Dlaczego? Ponieważ interweniował w tym momencie Bóg. „Odprawił go więc Pan Bóg z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. I tak wygnał człowieka”9.

Nie mogło być już jak dawniej. Dlaczego? Czyżby Bóg przestał ich kochać? Czyżby czuł się urażony, był mściwy, przestało Mu na nich zależeć? Oczywiście, że nie! Przyczyna nie leżała w Nim, ale w nich. Coś się zmieniło. Dobre chęci zmiany siebie, płacz, żal i obietnice nic by tu nie dały. Czy alkoholik, który żałuje tego, co zrobił po pijaku, żałuje szczerze? Tak! Czy naprawdę nie chciałby tak żyć i tego robić w przyszłości? Chciałby! Czy obietnice, że już więcej nie wypije, że to był ostatni raz, są szczerą wiarą w to, że to mu się uda? Tak! A jakie są tego rezultaty? W uzależnieniach wiedza nie daje mocy. Pamiętajmy — emocjonalne przywiązanie do środka „omija” nasz system racjonalności. Tym samym byłyby zapewnienia Adama i Ewy. To kolejny dowód na fakt, że mechanizm grzechu jest podobny do mechanizmu uzależnienia.

„Popełniwszy grzech, Adam i Ewa nie mogli dłużej pozostać w raju. Gorliwie błagali Ojca o pozostawienie ich w domu, w którym żyli dotychczas w niewinności i szczęściu. Przyznali, że utracili wszelkie prawo do tego miejsca pełnego szczęścia, lecz obiecali na przyszłość stosować się ściśle do przykazań Bożych. Objawiono im wówczas, że natura ich znikczemniała przez grzech, że ich siły oporu przeciw złu uległy osłabieniu i że szatan zyskał teraz łatwy dostęp do nich. W stanie niewinności ulegli pokusie, a więc tym bardziej teraz, kiedy posiedli świadomość grzechu, mają mniej sił, aby mu się oprzeć”10.

Rozwiązanie

Gdyby nie interwencja Boża w Edenie, najprawdopodobniej Adam z Ewą sięgnęliby po zakazane owoce jeszcze raz. W ich umysłach istniała przecież świadomość ulgi i niezwykłego samopoczucia, jakie dawał owoc. A ból duszy był straszliwy. I choć pierwsze pragnienie pojawiło się na skutek sztucznie rozbudzonej ciekawości oraz przekonania o własnej niedoskonałości, to tym razem napędzani byliby bólem psychicznym (samotność, lęk, wstyd, ból, odrzucenie, bojaźń, żal). Istniało wielkie ryzyko, że teraz sięgną po owoc z innego drzewa, drzewa żywota, i będą żyć w grzeszności przez wieki. Bóg nie zniósłby takiego nieszczęścia swoich dzieci. Z tego właśnie powodu Adam i Ewa nie mogli zostać dłużej w Edenie. Wygnanie z Edenu postanowiono więc dla ich dobra. Usuwając człowieka z raju, Bóg dał mu jednocześnie obietnicę odkupienia — powrotu do pierwotnego czystego stanu.

Bóg znalazł rozwiązanie dla tych, którzy muszą żyć z piętnem grzechu. Nie zostawił nas samych z tym problemem: „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki”11. W angielskim przekładzie Pocieszyciel to Comforter — ktoś, kto przynosi ulgę. To Duch Święty jest tym, który przynosi nam prawdziwy komfort. Jest to dar od Boga z Edenu. Grzech jest substytutem, tanią podróbą komfortu psychicznego i fizycznego, który chce dać nam Bóg. Nie musimy sięgać po grzech, by odczuwać ulgę.

„Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was” — mówi Jezus12. Wytrzymajmy jeszcze trochę. Nie jesteśmy sami.

Krzysztof Kudzia

[Autor kieruje Punktem Poradnictwa Rodzinnego w Stargardzie Szczecińskim. Wcześniej pracował też jako terapeuta uzależnień w zakładzie karnym. Współpracuje z portalem Nadzieja.pl].

1 D. Selvig, D. Riley, Nie piję.
2 S. Petrović, Narkotyki i człowiek.
3 Rz 3,10.
4 Zob. Rdz 3,1-7.
5 The Complete Word Study — Old Testament, KJV, AMG Publishers.
6 S. Petrović, Narkotyki i człowiek.
7 Zob. Rdz 3,7-24.
8 The Complete Word Study — Old Testament, KJV, AMG Publishers.
9 Rdz 3,24-25.
10 Ellen G. White, Patriarchowie i prorocy.
11 J 14,16.
12 J 14,18.
przewiń na górę ^