Problem stary jak świat

225

Przemoc domowa na początku bywa prawie niewidoczna, stąd tak trudna do udowodnienia. Dotyczy wszystkich warstw społecznych, zawodów i obojga płci. Dotyczy głównie relacji, które z czasem zniszczy do fundamentów.

Problem przemocy domowej jest stary jak świat. Mężczyźni zdominowali kobiety, roztaczając nad nimi pełną kontrolę, obejmującą również wszelkiego rodzaju przemoc. Do początku lat 70. XX wieku temat ten, choć obecny, nie wzbudzał takiego zainteresowania jak obecnie. Dziejąca się w zaciszu domowym przemoc wobec kobiet była najzwyklejszą w świecie ,,normalnością”. Dopiero publikacja w 1974 roku książki Erin Pizzey pt. Scream Quietly or the Neighbors Will Hear (Krzycz cicho, bo sąsiedzi usłyszą) wywołała ogromne poruszenie w Wielkiej Brytanii i zapoczątkowała publiczną dyskusję, która wyprowadziła na światło dzienne przemoc domową wobec kobiet. Jeszcze w tym samym roku uruchomiono w Wielkiej Brytanii pierwsze na świecie schronisko dla kobiet doświadczających przemocy. W następnym roku podobne pojawiły się w Stanach Zjednoczonych, a potem kolejne w innych państwach. Zjawisko przemocy domowej stało się przedmiotem zainteresowania i badań licznych psychologów, pedagogów, socjologów i karnistów. Powstało szereg organizacji społecznych zajmujących się ochroną kobiet doświadczających przemocy, oferujących im pomoc prawną, psychologiczną, edukacyjną, socjalną. Pojawiły się również pierwsze zmiany w ustawodawstwach wielu państw, rozwiązania prawne, w których przemoc domową potraktowano jak przestępstwo podlegające karze. W taki sposób przemoc domowa wyszła z ukrycia. Od tego czasu realizowane są rozliczne kampanie i programy edukacyjne zwiększające społeczną świadomość problematyki przemocy domowej i jej konsekwencji.

Istota przemocy

Mówiąc o przemocy, zawsze mamy na uwadze takie działanie lub zaniechanie, które w swoim zamierzeniu ma na celu naruszenie prawa bądź dobra jednej osoby przez drugą. Ponadto zamierzonym celem takiego zachowania jest zadanie bólu i cierpienia fizycznego i psychicznego. W przemocy zawsze mamy do czynienia z wyraźną przewagą jednej osoby nad drugą, co sprawia, że strona atakowana się nie broni.

Najczęściej doznają przemocy kobiety, dzieci, osoby w podeszłym wieku czy z niepełnosprawnością. Przemoc wobec mężczyzn, należy uznać za incydentalną, choć nie można takich przypadków ignorować. Z danych Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wynika, że najliczniejszą grupą sprawców przemocy domowej byli mężczyźni. Tylko w roku 2020 policja zatrzymała z tego powodu 17 954 mężczyzn i tylko 661 kobiet. Oczywiście dane te mogą wydawać się niewiele znaczące w porównaniu z resztą populacji. Należy jednak wziąć pod uwagę, że chodzi tylko o zatrzymanych w wyniku powiadomienia organów ścigania i dane te nie obejmują niezgłoszonych przypadków przemocy. Szacuje się, że liczby mogą być wielokrotnie wyższe. Jaka może być tego przyczyna?

Istnieje szereg czynników odpowiedzialnych za przemoc. Między innymi są to stereotypy funkcjonujące w społeczeństwie. Najczęściej stereotyp jest uproszczonym i wartościującym obrazem rzeczywistości. Może dotyczyć grup społecznych, osób czy sytuacji. Główną cechą stereotypów jest generalizacja, która przypisuje te same cechy wszystkim członkom danej grupy pomimo rzeczywistych różnic między nimi. Stereotypy są trwałymi, sztywnymi przekonaniami. Przekazywane pokoleniowo stają się oporne na zmianę pomimo niezgodnych z nimi faktów. Wśród szczególnie sztywnych stereotypów związanych z rodziną, określających pożądane i oczekiwane role mężczyzn i kobiet oraz relacje między nimi, wymienić należy następujące, wyrażone poniższymi popularnymi zdaniami: „w sprawy rodzinne nie należy się wtrącać”, „maltretowanie to prywatna sprawa rodzinna”, „kobieta bez mężczyzny jest nic niewarta”, „maltretowane kobiety same prowokują pobicie”, „mąż ma swoje patriarchalne prawa”.

