wtorek, 7 lipca, 2020
Strona główna Aktualności Istotne przejęzyczenia

Istotne przejęzyczenia

W lipcu tego roku mieliśmy kilka bardzo gorących dni, dosłownie i w przenośni; co, jak wiadomo, na dłuższą metę szkodzi głowie. Chyba temu należy przypisać kilka zabawnych przejęzyczeń, jakie się w tym czasie niektórym przytrafiły.

Podczas masowych protestów, jakie przelały się przez całą Polskę w reakcji na planowane zmiany w ustawach o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i sądach powszechnych, w komentarzach dziennikarzy i publicystów kilka razy pojawiło się, że ludzie zgromadzeni na ulicach to — uwaga — protestanci…

W sumie nie miałbym nic przeciwko temu, żeby w Polsce było tylu protestantów, ilu ludzi wyszło wtedy na ulice wszystkich polskich miast. Nasze państwo doszło bowiem do największej potęgi w czasach jagiellońskich, czyli w czasach największej różnorodności wyznaniowej i wolności religijnej. A wszystko zaczęło się psuć od ich ograniczania w celu umacniania w Polsce katolicyzmu.

Dlatego uściślijmy — bo i okazja ku temu doskonała, gdyż za miesiąc obchodzić będziemy 500-lecie Wielkiej Reformacji — że protestant to wyznawca protestantyzmu, jednego z trzech głównych nurtów w chrześcijaństwie obok katolicyzmu i prawosławia; nurtu zapoczątkowanego 31 października 1517 roku przez katolickiego mnicha Marcina Lutra, który przybił do drzwi kościoła w Wittenberdze swoje słynne 95 tez przeciw nauce o odpustach. Wydarzenie to zapoczątkowało Wielką Reformację. Sama zaś nazwa „protestanci” pochodzi z 1529 roku, kiedy to zwolennicy Lutra zaprotestowali na sejmie niemieckim w Spirze przeciwko ograniczaniu ich wolności religijnej.

Co prawda w Słowniku języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego (PWN, Warszawa 1958-1969) protestant był jeszcze zwykłym protestującym, ale już tylko w znaczeniu dawnym. Jednak wszystkie słowniki współczesnej polszczyzny w protestancie widzą tylko wyznawcę protestantyzmu.

Dlatego, reasumując, pod sądami zbierali się protestujący, co nie znaczy, że nie trafiali się między nimi jacyś protestanci. Inną sprawą jest, czy te protesty ostatecznie odniosą oczekiwany skutek — wydaje się, że właśnie ten wrzesień przyniesie rozstrzygnięcie. Pożyjemy, zobaczymy.

Drugie przejęzyczenie przydarzyło się senatorowi Janowi Rulewskiemu — bohaterowi pierwszej „Solidarności”, w obronie którego, gdy został pobity przez ZOMO, stanęła w marcu 1981 roku w strajku generalnym cała Polska. Otóż podczas posiedzenia Senatu, na którym ostatecznie przyjęto bez żadnych poprawek projekty ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa — kilka dni później zawetowane przez prezydenta Andrzeja Dudę —senator Rulewski postanowił ująć się za pierwszą prezes Sądu Najwyższego, której uniemożliwiono wzięcie udziału w obradach komisji, gdzie miała bronić pozycji ustrojowej swojego sądu. A wyglądało to tak (za stenogramem):

— Panie Senatorze Przewodniczący — zaczął senator Rulewski — dlaczego uniemożliwił pan fizyczny udział prezesa Sądu Najwyższego w obradach komisji, mimo że ustawa dotyczy Sądu Ostatecznego…

— Najwyższego — poprawił senator Piotr Zientarski przy wesołości na sali obrad.

— Też… Najwyższego — odpowiedział Rulewski.

— Jeszcze nie Sądu Ostatecznego — dopowiedział Zientarski. — Ale już niedługo.

Sąd Najwyższy to faktycznie nie Sąd Ostateczny, ale Sąd Ostateczny jest faktycznie najwyższym sądem. Stąd mogły się senatorowi te słowa pomylić. Ważne, żeby nikomu się nie zdawało, że jedyne sądy, jakim podlega, to sądy ludzkie. „Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe”1.

Ten aspekt sądu Bożego, jak się wydaje, od zawsze budził w ludziach pewien lęk, a nawet przerażenie. Choć dziś u wielu budzi raczej uczucie „obrażenia się” na Boga — za to, że w ogóle śmie ich straszyć jakąś wieczną odpowiedzialności za ich czyny. A jednak według Księgi Apokalipsy prawda o sądzie Bożym jest główną treścią ostatniego ostrzegawczego apelu kierowanego do mieszkańców ziemi przed powrotem Jezusa Chrystusa: „I widziałem innego anioła, lecącego przez środek nieba, który miał ewangelię wieczną, aby ją zwiastować mieszkańcom ziemi i wszystkim narodom, i plemionom, i językom, i ludom, który mówił donośnym głosem: Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód”2.

Poselstwo o sądzie Bożym jest centralną treścią wiecznej ewangelii, Dobrej Nowiny. Nie należy unikać mówienia ludziom o sądzie Bożym w obawie przed ich negatywną, powodowaną strachem reakcją. Przeciwnie, należy ten strach przełamywać wyjaśnianiem, że na sądzie Bożym odnajdą wreszcie sprawiedliwość wszyscy kiedykolwiek okrutnie skrzywdzeni. Apostoł Jan widział w symbolicznej wizji, jak pomordowani wołają do Boga: „Kiedyż, Panie święty i prawdziwy, rozpoczniesz sąd i pomścisz krew naszą”3. Zaś prorok Daniel w równie symbolicznej wizji widział, jak „przyszedł Sędziwy [Bóg] i odbył się sąd i prawo zostało przyznane Świętym Najwyższego”4. Przyszły świat to świat sprawiedliwości, którą zapewni sąd Boży. „Ale my oczekujemy, według obietnicy, nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość”5.

Z tej perspektywy patrząc, wydaje się, że niezwykle cennym elementem całej tej zawieruchy wokół Sądu Najwyższego i w ogóle polskiego sądownictwa było powszechne uświadomienie sobie przez ludzi, że niezależne, wolne od politycznych wpływów sądy są ich ostatnią szansą na ich sprawiedliwe potraktowanie, na obronę ich praw. Społeczeństwo uświadomiło sobie znaczenie i potrzebę dobrze funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości.

Dobra nowina jest zaś taka, że nawet jeśli z tych czy innych względów ludzka sprawiedliwość miałaby zawieść, jest jeszcze Boża sprawiedliwość — Sądu Ostatecznego. Ona nie zawiedzie.

Andrzej Siciński

 

1 2 Kor 5,10. 2 Ap 14,6-7. 3 Ap 6,9-10. 4 Dn 7,22. 5 2 P 3,13.

- Najnowsze wydanie -

Najnowsze artykuły

Adwentyści — długowieczni ludzie

Przeglądając literaturę z kategorii zdrowia, odżywiania i stylu życia, zauważamy, że często wspomina ona o społeczności adwentystów dnia siódmego. Zamieszkały przez nich region Loma Linda...

Prawo wolności

Wiek XIX przyniósł niespotykany w dziejach rozkwit optymizmu oparty na rozwoju nauki. Ludzie naiwnie uwierzyli, że bieda, przestępczość i choroby wkrótce znikną i zapanuje powszechny pokój. Ale...

Nadzieja na trudne czasy

Już wkrótce dostępny będzie do pobrania audiobook oraz ebook 🙂

Chrześcijaństwo bez Chrystusa

Być może tworzysz Muzeum im. Jezusa z Nazaretu albo pracujesz nad własnym kodeksem moralnym opartym na Jego nauczaniu. A może uprawiasz politykę pod sztandarem „Jezus Chrystus”, by...

Ostatnio komentowane

- Polecamy -