Biblijny potop - fakt czy fikcja? (ZC 7-8/09)
Alfred J. Palla   

Biblijny potop Czy skamieniałości zawierają jakieś ogniwa pośrednie świadczące za ewolucją, jak stwierdzono ostatnio po ujawnieniu skamieliny małpiatki Idy? Zanim znajdziemy odpowiedź, warto zastanowić się nad innym zagadnieniem: czy pył wulkaniczny rozsiany po całej ziemi, skamieniałe lasy, wielkie kaniony, złoża węgla, ropy i gazu świadczą o globalnym kataklizmie, który pozostawił na całej ziemi również rozległe cmentarzyska skamieniałych ryb i innych zwierząt?

Skamieliny powstają, kiedy woda zagrzebie w osadzie organizm lub roślinę. Dzisiaj zdarza się to niemal wyłącznie podczas powodzi. Obecność skamielin na wszystkich kontynentach świata świadczy, że woda zakryła kiedyś świat, grzebiąc florę i faunę w osadzie. W rezultacie aż trzy czwarte powierzchni wszystkich kontynentów pokrywają skały osadowe, a resztę — skały pochodzenia wulkanicznego. Czyżby była to pozostałość po potopie, któremu towarzyszyły łańcuchowe wybuchy wulkanów? O jego globalnym zasięgu świadczą nie tylko skamieliny, ale także owady i rośliny z różnych regionów świata obecne w kawałkach bursztynu.

Czym są skamieliny?

Martwe ryby i zwierzęta lądowe nie kamienieją dziś w osadzie ani na lądzie, ani w wodzie. Po prostu wcześniej rozkładają się lub padają ofiarą drapieżników. Rainer Zangerl i Eugene Richardson próbowali odtworzyć proces skamieniałości — włożyli martwe ryby w muliste dno, a dla ochrony przed padlinożercami otoczyli je siatką z drutu. Ze zdziwieniem zaobserwowali, że z ryb ważących około pół kilograma prawie nic nie zostało już po tygodniu!1. Jak słusznie zauważył Immanuel Velikowsky, „kiedy ryba przestaje żyć, jej ciało wypływa na powierzchnię lub opada na dno i zostaje bardzo szybko, zazwyczaj w ciągu kilku godzin, pożarte przez inne ryby. Jednak skamieniałe ryby odnalezione w skałach osadowych często są zachowane z nienaruszonymi ościami. Znajdujemy całe ławice ryb na wielkich obszarach, obejmujące miliardy sztuk, które ginęły w agonii bez żadnych śladów działania padlinożerców”2.

Niektóre ryby zginęły w trakcie połykania mniejszej ryby, jak widzimy na stronie obok. Wyklucza to długi proces powstawania skamielin, natomiast świadczy o potopie. W Anglii w skałach osadowych na obszarze 2 mln 590 tys. ha występuje taka masa szczątków ryb, że geolog Hugh Miller stwierdził: „Jakiś straszliwy kataklizm na obszarze setek mil, a może jeszcze większym, spowodował nagłe wyginięcie ryb. Ich ciała są powykrzywiane, skurczone, wygięte; w wielu przypadkach ogon jest zagięty wokół głowy ryby, kręgosłup sterczy, a płetwy są nastroszone tak jak u ryb ginących w konwulsjach”3.

Potężne fale przemieściły i pogrzebały w osadzie nawet ciała wielkich dinozaurów. Formacja skalna Morrison, rozciągająca się od Teksasu po Kanadę, zawiera ogromne złoża skamielin dinozaurów. Nie ma tam jednak śladów po roślinności, która tworzyłaby system ekologiczny konieczny do wyżywienia tych ogromnych zwierząt, a niektóre, jak na przykład Apatozaur, potrzebowały trzech ton roślinności dziennie! Takie miejsca świadczą, że fale potopu pogrzebały w osadzie faunę i florę, tworząc ogromne cmentarzyska zwierząt oraz pokłady węgla.

