Dlaczego dzieci cierpią?

205

Gdzie leży geneza cierpienia i jak pogodzić dobroć Boga z istnieniem zła?

Biblia uczy, że kto nie kocha, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością1. To stwierdzenie stanowi podstawę, na której budujemy wszelkie rozumienie Pisma Świętego. To miłość i pragnienie dzielenia się nią pchnęły Boga do stworzenia ludzi. W Księdze Rodzaju Bóg mówi: „Uczyńmy człowieka na obraz nasz”2. Bóg jako Ojciec, Syn i Duch Święty — Boska Rodzina — stworzył pierwszą ludzką rodzinę, spojoną więzami miłości. Nic dziwnego, że więzi odgrywają tak istotną rolę w życiu. Pragniemy łączności z innymi — bliskimi i przyjaciółmi. Tak zostaliśmy stworzeni.

Rzeczywistość oparta jest na więziach. Gdyby rzeczywistość była tylko fizyczna, to znaczy złożona jedynie z materii i energii, bez Boga, wtedy najważniejszą siłą trzymającą wszystko razem byłby elektromagnetyzm. Ale jeśli rzeczywistość jest zasadniczo społeczna, to najważniejszą siłą, która łączy ludzi, jest miłość.

Wielu ludziom trudno uwierzyć i w miłość, i w to, że Bóg jest miłością, gdyż widzą oni w świecie dużo bólu, cierpienia i krzywdy. Sądzą, że dobry Bóg nie mógłby tego tolerować. Dlatego mówią, że albo Bóg jest niegodny mojej czci i uwielbienia, bo lubuje się w cierpieniu, albo po prostu Go nie ma. W ten sposób powszechność cierpienia oddala ludzi od Boga.

Darwin i powszechność cierpienia

Jedną z takich osób był Karol Darwin. Rozpoczął naukę w seminarium duchownym, ale kiedy w wieku 22 lat wyruszył w podróż jako przyrodnik, jego uwagę zwróciła powszechność cierpienia, którą usiłował wyjaśnić. Teoria Darwina nie powstała jako przede wszystkim teoria biologiczna, ale jako religijne wyjaśnienie istnienia cierpienia. Oto cytat z jego z autobiografii: „Nikt nie zaprzeczy, że w świecie panuje ogrom cierpienia. (…) Istota tak potężna i pełna wiedzy, jak Bóg, który mógł stworzyć wszechświat, jest w naszych skończonych wyobrażeniach wszechmocna i wszechwiedząca. Zmusza nas to do przypuszczenia, że Jego dobroć nie jest nieograniczona, bo co dobrego może być w cierpieniach milionów zwierząt od zamierzchłych czasów? Ten stary argument z cierpienia przeciwko istnieniu Boga wydaje mi się mocny, a powszechne występowanie cierpienia jest zgodne z poglądem, że wszystkie organiczne istoty powstały przez wariacje i dobór naturalny”.

Darwin słusznie zauważył, że świat jest miejscem straszliwego cierpienia. Jak to pasuje do obrazu Boga miłości? Prawda o Bogu, że jest miłością, oraz prawda o cierpieniu w świecie nie muszą się wzajemnie wykluczać. Równoczesne istnienie tych dwóch stron rzeczywistości ma całkiem racjonalne wytłumaczenie. Choć Boga boli to bardziej, niż możemy sobie to wyobrazić, cierpienie jest prostą konsekwencją tego, iż Bóg pozwolił ludziom, by sami decydowali o sobie.

Ale po kolei. Zacznijmy od niezwykle ważnego cytatu z Listu do Rzymian o stanie świata: „Samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia (…). Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd”3. Biblia nie każe nam zamykać oczu i zaprzeczać realności cierpienia. Apostoł Paweł mówi wręcz, że stworzenie cierpi i oczekuje ratunku. Jedni ludzie zabijają innych z powodu koloru skóry, kształtu nosa i setek innych nieistotnych różnic. Cierpienie jest realne, a Darwin, przyglądając się cierpieniu w świecie przyrody — podobnie jak my przyglądamy się cierpieniu zwierząt i ludzi, a zwłaszcza dzieci — zadawał sobie pytanie: „Jak to możliwe, by Bóg istniał? Jak to pogodzić?”. Wiemy już, że Pismo Święte liczy się z takimi odczuciami.

