Poza mur berliński i Syberię

987

Czy pamiętasz zimną wojnę? Ucieczki przez mur berliński? Jakże trudno było wówczas być chrześcijaninem…

Dziś łatwo zapomnieć, że Światowe Radio Adwentystów (AWR), rozpoczynając swoją dzia­łalność w 1971 roku, czyniło to z myślą, aby dotrzeć z ewangelią przede wszystkim do ludzi w krajach bloku wschodniego. Audycje wzbudzały tak duże zainteresowa­nie, że niektóre rządy zaczęły je zagłuszać.

Inne zwycięstwo

Mam na imię Gunnar. Był listopad 1986 roku, kiedy po raz pierwszy usłyszałem program Radia „Głos Nadziei”. W tamtym okresie w Niemczech Wschodnich programy nadawane na falach krótkich sta­nowiły jeden ze sposobów kontaktu z resztą świata. Radiem interesowałem się od czasów, gdy byłem operatorem radiowym w wojsku. Na początku moim głównym celem były kontakty ze stacjami zachodnimi i wymiana danych technicz­nych — to było prawdziwe zwycięstwo, móc przedrzeć się przez żelaz­ną kurtynę na Zachód.

Tak więc udało mi się nawiązać kontakt także z AWR-Europa. Przysłano mi broszurkę z zaproszeniem do uczestnictwa w kursie biblijnym. Wysłałem odpowiedź na zaproszenie.

Kontakt z AWR-Europa związany był głównie z moim hobby — krótkofalarstwem. Przysłano mi jednak pewne publikacje, a trzy miesiące później Korespondencyjna Szkoła Biblijna we Fridensau (Niemcy Wschodnie) napisała do mnie. Międzynarodowy charakter tej stacji radiowej zrobił na mnie duże wrażenie.

Rozpocząłem więc pierwszą lekcję kursu i słuchałem programów „Głosu Nadziei”. Stopniowo poznawałem zasady biblijne. W połowie kursu poszedłem na nabożeństwo do pobliskiego koś­cioła adwentystów. Byłem 29-latkiem, miałem żonę i dwoje dzieci. Żona wiedziała, że studiuję Biblię, ale nie do końca zdawała sobie sprawę z konsekwencji moich wyborów. W kościele od razu poczułem się jak w domu — wszyscy byli bardzo serdeczni. Poprosiłem pastora, aby mnie odwiedził.

Trudno mi było kontynuować poszukiwania, gdyż żona nie wykazywała żadnego zainteresowania sprawami religijnymi, a w moim życiu miało jeszcze nastąpić wiele zmian. Przez pewien czas nie chodziłem do kościoła. Nie słuchałem także programów radiowych, ale tęsknota za Bogiem pozostała.

Bóg jednak zesłał takie wydarzenia i posłał takich ludzi, że moja żona i ja coraz częściej myśleliśmy o sprawach duchowych. Znowu zacząłem chodzić do kościoła adwentystów. Tym razem wraz z żoną. Wiosną 1990 roku zostaliśmy ochrzczeni. Dziękuję pracownikom AWR-Europa i innym przyjaciołom za ich pomoc. Nade wszystko jednak dziękuję Jezusowi za czynienie możliwymi rzeczy — wydawało­by się niemożliwych.

Wiara i worek suchego chleba

— Tak, to było wszystko, co miał mój wuj, w dniu gdy został aresztowany — mówił Michał Kułaków.

Ówczesne władze ZSRR zesłały Aleksandra Dimitowa na Syberię. Obawiano się go, gdyż był redaktorem naczelnym adwentystycznego czasopisma w Rosji i otwarcie mówił o swoich przekonaniach.

— Kiedy dowiedział się, jaki los go czeka — kontynuował Kułaków — był na tyle przytomny, że zdążył wypełnić worek suchym chlebem. Nie miał pojęcia, jak długo będzie odcięty od normalnego życia. „Wszystko, co posiadałem — wspominał później — to worek chleba i moja wiara. Wiara dodawała mi odwagi, a chleb trzymał mnie przy życiu przez wiele tygodni”.

Po 25 latach już wolny Aleksander Dimitow wrócił do Moskwy. Nie zabrał ze sobą niczego oprócz wiary, która przez lata niewoli podtrzymywała go na duchu. Jakże zmieniła się Moskwa! Nowe budynki, rozbudowany system kolei podziemnej, lepsze drogi, ale wszystko nadal spowite szarą mgłą ateistycznego komunizmu.

— Udaliśmy się na przejażdżkę. Mijaliśmy wielkie anteny Radia Moskwa — mówił Kułaków — o, tak, on wiedział wiele o dzia­łalności tego radia. W obozie słuchanie propagandowych programów Radia Moskwa było przykrą koniecznością. „Komuniści wierzą — mówił mi Dimitow — że mogą używać tych anten, aby pozyskać cały świat dla komunizmu. Ale się mylą. Radio należy do Boga. On użyje go do głoszenia wiecznej ewangelii. Oto powód, dlaczego te anteny tutaj stoją!”.

Gdy 29 lutego 1992 roku pastor Kułaków wypowiadał te słowa w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego w Nowosybirsku na Sybe­rii, krokwie budynku drżały od okrzyków radości wiernych. Właśnie następnego dnia Światowe Radio Adwentystów miało rozpocząć transmisje programów radiowych, emitowanych na falach krótkich z pobliskiej stacji nadawczej wchodzącej w skład sieci Radia Moskwa. Gdy pastor Kułaków prowadził akt poświęcenia, ludzie wprost wykrzykiwali odpowiedzi!

Kobieta siedząca z tyłu, przerwała nagle kazanie pastora i powie­działa:

— Patrzyłam na te wieże przez 40 lat. Każdego dnia modliłam się, aby Bóg użył ich do rozpowsze­chniania dobrej nowiny po świecie. Cóż to za dzień! Chwała Bogu!

Następnego dnia przedstawiciele AWR-u wraz z pastorem Kułakowem udali się do nowosybirskiej stacji nadawczej Radia Moskwa i zebrali jej pracowników — wielu z nich okazało się skrytymi chrześcijanami.

Po raz pierwszy wieczna ewangelia miała zabrzmieć na cały świat z nadajników w Rosji. Bieg strumienia został odwrócony. Teraz Indie, Chiny, Północna Afryka i wiele innych krajów będą mogły czerpać ze źródła, które wcześniej wypluwało tylko ateistyczną pro­pagandę.

Dokładnie w południe l marca 1992 roku główny przełącznik został włączony. Świat usłyszał w języku rosyjskim i z rosyjskiego nadajnika słowa: „Jezus przychodzi wkrótce”. Łzy wzruszenia i okrzyki uwielbienia można było usłyszeć w grupie ludzi, którzy byli świadkami tego wydarzenia.

O czym mógłby pomyśleć Aleksander Dimitow, gdyby był wtedy z nami w Nowosybirsku? Jeśli powiedzielibyśmy mu, że zdarzyło się jeszcze więcej cudów, że w ciągu następnych dwóch miesięcy AWR rozpocznie nadawanie kolejnych bloków programowych ze studia znajdującego tuż przy Placu Czerwonym w Moskwie i że używać będzie tych samych anten, na które patrzył i uważał za Bożą własność? Mając silną wiarę, Aleksander Dimitow był przekonany, że Bóg czyni możliwymi rzeczy niemożliwe.

Oprac. K.S.