Można by wymieniać więcej podobnych stereotypów. Każdy z nich sankcjonuje, usprawiedliwia i przyczynia się do przemocy rodzinnej. A my, często świadkowie tych wydarzeń, albo nie chcemy w nie uwierzyć, albo wolimy się nie wtrącać i wycofać, albo nie widzimy w tym nic niewłaściwego. Po prostu „normalność”. Tak było kiedyś, tak jest teraz, ale to ty, czytelniku, czytelniczko, możesz sprawić, że jutro nie musi być takie same.

Historie prawdziwe

Antonina przyszła do ośrodka w dużym kryzysie, po kolejnym pobiciu przez męża. Usprawiedliwiała go, ponieważ znów był w ciągu alkoholowym. Potrzebowała wsparcia, więc od razu mogła wejść na grupę terapeutyczną. Na terapię uczęszczała systematycznie, ale krótko. Kiedy się uspokoiło i mąż na jakiś czas przestał pić, a więc i wyzywać, popychać, stwierdziła, że sytuacja nie jest taka zła. Powiedziała: „Właściwie mam wszystko — dom, nie muszę pracować, wyjeżdżam na wycieczki zagraniczne — a do reszty mogę się przyzwyczaić”. Do ośrodka już nie wróciła. Może się przyzwyczaiła…

Zosia miała 21 lat, kiedy przyszła ratować związek. Była w nim od trzech lat. Wydawało się jej, że zna partnera i potrafi znosić jego wyzwiska i groźby: ,,ty głupia, do niczego się nie nadajesz”, ,,nic nie potrafisz”, „wylądujesz na ulicy”, ,,to ja cię utrzymuję i zrobisz to, co ci powiem” . Nie wytrzymała, kiedy po raz kolejny ją wyzwał, pobił i zamknął w piwnicy. Spędziła tam całą noc. Skończyła roczną terapię i zamknęła swoją historię z krzywdzicielem. Odwiedziła ośrodek po trzech latach od zakończenia terapii, by dać świadectwo, opowiedzieć o swojej historii i o tym, że skończyła szkołę, dostała pracę, zaczęła nowe życie i jest w nowym związku.

Franciszka, choć jest w zawiązku małżeńskim od 12 lat, to z mężem nie mieszka od przeszło 10 lat. Sama wychowuje 12-letnią córkę. Franciszka jest piękną i atrakcyjną kobietą, choć absolutnie w to nie wierzy. Na terapii jest od roku. Wierzy natomiast w to, co powie o niej jej mąż — od wulgaryzmów poprzez stalking. Chce to zatrzymać, a boi się o siebie i córkę. Mówi, że przecież przysięgała na dobre i złe. Ma świadomość swojego uzależnienia od męża. Potrzebuje czasu i dziękuje za grupę terapeutyczną, że może w niej być.

Te historie są prawdziwe, choć imiona zostały zmienione.

Prawda o przemocy

Przemoc niejedno ma imię. Ta psychiczna, emocjonalna na początku jest niedostrzegalna, prawie niewidoczna, za woalką, dosyć dyskretna, czasami dyplomatyczna. Prawie zawsze w białych rękawiczkach, więc trudna do udowodnienia. Jest demokratyczna, bo dotyczy wszystkich warstw społecznych, zawodów i obojga płci. Dotyczy głównie relacji, które z czasem zniszczy do fundamentów. Celem takiej przemocy jest uzyskanie przewagi, wpływu, dominacji — jednym słowem: kontroli.Choć każdy rodzaj przemocyjest trudny, to przemoc psychiczna jest wyjątkowo destrukcyjna. Poprzedza przemoc fizyczną, ekonomiczną, seksualną i duchową bądź im towarzyszy.

Przemoc nigdy nie jest usprawiedliwiona. Osoba uzależniona redukuje swoje napięcie przez picie alkoholu, a osoba stosująca przemoc doznaje profitu dla siebie samej, kiedy stosuje przemoc. 

Działania sprawcy są intencjonalne, czyli świadome, celowane. Osoba stosująca przemoc zna rezultat swojego działania, a jednocześnie ma swobodę tego działania.

Krzywdziciel bardzo dba o swój wizerunek. Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, prawie idealnie. Rodzina się uśmiecha, dzieci mówią ładne wierszyki, lecz gdzieś jest zgrzyt. Twarz osoby dotkniętej przemocą jest szara, zmęczona, oczy są nieme, a uśmiech (właściwe grymas przypominający uśmiech) mocno przyklejony. Nikt z zewnątrz nie domyśla się, że w tej rodzinie odbywa się dramat. Osoba stosująca przemoc tak dobrze „sprzedała się” najbliższemu otoczeniu, że nikt nie przypuszcza, iż może być źle.