Następnym fragment pochodzi z Księgi Apokalipsy: „I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły (…). I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły”4. Obietnica przyszłego świata bez bólu i cierpienia jest przyznaniem, że ten obecny jest ich pełen.

Pewnego razu ktoś zapytał Jezusa, dlaczego pewnych ludzi spotkało nieszczęście. Jezus odpowiedział, że na tym świecie zdarzają się tragedie, ale największą jest odrzucenie wezwania do nawrócenia i utrata życia wiecznego5. Chodziło o ludzi zabitych przez upadającą wieżę. Tego rodzaju zdarzenia to część naszej egzystencji. Bóg nie zatrzyma każdego kierowcy prowadzącego samochód z nadmierną prędkością czy młodego człowieka skaczącego na głowę do mętnej wody. Mówiąc o wieży, która zabiła niewinnych przechodniów, Jezus przedstawił świat, który nie funkcjonuje normalnie, bo nie jest normalny.

Nasuwa się pytanie, dlaczego Bóg na to pozwala i jak to pogodzić z założeniem, że jest dobry. Nie ma tu sprzeczności. Pismo Święte zapewnia, że Bóg położy kres cierpieniu! Apostoł Paweł w jednym z listów używa symboliki bólów porodowych6. Poród to bolesne doświadczenie dla kobiety. Paweł chce wskazać, że po cierpieniach pojawi się nowe życie. Ból czasem prowadzi do czegoś dobrego. Apostołowie Paweł i Jan przyznają, że świat jest pełen cierpienia, ale mówią też, że nie zawsze tak będzie.

Kiedy angielski poeta John Milton napisał poemat Raj utracony, był już niewidomy. We wstępie napisał, iż celem tego dzieła jest usprawiedliwienie postępowania Boga wobec ludzi, wyjaśnienie istnienia zła, cierpienia i śmierci. Dokładnie tym samym zajmuje się dział teologii zwany teodyceą (od Teos — Bóg i dike — sprawiedliwość) — próbuje pogodzić dobroć i sprawiedliwość Boga z powszechnością zła i cierpienia w świecie.

Cornelius Hunter w książce Bóg Darwina. Ewolucjonizm i problem zła zauważył odnośnie do zarówno Miltona, jak i Darwina, że postrzegali Boga jako zasadniczo deterministycznego, czyli podejmującego wedle własnej woli decyzje, co ma się wydarzyć. My zaś budujemy na podstawowym założeniu, że Bóg jest miłością. Milton i Darwin budowali na innym założeniu — że Bóg jest władcą panującym absolutnie nad wszystkim. Decyduje, kto ma być zbawiony, a kto potępiony, przyjęty albo odrzucony, albo… na kogo upadnie wieża. Taki Bóg byłby jak władca marionetek, programujący wszystko, co ma się wydarzyć na scenie świata. Biblia przedstawia zupełnie inny obraz Boga. Hunter napisał: „Obaj zmagali się z problemem zła. Milton — w dziedzinie moralności, Darwin — w przyrodzie. Obaj znaleźli rozwiązanie” — uwaga! — „odseparowując Boga od zła”, więc i od cierpienia. „Choć biologia dopiero się rodziła, a wiedza o funkcjonowaniu organizmów była nikła, Darwin był przekonany, iż ma dość dowodów, by wykazać, że Bóg nie stworzył tego świata. (…) Darwinowska teoria ewolucji była w zasadzie rozwiązaniem problemu zła w przyrodzie — próbą teodycei”. Spostrzeżenia Huntera trafiają w sedno: Darwin i Milton usiłowali podać wyjaśnienie zła i cierpienia, dystansując Boga od tych zjawisk. Darwin ostatecznie zdystansował Go tak daleko, iż stwierdził, że Boga nie ma, że Go nie potrzebujemy.

Bóg bliski, nie daleki

Rozwiązanie problemu cierpienia jest odwrotne do tego, jakie przyjęli Milton i Darwin. Nie polega na zdystansowaniu Boga od zła i cierpienia, ale odwrotnie — Biblia przedstawia Boga, który przybliża się do swoich cierpiących na skutek upadku w grzech stworzeń. Przybliżył się tak bardzo, iż wziął na siebie nasz największy problem — grzech i śmierć. On nie jest obojętny i niezainteresowany, ledwie zauważający cierpienie dzieci, wojny, choroby, gwałty, ludobójstwo. Nie jest nieczuły i niewrażliwy. Raczej pochyla się nad cierpiącymi.

