czwartek, 5 Grudzień, 2019

Moralne bagno

Traktowanie dobra i zła jako pojęć moralnie względnych zmienia się, gdy sami stajemy się ofiarami zła.

Czy pamiętasz Josepha Fritzla? Ten Austriak trafił na pierwsze miejsca w serwisach informacyjnych i pierwsze strony gazet, kiedy odkryto, że przez dwadzieścia cztery lata więził swoją córkę w piwnicy pod swoim domem. Jakby tego było mało, gwałcił ją regularnie, tak iż urodziła mu siedmioro dzieci, które nie widziały światła słonecznego aż do dnia uwolnienia!

Szokujący punkt widzenia

Choć brzmi to jak scenariusz horroru, to wydarzyło się naprawdę. A gdy historia ta trafiła do mediów na całym świecie, dało się słyszeć i takie komentarze: Co nam daje prawo do moralnego potępiania jego czynu? Fritzl miał prawo żyć, jak mu się podobało, kim jesteśmy, aby go osądzać? Dlaczego mielibyśmy narzucać Fritzlowi nasze standardy moralne?

W swojej najnowszej książce pt. The Atheist Guide to Reality: Enjoying Life without Illusions [Ateistyczny przewodnik po rzeczywistości. Ciesząc się życiem pozbawionym iluzji] Alex Rosenberg — który jest przekonany, że życie to jedynie przypadkowy ruch cząstek elementarnych — stwierdził, że moralność jest iluzją i w rzeczywistości nie istnieje. Napisał: „Jaka jest różnica między dobrem a złem? Nie ma między nimi żadnej moralnej różnicy”1.

Czy rzeczywiście nie ma różnicy między dobrem a złem, sprawiedliwością i nieprawością? Czy nie ma różnicy między tym, co Joseph Fritzl zrobił swojej córce, a tym, czego dokonują ludzie ratujący dzieci przed pedofilami?

Powszechna odraza, z jaką spotkało się postępowanie Fritzla, wskazuje, że bez względu na to, jak bardzo filozofowie usiłowaliby nam wmówić, iż moralność jako kwestia wyłącznie kulturowa jest względna, a zatem gusty moralne nie różnią się zasadniczo od gustów muzycznych czy artystycznych, a więc są subiektywne i osobiste — faktem jest, że w praktyce mało kto w to wierzy. Żadne społeczeństwo nie przetrwałoby, gdyby ludzie chcieli żyć zgodnie z takim moralnym relatywizmem.

Ateista i chrześcijanin debatowali na temat moralności. Chrześcijanin dowodził, że wartości moralne pochodzą od Boga, zaś ateista — że są jedynie ludzkim wymysłem, produktem osobistych odczuć, kultury i wpływu społeczeństwa. Ateista kontynuował, że nikt nie ma prawa twierdzić, iż określony pogląd moralny jest lepszy od innych, jako że wszystkie są względne. Na to chrześcijanin odpowiedział: „Proszę pana, w jednych społeczeństwach ludzie miłują swoich bliźnich, a w innych ich zjadają. Co by pan wolał?”.

Przerażające fakty

Przyjrzyjmy się faktom. Każdego roku miliony kobiet padają ofiarą gwałtów, czy to w wyniku działań wojennych, czy handlu ludźmi, czy też ze strony własnych partnerów seksualnych. Według ONZ około 2,5 miliona ludzi rocznie jest sprzedawanych jako niewolnicy, z czego 1,2 miliona to dzieci, które są wykorzystywane najczęściej jako niewolnicy seksualni. Choć trudno ustalić konkretne liczby, to tysiące dzieci padają ofiarami przemocy seksualnej związanej z produkcją pornografii dziecięcej. Każdego dnia na świecie 1,4 tysiąca osób jest mordowanych.