Przemoc nie jest jednorazowa, ale odbywa się cyklicznie. Jak to możliwe, żeby w XXI wieku uwikłać się w przemoc? L. Walker (1984) przedstawia cykle przemocy, składające się trzech następujących po sobie stadiów, które mogą się wielokrotnie powtarzać:

1. Narastanie napięcia, tak zwana cisza przed burzą. Krzywdziciel jest niecierpliwy, nerwowy, wszystkiego się czepia. Ofiara często schodzi z drogi i nie chce prowokować sytuacji. Bezskutecznie. Następuje kolejne stadium.

2. Wybuch i agresja. Wtedy pojawiają się wyzwiska, krzyki, popychanie, szarpanie. Osoba doznająca przemocy cokolwiek by robiła i tak nie jest w stanie jej zapobiec.

3. Miesiąc miodowy. Może trwać kilka dni lub miesięcy. W tej fazie wszystko się zmienia — krzywdziciel staje się ,,dobrym człowiekiem”, przynosi kwiaty, dba o dom, przeprasza, tłumaczy, bierze winę na siebie, obiecuje poprawę. Pojawia się nadzieja na dobre życie. Osoba doznająca przemocy zaczyna wierzyć, że to incydent, i kurczowo chwyta się tego „cukierkowego czasu”. 

Przemoc karmi się milczeniem i tylko przerwanie tego milczenia daje szansę na jej zatrzymanie. Wiele ofiar wierzy, że ich tajemnicę da się ukryć w czterech ścianach, ale to nieprawda. 

Czynnikami podtrzymujących przemoc w rodzinie są psychologiczne mechanizmy przemocy. Pranie mózgu, czyli ciągłe wpływanie na przekonania, poglądy, postawy i emocje drugiej osoby poprzez jej nieustanną kontrolę. Gdzie idzie? Z kim się spotyka? Na co wydaje pieniądze? W słowa zawsze wpleciona jest krytyka. Ma ona za zadanie podważyć poczucie własnej wartości i wkręcić w poczucie winy. Krzyk ma zastraszyć, wyniszczyć psychicznie i odedrzeć z godności. Do tego dochodzą wyzwiska, żeby osądzić, ośmieszyć, ocenić, skrytykować, poniżyć, zaszantażować. „Nigdy jeszcze nic nie zrobiłaś dobrze!”. „Może i jesteś ładna, ale głupia!”. „Nie bądź taka drętwa! Nie masz poczucia humoru?”. Groźby mają wystraszyć i postawić do pionu. „Zabiorę ci dzieci”. „Zniszczę ci życie”. „Nigdy nie pozwolę ci odejść”. „Rób, co ci każę”. Z kolei zadaniem izolacji jest ograniczenie kontaktów z innymi ludźmi, krytykowanie, lekceważenie i pomniejszanie roli osób bliskich. „Popatrz, oni cię wykorzystują, źle cię traktują”. Pojawia się odrzucenie, czyli odmowa miłości, uczuć i uwagi. Jednak najbardziej wyrafinowaną formą przemocy psychicznej jest gaslighting. Ma na celu zanegowanie rzeczywistości partnerki. „Chyba ci się przyśniło, nic takiego nie miało miejsca”. „Denerwujesz mnie bez powodu”. „Jesteś przewrażliwiona”. Ofiara coraz częściej ma wątpliwości, czy w ogóle właściwie postrzega rzeczywistość.

Odejdź! Ratuj się!

Dlaczego osoby doznające przemocy tkwią w takich związkach? Bo myślą, że partner się zmieni. Bo żyją w ciągłym strachu, lęku o swoje życie. Bo „taki już mój los” i „lepszy diabeł, które go znam”. Wyuczona bezradność, poddanie się, pogodzenie się z przemocą też nie pomagają. I to poczucie, że cokolwiek się zrobi, to i tak nic się nie zmieni — poczucie przegranej.

Skutkami przemocy są: utrata pewności siebie, ciągły lęk, zwątpienie, krytyka samej/samego siebie, poczucie utraconego czasu, depresja, zespół stresu pourazowego (PTSD), myśli samobójcze. Jeśli osoba doznająca przemocy nie dostanie pomocy z zewnątrz, zginie. Człowiek uwikłany w przemoc nie potrafi odróżnić dobra od zła. Nie umie znaleźć granicy. To tak, jakby osoba ta znalazła się w pułapce. Żaba wrzucona do gotującej się wody od razu z niej wyskoczy. Lecz kiedy żabę włożymy do zimnej wody, którą będziemy powoli podgrzewać, to żaba całą swoją energię zużyje na dostosowanie się do wzrastającej temperatury. W końcu się jednak ugotuje. Bądźmy mądrzejsi od żaby. Wyskocz z wody. Ratuj się przed śmiercią. 

Izabela i Marek Lewosińscy

[Autorzy są specjalistami psychoterapii uzależnień związanymi z Centrum Zdrowia Psychicznego i Leczenia Uzależnień INTEGRUM w Rybniku].