Wróćmy do ewangelicznego epizodu z wieżą, która upadła na niewinnych ludzi. Boże rozwiązanie nie polega na zatkaniu wszystkich dziur w tamie. Jeśli Bóg ma szanować naszą wolność wyboru, nie może sztucznie zapobiegać wszystkim konsekwencjom naszych decyzji. Ale Bóg czyni coś innego — przybliża się do nas w naszym cierpieniu. Nawet jeśli cierpimy w konsekwencji naszych wyborów i działań, Bóg współczuje nam i jest blisko.

Iwan Karamazow, jeden z bohaterów powieści Fiodora Dostojewskiego Bracia Karamazow, wybucha gniewem na Boga i woła: „Chcę zobaczyć na własne oczy jagnię leżące obok lwa i ofiarę mordu zmartwychwstającą i przebaczającą mordercy. Chcę tam być, kiedy wszyscy nagle zrozumieją, po co było to wszystko. (…) Ale przecież chodzi o dzieci. Jak mam zrozumieć to, co je spotyka? Nie pojmuję tego. Po raz setny powtarzam, że jest wiele pytań, ale powołam się jedynie na dzieci, bo w ich przypadku to, co mam na myśli jest bezspornie jasne. Słuchaj! Jeśli wszyscy muszą cierpieć, by zapłacić za wieczną harmonię, powiedz mi, proszę, co mają z tym wspólnego dzieci? Co jeszcze może im zrobić piekło wobec tego, co już wycierpiały? (…) A jeśli cierpienia dzieci mają dopełniać sumę cierpień niezbędnych jako zapłata za prawdę, to twierdzę, że taka prawda nie jest warta swej ceny”.

To bardzo bolesne pytania. Odpowiedź na nie leży w tym, że Bóg nie jest wyniosły, odległy ani obojętny na nasze cierpienie, ale jest taki, jak napisano o Jezusie: „Nazwą imię Jego Immanuel — Bóg z nami”7. On jest z nami w naszym cierpieniu. A kiedy rozwiniemy ten obraz, zauważymy, że Jego cierpienie wykracza daleko poza cierpienie kogokolwiek z ludzi.

Pochodzenie cierpienia

Skąd się wzięło cierpienie? Biblia odpowiada o buncie aniołów przeciwko panowaniu Boga opartemu na dobroci i miłości8. Buntowi przewodziła istota zwana szatanem. Od niej się zaczęło. Zło i cierpienie są bezpośrednią konsekwencją decyzji podjętej przez jedno z Bożych stworzeń. W Księdze Apokalipsy czytamy: „I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie”9. Biblia wskazuje tę anielską istotę, nazywając ją diabłem i szatanem — przeciwnikiem i oskarżycielem. Najbardziej zadziwiające jest to, że to Bóg stworzył istotę zdolną Mu się sprzeciwić. Wszechmocny, wszechwiedzący, wszechobecny Stwórca obdarzył stworzenie prawdziwą wolną wolą — do tego stopnia, by mogło nawet wybrać sprzeciw wobec swego Stwórcy. Bez tej wolności bylibyśmy jedynie marionetkami.

Jezus do sprzeciwiających się Mu przywódców religijnych powiedział: „Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego”10. Chodzi o silne, nieopanowane pragnienia: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę życia. Liczy się tylko to, czego ja chcę — chcę tej dziewczyny, tego jedzenia, tego samochodu, tych pieniędzy! Ale Jezus mówi dalej: „On był mężobójcą od początku”. Dziwne słowa, zwłaszcza że na początku swojego buntu szatan nikogo nie zabił — zadawał jedynie pytania i insynuował na temat panowania Boga i Jego charakteru. Jednak grzech jest w istocie morderczy. Nie trzeba od razu zabijać, wystarczy chcieć czegoś tak bardzo, że jest się gotowym za to zabić. Według słów Jezusa z Kazania na Górze wystarczy, że pałasz gniewem na kogoś w takim stopniu, iż dosłownie mordujesz go w głębi serca11. Możesz mordować swoim gniewem, plotką. Sprowadza się to do wywyższenia siebie i poniżenia innych. Nie musimy strzelać, by zabić. Egocentryzm, pożądliwość i egoizm są mordercze z natury!