Czy Rosenberg spojrzałby w oczy bliskim tych ofiar i powiedziałby im, że to, co je spotkało, w rzeczywistości nie jest złem? Kwestie moralne wydają się znajdować czarno-białą wyrazistość szybciej i łatwiej, gdy coś przydarzy się tobie, niż wtedy gdy są przedmiotem teoretycznych rozważań filozofów. Faktem jest, że dobro i zło, sprawiedliwość i bezprawie istnieją, i wie to każdy, a zwłaszcza ofiary zła.

Media na całym świecie obiegła historia siedmioletniej dziewczynki z Kambodży, sprzedanej przez własną matkę (sic!) do domu publicznego w Phnom Penh w charakterze niewolnicy seksualnej. Dziewczynka była trzymana w klatce, została zbiorowo zgwałcona, była torturowana, a następnie gwałcona i bita przez co najmniej dwudziestu „klientów” dziennie. Te potworności spotykały ją dzień po dniu, aż w końcu udało się jej uciec. Czy tego rodzaju zło nie przekracza wszelkich barier kulturowych, społecznych czy filozoficznych? Oczywiście że tak!

Niedawno w Berlinie zastrzelona została młoda muzułmanka, która dopiero co została matką. Jest ona jedną z wielu kobiet zamordowanych przez najbliższych krewnych w ramach tak zwanego zabójstwa honorowego. Jedno z niemieckich mediów donosiło: „W ciągu ostatnich czterech miesięcy co najmniej sześć muzułmanek mieszkających w Berlinie zostało brutalnie zamordowanych przez najbliższych krewnych. Za co? Za to, że próbowały wyrwać się na wolność i żyć na sposób zachodni. W swoich społecznościach tego rodzaju zabójcy są otaczani szacunkiem jako bohaterowie zachowujący godność rodziny. Jak ta przerażająca i szokująco archaiczna praktyka może się utrzymywać w sercu Europy?”2.

Przerażająca i szokująco archaiczna praktyka? Jak autor śmie narzucać swoje poglądy moralne innym? Jeśli moralność jest kwestią gustu, jak sztuka czy muzyka, jako wyłącznie ludzki wytwór, to jak coś, co w jednej kulturze uchodzi za „zabójstwo honorowe”, w innej może być uważane za zbrodnię? Kto ma prawo sądzić, czy czyjeś przekonania kulturowe są moralne, a nawet honorowe? Czy nie jest oburzające to, że Niemcy pozwalają sobie na moralne interpretowanie wydarzeń? Skoro tylko ludzie tworzą moralność, nazywanie honorowych zabójstw czy kanibalizmu złem jest jak twierdzenie, że złem jest preferowanie Burger Kinga nad barem sałatkowym.

Przestarzałe prawo?

Faktem jest, że pewne zjawiska są niezaprzeczalnie złe, niemoralne, niesprawiedliwe, bez względu na to, co mówi kultura czy społeczeństwo. Kluczem do zrozumienia, co jest złem, i dostrzeżenia realności zła i niemoralności jest słowo, którego wielu ludzi nie chce słyszeć, póki sami nie padną ofiarą niesprawiedliwości — a mianowicie: prawo. Prawo rozumiane jako starożytne, przestarzałe, nieważne dziesięcioro przykazań? Tego rodzaju prawo? Właśnie tak!

Zapytaj dziecka, którego rodzina się rozpadła, gdyż matka czy ojciec łamali przykazanie: „Nie będziesz cudzołożył”3, czy uważa, że prawo to jest starożytne, przestarzałe i nieważne. (Według sprawozdań około 37 proc. Amerykanów jest niewiernych wobec żon, a 29 proc. Amerykanek jest niewiernych wobec mężów, zaś troje na pięcioro amerykańskich dzieci urodzonych w 1986 roku w wieku osiemnastu lat było wychowywanych już tylko przez jednego rodzica)4.

Zapytaj osobę, której oszczędności całego życia i konto emerytalne zniknęły wskutek niedawnego kryzysu ekonomicznego, czy uważa przykazanie: „Nie będziesz kradł”5 za starożytne, przestarzałe i nieważne.

Czy ludzie tego chcą, czy nie, Boże prawo moralne, dziesięcioro przykazań, jest powszechnym, uniwersalnym standardem dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Żeby docenić wartość tego prawa, wystarczy stać się ofiarą złamania jednej z tych zasad. Prawo to jest ostatecznym wyrażeniem miłości — miłości do Boga i miłości do bliźniego.

Spójrz na świat ze wszystkimi przejawami zła, niemoralnością, niesprawiedliwością i cierpieniem, a stwierdzisz, że u podłoża tego wszystkiego jest łamanie dziesięciorga przykazań. Pogwałcenie tych przykazań jest nazwane w Biblii grzechem. „Ten, kto grzeszy, popełnia przestępstwo, ponieważ łamie Prawo”6.

Nic dziwnego, że podczas swojej ziemskiej misji Jezus nie tylko przestrzegał tych przykazań, ale także wznosił je na wyższy poziom. Uczył: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj, a kto zabije, pójdzie pod sąd. A ja wam mówię: Każdy, kto się na kogoś gniewa, pójdzie pod sąd! A kto nazywa go głupcem, stanie przed Wysoką Radą. A kto nazwałby go idiotą, zasługuje na ogień piekielny”7. Jezus postawił nienawiść na równi z zabójstwem.

Tak, Jezus wiedział, że wiele przejawów zła i mnóstwo cierpienia wynika z pogwałcenia prawa Bożego. Także dzisiaj pragnie On dać nam moc do unikania grzechu, który jest łamaniem prawa Bożego. Obiecuje nam ratunek teraz i na wieki. „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość”8, zwłaszcza gdy ta pożądliwość jest tak egocentryczna i egoistyczna.

Każdy, kto padł ofiarą zła — czyli każdy z nas — wie, że zło jest realne. Na szczęście moc i obietnice Boga, który oferuje nam ratunek przed złem, są nie mniej realne.

N.N.

1 W.W. Norton Company, 2011, s. 3. 2 „Spiegel Online” z 2.3.2005 r., http://service.spiegel.de/cache/international/0,1518,344374,00.html. 3 Wj 20,14. 4 Zob. www.ucg.org/christian-living/societys-slide-sexual-immorality. 5 Wj 20,13 Biblia warszawska. 6 1 J 3,4 Przekład Słowa Życia. 7 Mt 5,21-22 Przekład Słowa Życia. 8 2 P 1,3-4 Biblia warszawska.

[Śródtytuły pochodzą od redakcji].

RAMKI:

Żadne społeczeństwo nie przetrwałoby, gdyby ludzie chcieli żyć zgodnie z moralnym relatywizmem

Spójrz na świat ze wszystkimi przejawami zła, niemoralnością, niesprawiedliwością i cierpieniem, a stwierdzisz, że u podłoża tego wszystkiego jest łamanie dziesięciorga przykazań

1 W.W. Norton Company, 2011, s. 3.
- Najnowsze wydanie -

Najnowsze artykuły

Największy superbohater

Kina pełne są filmów o superbohaterach rozmaitej maści, płci czy kształtu. I choć różnią się oni od siebie, to ich geneza jest bardzo podobna. Widzowie...

Dieta roślinna — moda czy zdrowy rozsądek?

To, co zjadamy, to zestaw skutecznych bądź nieskutecznych środków farmakologicznych. To oznacza, że możemy wykorzystać moc jedzenia w celach leczniczych oraz ochronnych.

Czuły Ojciec czy surowy Sędzia?

Nasze wyobrażenie o charakterze Bożym jest kluczowe dla naszej egzystencji. Bardzo mocno wpływa na relacje z innymi ludźmi i ostatecznie decyduje o tym, jak odnosimy się do samych siebie. Posłuchajmy Tommy’ego. Nie...

To nie moja wina

W więzieniu prawie każdy osadzony twierdzi, że jest niewinny. Jednak niewinność jest tam wyjątkiem. Regułą jest wina. Pewnego dnia w więzieniu zapytałem młodego chłopaka, za co tu...
- Polecamy -