Porządek skamielin w warstwach geologicznych jest taki, jakiego byśmy oczekiwali w wyniku globalnego potopu. Najniżej są szczątki stworzeń żyjących blisko dna morskiego, zwłaszcza bezkręgowców, następnie szczątki zwierząt poruszających się wolno, takich jak płazy. Gady miały więcej możliwości przetrwania, dlatego padły w następnej kolejności. Przed podnoszącymi się wodami najdłużej uciekały ssaki, dlatego znajdujemy je w najwyższych warstwach.

Warstwy geologiczne, które mają świadczyć o milionach lat ewolucji, często są niekompletne, a nawet obrócone do góry nogami. Zdarza się, że skały rzekomo „starsze” spoczywają na „młodszych”. Na przykład szczyt Matterhorn w Alpach spoczywa na „młodszej” skale wulkanicznej, która była kiedyś częścią dna morskiego, a pod nimi jest jeszcze „młodsza” skała osadowa, którą widzimy obok na zdjęciu. Czasem skały uważane za starsze leżą pod młodszymi na tak dużych obszarach, że nie można tego wyjaśnić uskokami geologicznymi4. Takie fenomeny pozostają w harmonii z biblijną wersją przeszłości, natomiast kłócą się z ewolucjonistycznym uniformitaryzmem.

Zagadką i dylematem dla ewolucjonistów są skamieniałości leżące w poprzek kilku warstw geologicznych. Martwe zwierzę czy drzewo ulegałoby rozkładowi w ciągu milionów lat, gdyby miało czekać, aż zagrzebią je kolejne warstwy osadu. Rozległe skamieniałości przechodzące nieraz przez kilka warstw geologicznych dowodzą, że warstwy te powstawały szybko, skoro zagrzebane w nich górne części drzewa są równie dobrze zachowane jak dolne. Dr John D. Morris napisał: „Wielowarstwowe skamieniałości należą do wyjątków, ale znane są wszystkim geologom. Często znajduje się drzewa wystające ze złóż węgla do wyżej położonej warstwy, a nawet sięgające do drugiego złoża węgla, kilka stóp ponad pierwszym. Byłem w wielu kopalniach węgla i w prawie wszystkich widziałem takie skamieniałości lub ślady po nich. Odkryłem także gruby i prosty jak strzała pień, przechodzący przez liczne warstwy. Ponadto widziałem setki pojedynczych skamieniałości, których szerokość była większa niż szerokość warstw, w których tkwiły. Oczywiste jest, że warstwy te nie mogą być rezultatem powolnej akumulacji, ponieważ na przykład martwa ryba nie utrzyma swego kształtu do momentu, aż wokół niej zgromadzi się osad. Musi być szybko przykryta, aby mogła być zachowana. Niektóre z wielkich wielowarstwowych drzew przechodzą przez warstwy, o których inaczej by sądzono, że powstawały dziesiątki tysięcy lat. Cały ten fragment musiał jednak powstać w krótszym czasie niż ten, w którym drzewo próchnieje. Dziś dobrze wiadomo, że szybko poruszające się i pełne osadu wody mogą utworzyć wielość warstw, jak to pokazują laboratoryjne eksperymenty, huragany, a nawet fale mułu spowodowane wybuchem wulkanu St. Helens”5.

Skamieniałe drzewa

18 maja 1980 roku wybuchł wulkan St. Helens6. Siła wybuchu była równa mocy pięciuset bomb, które zniszczyły Hiroszimę. Wybuch stanowi dobry przykład tego, co na większą skalę mogło się dziać podczas potopu.

Erupcja zmiotła 400 km2 lasu, łamiąc tysiące drzew, tak jak te dwa, które widać za mną na zdjęciu, przy wjeździe do parku St. Helens. Na zdjęciu wyglądają one niepozornie, ale miałbym kłopot, aby objąć ich pnie ramionami, a jednak zostały złamane wpół niczym zapałki. Po wybuchu liczne drzewa znalazły się w pobliskim jeziorze Spirit, gdzie około 20 tys. przyjęło pozycję pionową w mule, tak jakby tam wyrosły7. Dlaczego o tym wspominam?

W USA widziałem skamieniałe drzewa w parku Petrified Forest w Arizonie oraz w Yellowstone w stanie Wyoming. W Yellowstone jedna warstwa popiołu za drugą zawiera skamieniałe pnie drzew, które stoją w pozycji pionowej. Ewolucjoniści zakładają, że rosły tam lasy, które zostały zagrzebane, a na nich wyrosły kolejne, które również uległy zniszczeniu i zagrzebaniu. Na terenie parku Yellowstone takich warstw skamieniałych drzew jest około pięćdziesięciu. Uczeni przyjęli, że drzewa te rosły w miejscu, gdzie je znaleziono, dlatego nie biorą pod uwagę alternatywy — że mogły tam zostać naniesione podczas wielkiego kataklizmu, jak to się stało po wybuchu wulkanu St. Helens.

Co na to wskazuje? Po pierwsze, korzenie skamieniałych drzew są często odłamane. Dlaczego stojące drzewa byłyby pozbawione korzeni, gdyby rosły tam, gdzie je znaleziono? Po drugie, skamieniałe lasy bada się od ponad stu lat, a jednak dotąd nie znaleziono w nich pozostałości po zwierzętach, a że są tam warstwy pyłu wulkanicznego, to powinny być w nim zagrzebane zwierzęta, tak jak w warstwie popiołu powstałej wskutek wybuchu wulkanu St. Helens, który zaskoczył wiele zwierząt. Po trzecie, pierścienie niektórych drzew znalezionych w różnych warstwach mają podobny układ, co sugeruje, że rosły w tym samym okresie. Po czwarte, próbki pyłu wulkanicznego pobrane z różnych warstw mają podobny skład. Pył powstały w rezultacie wybuchów wulkanów, nawet oddzielonych od siebie o kilka lat, różni się, to znaczy, że te wszystkie warstwy musiały powstać nie na przestrzeni setek tysięcy lat, ale w krótkim czasie — dni, tygodni, najwyżej miesięcy8.

Wiele drzew zmiecionych wybuchem wulkanu St. Helens do jeziora Spirit po jakimś czasie przyjęło w wodzie pozycję pionową w osadzie. Gdyby nie to, że do wybuchu tego wulkanu doszło w naszych czasach, uczeni sądziliby, że rósł tam kiedyś las, który w ciągu długiego okresu czasu został zakryty osadem.

Potop stworzył podobne warunki do tych, jakie widzimy w okolicy wulkanu St. Helens, ale na skalę globalną. Wybuchy wielu wulkanów oraz potężne fale zmiotły masy drzew, grzebiąc je w osadzie popiołu i gleby, często w pozycji pionowej, a kolejne fale nanosiły następne warstwy drzew, które skamieniały w wodzie pełnej osadu. W tych warunkach dziesiątki warstw drzew mogły powstać w krótkim czasie, tak jak to widzimy w parku Yellowstone.

Datowanie skał

Na świecie jest wiele miejsc noszących ślady uformowania przez wodę w krótkim czasie. Znanym przykładem jest Wielki Kanion w Arizonie. Kiedy byłem tam po raz pierwszy ponad 20 lat temu, przewodnicy opowiadali, że wyżłobiła go rzeka Kolorado w ciągu milionów lat. Kiedy odwiedziłem to miejsce ostatnio, tłumaczyli, powołując się na nowsze badania, że Wielki Kanion powstał w rezultacie ogromnej powodzi za sprawą wód pobliskiego polodowcowego jeziora, które wyżłobiły go szybko!

Podobne zjawisko można było zaobserwować po wybuchu wulkanu St. Helens, kiedy woda wymieszana z popiołem i skałami wyżłobiła tam kanion w ciągu kilku dni. I gdyby nie powstał on na naszych oczach, geolodzy uznaliby, że wyżłobił go w ciągu milionów lat przepływający tamtędy strumień!

Badania skały z lawy wulkanu St. Helens przy pomocy metody potasowo-argonowej pokazały, że ma ona między 290 tys. a 3,4 mln lat! Wiemy, że ta skała powstała w naszych czasach. Jak możliwy jest tak duży błąd? U podstaw współczesnych metod datowania leży uniformitarne założenie, że warunki na ziemi były zawsze podobne do obecnych. Na nim opierają się współczesne metody datowania, mimo że Willard Libby, twórca datowania radiowęglowego, stwierdził, że okres rozpadu węgla zmienił się o kilkadziesiąt lat zaledwie w ciągu krótkiego okresu, odkąd opracował swoją metodę! Spoglądajmy więc z przymrużeniem oka na miliony lat, na jakie podręczniki i muzea datują skamieliny i skały.

Skamieniałości wielowarstwowe, skamieliny ryb, na których widać nawet łuski i płetwy, nie mogły powstać w ciągu milionów lat. Jedynie potop szybko nanoszący kolejne warstwy osadu mógłby je utworzyć na całej ziemi. Duże ilości pyłów wulkanicznych w skałach osadowych, a także ogromne powierzchnie ziemi utworzone ze skał wulkanicznych stanowią pozostałość po łańcuchowych wybuchach wulkanów, które przyczyniły się do dryfu kontynentów, a po potopie do ochłodzenia klimatu, epoki lodowcowej i wymarcia wielu gatunków zwierząt, w tym dinozaurów.

Fale potopu przemieściły i pogrzebały masy flory i fauny pod warstwami osadu, tworząc złoża ropy, gazu i węgla. Z tego względu w bryłach węgla, a nawet skałach osadowych można czasem znaleźć wyroby ludzkie, o czym napiszę w kolejnym odcinku.

Alfred J. Palla

1 Harold G. Coffin, Creation — Accident or Design?, s. 73-74.
2 Immanuel Velikovsky, Earth In Upheaval, s. 222.
3 Hugh Miller, The Old Red Sandstone; cyt. w: Clyde L. Webster, Czy koniecznie ewolucja?, s. 49.
4 J.C. Whitcomb, Henry M. Morris, The Genesis Flood, s. 160-161.
5 John D. Morris, What Are ‘Polystrate’ Fossils?, „Acts & Facts”, 24.09.1995; cyt. w: Na Początku, 11A/63, 1995, s. 251-252.
6 Warto wiedzieć, że nazwa wulkanu pochodzi od brytyjskiego konsula o nazwisku St. Helens, a nie od św. Heleny.
7 Harold G. Coffin, The Mystery of the Trees, „Signs of the Times”, 3/2003, s. 17.
8 Tamże.
Komentarze (6)
  • Sebeq  - Nie tylko ewoluconizm
    Artykuły takie jak ten są w dzisiejszych czasach wręcz niezbędne by pokazać, że ewolucja nie jest niepodważalnym faktem a dzisiejszy pęd ku uczynieniu z niej dogmatu w który jeśli w niego nie wierzysz stawia cię w niekorzystnym świetle stara się przemilczeć właśnie dane i fakty przedstawione w tym artykule. Artykuł na bardzo wysokim poziomie, czekam na dalszą cześć! Pozdrawiam!
  • spei  - Nie tylko ewoluconizm
    Artykuł bardzo dobry i świetnie napisany. Powinien on dotrzec do jak największej rzeszy ludzi, którzy ślepo wierzą w teorię ewolucji i nawet nie spodziewaja się, ze może byc alternatywa dla niej.
  • Jag  - Czy kreacjonizm jest poważny?
    Ciekawe, jak często ?ludzie wiary? okazują się ludźmi bez wiary. Wiara nie wymaga dowodów. Jeśli ktoś chce wierzyć, że np. ziemia jest płaska, to po co mu jakiekolwiek dowody? Ludziom wiary jednak ich własna wiara najwyraźniej nie wystarcza. Mają oni wielka ambicje, aby całej reszcie świata udowodnić, ze np. mitologia starożytnych plemion koczowniczych z terenów Palestyny jest faktem, a nie symboliczno-mistycznym przekazem ich doświadczeń duchowych. (...) Doskonałym przykładem jest (...) Alfred Palla. Wielokrotnie poglądów i publikacji Palli używano w polemikach internetowych z moimi poglądami. Nie ze względu na ich substancje, ale jedynie ze względu na jego doktorat. Za każdym razem okazywały się one oparte na niewiedzy lub błędnych interpretacjach faktów. Na stronie wydawnictwa ?Znaki Czasu? znajduje się doskonały przykład artykułu, w którym Palla czuje się jak w swoim żywiole. Chciałbym zanalizować fragment jego artykułu, aby pokazać, że ignorancja nie jest w stanie zastąpić wiedzy: ?Na świecie jest wiele miejsc noszących ślady uformowania przez wodę w krótkim czasie. Znanym przykładem jest Wielki Kanion w Arizonie. Kiedy byłem tam po raz pierwszy ponad 20 lat temu, przewodnicy opowiadali, że wyżłobiła go rzeka Kolorado w ciągu milionów lat. Kiedy odwiedziłem to miejsce ostatnio, tłumaczyli, powołując się na nowsze badania, że Wielki Kanion powstał w rezultacie ogromnej powodzi za sprawą wód pobliskiego polodowcowego jeziora, które wyżłobiły go szybko! Podobne zjawisko można było zaobserwować po wybuchu wulkanu St. Helens, kiedy woda wymieszana z popiołem i skałami wyżłobiła tam kanion w ciągu kilku dni. I gdyby nie powstał on na naszych oczach, geolodzy uznaliby, że wyżłobił go w ciągu milionów lat przepływający tamtędy strumień! Badania skały z lawy wulkanu St. Helens przy pomocy metody potasowo-argonowej pokazały, że ma ona między 290 tys. a 3,4 mln lat! Wiemy, że ta skała powstała w naszych czasach. Jak możliwy jest tak duży błąd? U podstaw współczesnych metod datowania leży uniformitarne założenie, że warunki na ziemi były zawsze podobne do obecnych? (http://znakiczasu.pl/z-ksiegi-poczatkow/140-biblijny-potop-fakt-czy-fikcja). A zatem do dzieła... 1. Co to za ?nowsze badania (...)?? Niestety Palla milczy. Jak szybko jest ?szybko?? Palla nie mówi. Miliony lat? Tysiące? Dziesiątki? Palla ma nadzieje, że czytelnik nie zapyta... Co na to wiedza naukowa? Ciekawe jest to, że nic jej nie wiadomo na temat rewelacji Palli o ?szybkim? powstaniu kanionu: ?Czas powstawania kanionu szacuje się na około 10 mln lat. Kanion zaczął powstawać najpierw w zachodniej części obecnego przebiegu, 17 mln lat temu, natomiast wschodni kraniec ukształtował się 5-6 mln lat temu. W następnych milionach lat trwało wcinanie się wgłębne rzeki i pogłębianie kanionu, przy zachowaniu jego długości? (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Kanion_Kolorado). A zatem zapytać należy, czy Palla świadomie kłamie, czy jest jedynie ignorantem? 2. Palla pisze następnie, że ?Podobne zjawisko można było zaobserwować po wybuchu wulkanu St. Helens, kiedy woda wymieszana z popiołem i skałami wyżłobiła tam kanion w ciągu kilku dni (...)?. Czy erupcja wulkanu St. Helens w stanie Waszyngton w USA w roku 1986 ma rzeczywiście wiele wspólnego z Wielkim Kanionem? Otóż ? niestety dla Palli ? nie! Wielki Kanion zbudowany jest ze skał osadowych, takich jak np. krzemień, piaskowiec, bazalt czy wapien. Skały te musiały już istnieć w momencie, gdy wody zaczęły kształtować kanion, w przeciwnym przypadku po prostu ściany zawaliłyby się do wyżłobionego przez wodę koryta. Co więcej, rzeka przepływała przez kanion poziomo, co zdecydowanie zwalnia jej bieg. Sprawy z St. Helens maja się zupełnie inaczej. Palla podaje, że ?woda wymieszana z popiołem i skałami wyżłobiła tam kanion w ciągu kilku dni?. Dlaczego jednak nie wspomina w jaki materiale ten kanion został wyżłobiony? Ano dlatego, że mówimy to o strumieniu wody spływającym po stromizmie pod kątem 45 stopni i żłobiącym kanion w... świeżym, nieskonsolidowanym popiele wulkanicznym, który niezwykle łatwo ulega erozji! Na dodatek kanion z St. Helens jest mniej więcej 10 000 razy mniejszy niż Wielki Kanion! (http://www.talkorigins.org/indexcc/CH/CH581_1.html). 3. Na koniec zapytajmy, co Palla ma na myśli, pisząc, że ?Badania skały z lawy wulkanu St. Helens przy pomocy metody potasowo-argonowej pokazały, że ma ona między 290 tys. a 3,4 mln lat! Wiemy, że ta skała powstała w naszych czasach. Jak możliwy jest tak duży błąd??. Przekonaliśmy się już, że trudno oczekiwać rzeczowych odpowiedzi po Palli. Nic wiec dziwnego, że nie podaje on żadnych źródeł na swoje datowanie. W rzeczywistości chodzi tu o datowanie metodą potasu-argonu, które zlecone zostało przez dra Steva Austina. Kiedy wyniki tego badania dały rezultat niezwykle dawny, kreacjoniści zaczęli je przytaczać na dowód, że datowanie metodami radiometrycznymi jest bezwartościowe. Czy rzeczywiście? Owe badanie na zlecenie Austina przeprowadziły Geochron Laboratories z USA. Laboratorium to w owym czasie na własnej stronie internetowej podawało, że nie jest w stanie poprawnie datować próbek szacowanych na młodsze niż 2 miliony lat! A zatem Austin dowiódł jedynie, że po niepoprawnej metodzie można jedynie oczekiwać niepoprawnych rezultatów... Szkoda tylko, że Palla tego nie zauważa (http://noanswersingenesis.org.au/mt_st_helens_dacite_kh.htm). Podsumowujac, zachęcam do eksperymentu: usypmy dwa podobne kopce ? jeden z popiołu, drugi ze skał osadowych. Mogą to być nawet luźne kamyki ? krzemień, wapien, piaskowiec itp. Następne zaobserwujmy, co stanie się z naszymi kopcami po obfitych opadach deszczu. Jeśli woda dokona tego samego stopnia erozji w obu kopcach, będzie to znaczyło, że Palla może mieć racje. Jeśli nie, Palli należy się tytuł szczególny ? Ignoramus Maximus. Nie chce wierzyć, że (...) Palla świadomie kłamie, ale jeśli nie kłamie, to ma on tak ogromne luki w wiedzy, że nie można jego poglądów traktować poważnie. Jak zatem poważnie traktować kreacjonizm, jeśli takich ma on obrońców?
  • Alfred Palla  - Odpowiedź
    Drogi Czytelniku, nie ze mną powinien się Pan sprzeczać, ale z pracownikami Parku Narodowego w Arizonie, którzy (z pewnym poślizgiem) reprezentują aktualną wiedzę geologiczną. Ponad 20 lat temu twierdzili, że Wielki Kanion wyżłobiła rzeczka Kolorado w ciągu około 70 milionów lat. Taką bajeczkę przekazali im geolodzy i przy jej pomocy propagowali ewolucjonizm wśród milionów turystów odwiedzających to miejsce, choć bajka ta nigdy nie opierała się na dowodach empirycznych, a jedynie na ewolucjonistycznym dogmacie uniformitaryzmu, który w XIX wieku zdominował świat akademicki. Z tego powodu geolodzy musieli przymknąć oczy na brak erozji, która byłaby widoczna na całym tym terenie, gdyby kanion powstał za sprawą rzeki w ciągu tych milionów lat, a także musieliby zlokalizować ślady po korycie rzeki, która powinna płynąć przez wschodnią i południową Arizonę, Nowy Meksyk i Teksas, a... nie płynęła. W końcu więc zwyciężył zdrowy rozsądek, a z nim teoria katastrofizmu, którą kreacjoniści postulowali od zawsze. Obecnie przewodnicy opowiadają w Arizonie o dwóch wielkich polodowcowych jeziorach (Hopi i Canyonlands), których wody wyżłobiły Wielki Kanion w krótkim czasie. W jak krótkim? To wie tylko Bóg. Twierdząc, że było to 17 mln lat stawia się Pan w Jego miejscu. Geolog Ivo Lucchitta, który nie jest kreacjonistą, a za to jest uznanym autorytetem zajmującym się Wielkim Kanionem, stwierdził, m.in. na podstawie braku śladów odpowiedniej erozji, że Wielki Kanion musiał powstać w ?fenomenalnie krótkim czasie?. Z ewolucjonistycznego punktu widzenia 4-5 mln lat, to bardzo krótki okres w świetle wcześniej zakładanych 70 mln lat (Zob. Ariel A. Roth, Origins: Linking Science and Scripture, s. 223). Gdyby nasza dyskusja odbyła się ze 25 lat temu, pewnie z taką samą pewnością siebie obstawałby Pan przy 70 mln lat, bo tak podawały ówczesne podręczniki do geologii. Wody polodowcowych jezior mogły bardzo szybko wyżłobić Wielki Kanion w okresie pliocenu, gdyż według kreacjonistycznego modelu ląd był wtedy jeszcze mocno nasączony wodami potopu. Wykpiwanie tego modelu świadczy jedynie o ignorancji, ponieważ geologom są znane przykłady powstania w krótkim czasie kanionów wyżłobionych w skale za sprawą wód przerwanej tamy. Na przykład Kanion Palouse w stanie Waszyngton o głębokości 100-170 metrów powstał w skale bazaltowej za sprawą wód jeziora Missoula. Little Grand Canyon na rzece Toutle o blisko 50 metrów głębokości wyżłobiła woda z błotem w ciągu dni po wybuchu wulkanu St. Helens w 1982 roku, a Kanion Loowit o głębokości przeszło 30 metrów w tej samej okolicy i w tym samym czasie powstał w skale w równie krótkim czasie. Przykłady te poddają w wątpliwość rozumowanie, że Wielki Kanion wymagał milionów lat. Nie da się stwierdzić dokładnego czasu jego powstania, ale na pewno pokorniej byłoby napisać (tak jak w artykule, który Pan krytykuje), że był to krótki okres czasu, niż cokolwiek innego. Drugi zarzut też jest bezpodstawny. Cytuję: ?Dlaczego jednak nie wspomina, w jaki materiale ten kanion został wyżłobiony? Ano dlatego, że mówimy to o strumieniu wody spływającym po stromizmie pod kątem 45 stopniu i żłobiącym kanion w... świeżym, nieskonsolidowanym popiele wulkanicznym, który niezwykle łatwo ulega erozji! Na dodatek kanion z St. Helens jest mniej więcej 10 000 razy mniejszy niż Wielki Kanion!?. Po pierwsze, Kanion Loowit położony na północ od St. Helens powstał, jak już wspomniałem, w krótkim czasie w skale! Widziałem kanion w korycie rzeki Toutle i zapewniam Czytelnika, że bynajmniej nie został on wyżłobiony tylko ?w świeżym nieskonsolidowanym popiele wulkanicznym?. Pisząc takie słowa, a także stwierdzając, że woda wyżłobiła go spływając pod kątem 45 stopni, pokazuje Pan, że nigdy go nie widział. Czy Wielki Kanion jest aż 10 000 razy większy od kanionu w okolicy St. Helens? Na pewno nie w sensie głębokości. Ten ostatni mierzy w najgłębszym miejscu niecałe 50 metrów, a Kanion Loowit około 33 metrów głębokości, tymczasem Wielki Kanion w Arizonie ma w najgłębszym miejscu około 1800 metrów, a zatem jest 40-50 razy głębszy od ww., choć oczywiście jest rozleglejszy. Co do datowania metodą potasowo-argonową mogłem równie dobrze podać przykład datowania skały wulkanicznej z lawy, która płynęła w 1801 roku na Hawajach. Skałę liczącą zaledwie 200 lat datowano na 1,1 miliona lat (G. Brent Dalrymple, Marvin A. Lanphere. Potassium-argon dating: Principles, techniques, and applications to geochronology, 1969, s. 133). Myli się Pan sądząc, że tą metodą nie datuje się próbek liczących poniżej 2 mln lat. Datuje się przy jej pomocy nawet próbki liczące kilka tysięcy lat (Ian McDougall and T. Mark Harrison, Geochronology and thermochronology by the 40Ar/39Ar method, Oxford 1999, s. 10). W popularno-naukowych książkach oraz szkolnych podręcznikach ukazuje się metody datowania radiometrycznego jako bardzo dokładne i często podaje się uzyskane przy ich pomocy daty jako pewne. Tak jednak nie jest. Czytając fachową literaturę, jawi się zupełnie inny obraz od tego, jaki mają laicy. Istnieje wiele anomalii w datowaniu przy jej pomocą, a także wiele czynników, które mogą wypaczyć jej wyniki. Kiedyś wydawało się, że metody radiometryczne są bardzo wiarygodne, że zawierają element samokontrolujący, ale nadzieje te okazały się płonne i ostatecznym punktem odniesienia dla przyjęcia lub odrzucenia ich wyników jest szacowany w oparciu o ewolucjonistyczne założenia wiek kolumny geologicznej, a więc więcej do powiedzenia ma tu światopogląd niż dane empiryczne. W rezultacie uczeni notorycznie odrzucają lub ignorują wyniki datowania, które nie zgadzają się z ewolucjonistycznymi założeniami (A. Hayatsu, K-Ar isochron Age of the North Mountain Basalt, Nova Scotia, ?Canadian Journal of Earth Sciences?, 16, 1979, s. 974-975). Znanym przykładem jest datowanie pradawnego człowieka znalezionego przez Richarda Leakey?a w Afryce (zwanego ?1470?), którego wiek Leakey oszacował na 2,6 miliona lat. Pierwsza analizowana próbka, jak podał prowadzący datowanie prof. E.T. Hall, przyniosła datę 220 milionów lat, która została uznana za niemożliwą w świetle obowiązującej teorii, dlatego została odrzucona. Do analizy pobrano kolejną próbkę, która dała 2,6 miliona lat. Przyjęto ją jako poprawną, mimo że kolejne testy dały wyniki od 290 tysięcy do 19,5 miliona lat. Ten i wcześniejsze przykłady ilustrują niedokładność metody K/Ar oraz dowolność w interpretacji jej wyników przez uczonych ewolucjonistycznych. Pozdrawiam, zachęcając do dalszej lektury ?Znaków Czasu?. Alfred Palla
  • avatar  - czy ewolucja jest prawdziwa
    Sposrod setek dowodow potwierdzajacych slusznosc teori ewolucji jeden wydaje sie miazdzacy - jeszcze w 8 tygodniu ciazy ludzki plod, podobnie jak innych ssakow ma szczatkowe skrzela, ktore wtedy zanikaja i dopiero wtedy powstaja pluca. Tak naprawde ludzka ciaza to idealne odzwierciedlenie 3,8 mld lat ewolucji - od jednej komorki do skomplikowanego organizmu.
  • grzesiekbartek  - czy ewolucja jest prawdziwa
    W połowie fazy rozwoju wszystkie zarodki kręgowców mają kilka fałdów w okolicy szyi lub gardła. Wypukłe części tych fałdów nazywane są łukami lub fałdami gardłowymi. Wklęsłe cząści nazywane są szczelinami lub kieszonkami gardłowymi. Ale fałdy gardłowe nie są skrzelami. Nie są skrzelami nawet u zarodków ryb w stadium farynguli. U ryb fałdy gardłowe rozwijają się później w skrzela, a u gadów, ssaków i ptaków zmieniają się w zupełnie inne struktury (takie jak ucho wewnętrzne i gruczoł przytarczyczny). Tak więc Twój miazdżący dowód słuszności teorii ewolucji jest chybiony. To dawno obalony mit, choć nieznany dla laików. Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Twoje dane kontaktowe:
Komentarz:
  przewiń na górę ^

Dystrybucja

  • EMPiK
  • RUCH
logo ruchu Znaki Czasu dostępne są także w największych salonach

Hity

  • On przychodzi

On przychodzi - znaki nadzieiZapoznaj się z najlepszymi wieściami, jakie kiedykolwiek zostały przekazane ludzkości. Nie ma czasu do stracenia. Zacznij odczytywać znaki nadziei. Już teraz.

On przychodzi ALEJANDRO BULLÓN