Jezus rozwiązaniem

Apostoł Jan napisał jednak, że „Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie”12. Jezus przyszedł, by naprawić świat. Wszyscy hollywoodzcy superbohaterowie, jak Ironman, Spiderman czy Batman, wpasowują się w podstawową potrzebę ludzkiej psychiki — ratunku, wybawienia. Jednak jedyne, co nam mogą zaoferować, to fizyczny ratunek przed fizyczną przemocą. Gdyby tylko o to chodziło w walce ze złem, to Bóg napiąłby mięśnie i byłoby po zastępach szatana. Ale tu nie chodzi o walkę fizyczną, tylko o walkę o nasze uczucia, i nie siłą fizyczną, a siłą charakteru. Bóg w Chrystusie walczy o nas, chce nas odzyskać. Towarzyszy nam w naszej życiowej drodze. Doświadcza naszego bólu i trudu, rozpaczy i rozczarowań. Czyni to do tego stopnia, iż osobiście doświadczył strasznej śmierci. A przecież mógł zejść z krzyża w każdej chwili i zmieść wszystkich z powierzchni ziemi — gdyby tylko chciał. Jednak nie zszedł z krzyża, ale zawołał z niego: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią”13. Taki jest ten Bóg.

Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale wiem, kto je zna, i wiem, że Jezus jest odpowiedzią.

Cztery proste zasady pomogą zrozumieć, dlaczego istnienie świata cierpienia nie wyklucza istnienia Boga, który jest miłością.

Po pierwsze, miłość z natury wymaga wolności. Kiedy mężczyzna zmusza przemocą kobietę do uległości, nie mówimy: ach, jakie to romantyczne i piękne! To wstrętne. Seksualność jest piękna jedynie wtedy, kiedy jest dobrowolna.

Po drugie, prawdziwa wolność wiąże się z ryzykiem. Kiedy daję mojemu synowi kluczyk do zabawkowego samochodu, nic nie ryzykuję. Ale kiedy jako nastolatek pewnego dnia poprosi o kluczyki do mojego samochodu, bo zechce gdzieś pojechać z kolegami, to będę musiał podjąć decyzję obarczoną ryzykiem.

Po trzecie, ryzyko pociąga za sobą odpowiedzialność. Jeśli pożyczę samochód mojemu synowi, czynię go za niego odpowiedzialnym.

Po czwarte, wolność wiąże się z dokonywaniem wyborów moralnie dobrych lub złych. Kiedy okazujemy komuś ufność, że będzie podejmował moralnie dobre decyzje, tworzy to między nami środowisko, w którym osoba będzie się rozwijać i stawać moralnie lepszą.

Z tych czterech powodów Bóg stworzył wszechświat tak, a nie inaczej. I z tych samych powodów istnieje na świecie cierpienie — gdyż Bóg szanuje nasze wybory, które do tego doprowadziły. Miłość wymaga wolności, a Bóg, który jest miłością, stworzył wszystko jako dobre i z miłości dał wolność stworzonym istotom. Wiedział, że ryzykuje. Wraz z ryzykiem oczekiwał odpowiedzialności. Adam miał obowiązek i możliwość podejmowania decyzji moralnie właściwych. Gdyby Adam zawsze podejmował takie decyzje, rozwijałby się i stawałby się osobą moralnie dojrzałą.

Tak właśnie Bóg traktuje nas. Mówi: ufam, że będziesz wybierać mądrze. Kiedy tak właśnie czynimy, stajemy się silniejsi i zmieniamy się na lepsze. Nie możemy tego wytworzyć sami, ale Bóg daje nam Ducha Świętego i ufność w Jezusie. A kiedy popełniamy błędy i upadamy, Jezus nas podnosi. Kiedy upadamy i prosimy Zbawiciela o wybaczenie, Jezus, który jest zawsze przy nas, wybacza i mówi: „Idź i odtąd już nie grzesz”14.

Badania dowiodły, że kiedy mówimy komuś, iż w niego wierzymy i mu ufamy, to taki ktoś sam zaczyna ufać i wierzyć. Tak działa psychika. Czasem biegam w maratonach. Gdy mam już w nogach 35 kilometrów i czuję, że zaraz mi nogi odpadną, nieznajomi kibice z ulicy kibicują mi, podają mi wodę i wołają: „Uda ci się! Dasz radę!”. I dzieje się coś niezwykłego — daję radę. Mieć kogoś, kto w nas wierzy, to wspaniała rzecz. Ale jeszcze wspanialsze jest to, że Bóg w nas wierzy i nam ufa. Kiedy upadamy, nasz Zbawiciela mówi: Wstawaj i próbuj dalej! I już nie grzesz!

Za jaką cenę?

Przyjrzyjcie się tym wersetom. Z Ewangelii Mateusza: „Jezus (…) musi (…) wiele wycierpieć. (…) Syn Człowieczy ucierpi”15. Z Ewangelii Łukasza: „Syn Człowieczy (…) musi wiele cierpieć. (…) Gorąco pragnąłem spożyć tę wieczerzę paschalną z wami przed moją męką. (…) Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć? (…) Chrystus miał cierpieć”16. W Księdze Dziejów Apostolskich czytamy: „Chrystus cierpieć będzie. (…) Chrystus musiał cierpieć”17. W Liście do Hebrajczyków: „sam przeszedł przez cierpienie (…) i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. (…) Dlatego i Jezus (…) cierpiał”18. W Pierwszym Liście Piotra napisano: „Chrystus cierpiał za was (…) raz za grzechy cierpiał”19.

Biblijny obraz rzeczywistości jest porażający. Bóg nie jest odpowiedzialny za powstanie zła, buntu i cierpienia. Kiedy stworzył świat, wszystko było dobre. W Ewangelii Mateusza Jezus mówi o polu obsianym pszenicą i robotnikach, którzy donieśli właścicielowi, że w zbożu pojawiły się chwasty. Wtedy właściciel udziela odpowiedzi, która jest odpowiedzią Jezusa dla nas wszystkich: „To nieprzyjaciel uczynił”20. Kiedy widzimy zło i cierpienie w świecie, to geneza tej tragedii prowadzi do szatana. Nie znaczy to, że szatan bezpośrednio powoduje każdą chorobę czy wypadek drogowy, ale to on zainicjował bunt. A teraz my sami, nawet bez jego pomocy, podejmujemy mnóstwo złych decyzji. Szatan po prostu zepchnął pierwszy kamień, a ten spowodował lawinę.

Jezus nie miał nic wspólnego z powstaniem cierpienia, ale gdy cierpimy, zbliża się do nas, bo sam też cierpiał. Czy chodzi o cierpiące dzieci, cierpiący świat, cierpiącą planetę, cierpiący ekosystem, cierpiące rodziny i cierpiące narody, możecie szukać odpowiedzi w darwinowskim tłumaczeniu, twierdząc, że Boga nie ma. Ale możecie też przyjąć odpowiedź, jaką jest Syn Boży, który dobrowolnie poszedł na krzyż, aby cierpieć za nasze grzechy, bunt i zaniechania.

Nie mamy wyjaśnienia dla każdego przypadku cierpienia, ale nikt nie znosi cierpienia, z którym Bóg nie mógłby się utożsamić i powiedzieć: wiem, przez co przechodzisz. Ostatecznie człowiek jest w stanie znieść bardzo dużo, jeśli wie, że Bóg jest z nim. Nie cierpimy sami i nie umieramy sami, bo On jest zawsze z nami. Chrystus na krzyżu, Bóg objawiony w ciele, cierpiący z nami, obok nas i za nas! To jest Bóg, w którego mogę wierzyć i któremu mogę zaufać. 

David Asscherick

1 Zob. 1 J 4,8. 2 Rdz 1,26. 3 Rz 8,22. 4 Ap 21,1.4. 5 Zob. Łk 13,14-15. 6 Zob. Ga 4,27. 7 Mt 1,23. 8 Zob. Ap 12,7. 9 Ap 12,9. 10 J 8,44. 11 Zob. Mt 5,21-22. 12 J 3,8. 13 Łk 23,34. 14 J 8,11. 15 Mt 16,21; 17,12. 16 Łk 9,22; 17,25; 22,15; 24,26.46. 17 Dz 3,18; 17,3. 18 Hbr 2,18; 5,8; 13,2. 19 1 P 2,21; 3,18. 20 Mt 13,28.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj