Najpierw mleko, potem mięcho

327

Najwięksi amerykańscy sportowcy korzystają z jego porad, a nagrania odtwarzają miliony. Ze względu na swój energiczny styl bycia i niezobowiązujący styl ubierania dr Eric Thomas szerzej znany jest jako „hiphopowy pastor” lub po prostu ET.

Jeden z najbardziej znanych mówców motywacyjnych na świecie jest adwentystą. Jego najpopularniejsze nagranie w internecie obejrzało tyle osób, ilu mieszkańców liczy Polska. Sławę przyniosła mu współpraca z gwiazdami sportu, do których należy m.in. koszykarz LeBron James. Wychował się na ulicach Detroit, gdzie przebywał jako bezdomny. Co odmieniło jego życie i jak Thomas zmienia życie innych?

„ZNAKI CZASU”: Przed swoją przemową przed 10 tysiącami osób miałeś dzisiaj jeszcze jedną. Odwiedziłeś młodzież. Kogo dokładnie?

ERIC THOMAS: Dzieciaki wykluczone w różny sposób. Niektóre chore, niektóre z biednych rodzin.

Dlaczego to zrobiłeś?

Bo kiedyś ktoś pomógł mi w podobny sposób i uwierzył we mnie, póki nie byłem tym gościem, którym jestem teraz. Wiesz, teraz wiele osób we mnie wierzy. Ale on we mnie uwierzył, kiedy jeszcze nikt we mnie nie wierzył.

Duży wpływ na twoje życie miał też pewien pastor…

To on, właśnie o tym człowieku mówię!

Jak to się stało?

Zacząłem chodzić do kościoła z moim najlepszym kumplem. Pastor zwrócił na mnie uwagę, zaczął mnie zachęcać do różnych rzeczy. Zawsze powtarzał: „Jeśli już ci się uda, pomagaj tak wielu osobom, ilu tylko możesz. Rób dla nich to, co ja zrobiłem dla ciebie”. Teraz tylko oddaję to, co dostałem kiedyś — tę uprzejmość, którą on mi wyświadczył. Dlatego w każdym mieście, które odwiedzamy, staram się dotrzeć do tych, którzy mają 13-15 lat. Są tak podobni do mnie, gdy miałem tyle lat…

Nie każda kłótnia z mamą kończy się tym, że nastolatek zostaje bezdomnym. Jak to się stało, że Twoja miała taki finał?

Moja mama mnie „zdradziła” — tak przynajmniej się czułem. Kłamała, nie chciała mi powiedzieć, kim jest mój ojciec. To kompletnie popsuło nasze relacje. Kłóciliśmy się cały czas! Nie widzieliśmy żadnej nadziei i światełka w tunelu. To nie było tak, że chwilę się kłócimy, a po chwili wszystko jest OK. Kłóciliśmy się każdego dnia. Straciłem do mojej matki jakikolwiek szacunek. Wtedy chyba straciłem nawet do niej miłość. Sprawy zaszły tak daleko, że już nie mogliśmy mieszkać pod tym samym dachem…

Czy to prawda, że poznałeś swoją żonę w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego?

Tak. Chodziliśmy do tego samego kościoła Oakwood Church, braliśmy udział w tych samych zajęciach, np. w harcerstwie adwentystycznym Pathfinder, w spotkaniach młodzieży. Robiliśmy to wszystko razem. Ona potrafiła mnie słuchać, nie osądzała mnie, dawała mi pieniądze, wielbiliśmy razem Boga. Staliśmy się bliskimi przyjaciółmi, a w końcu ożeniłem się z moją najlepszą przyjaciółką.

Wciąż nią jest?

O tak! Wciąż jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.

12 lat studiów. Dość dużo. Tyle studiowałeś.

Podczas drugiego roku nie poszło mi dość dobrze. Wyrzucili mnie. Jak już wracałem, szło mi naprawdę nieźle, ale nie miałem pieniędzy, żeby dokończyć studia. Musiałem na nie zapracować, wracałem, a potem scenariusz się powtarzał. I dlatego studia zajęły mi aż tyle lat.

Prowadzisz wiele różnych działań. Co jest dla Ciebie numerem jeden?

Przesłanie, że choć bez wiary rzeczy są niemożliwe, z wiarą możesz robić wszystko. Możesz góry przenosić. Możesz zapomnieć o swojej przeszłości. To są dla mnie najważniejsze rzeczy: aby uwierzyć w to, co Bóg o tobie powiedział i zapomnieć o tym, co złego się stało w twoim życiu.

Zadałem to pytanie Nickowi Vujicicowi, zadam je i tobie. Z jednej strony jesteście mówcami motywacyjnymi, a z drugiej pastorami czy ewangelistami… Ty nawet masz przydomek „hiphopowy pastor”! Politycznie niepoprawne byłoby zapytanie, które ze spotkań wolisz – religijne czy motywacyjne. Powiedz więc chociaż, czym one się dla Ciebie różnią?

Nikt jeszcze nie zadał mi takiego pytania. Nie wiem, czy wolę jedną działalność od drugiej. One zaspokajają potrzeby ludzi, którzy przyjeżdżają na dane spotkania.

Zobrazuję to tak: niektóre dzieci wciąż piją mleko matki. Ja też zaczynam od miejsca, w którym są dane osoby: rozmawiamy o budowaniu charakteru, o nadziei, o celu w życiu i tożsamości. Niektórzy są już ponad tym, szukają czegoś więcej — rozwoju duchowego, bezpieczeństwa, uczciwości, pokory.

Wszystko to ma ten sam przekaz, ale na innym poziomie — tak to odbieram. W USA gracze NBA czy NFL [najlepsze na świecie ligi koszykówki i futbolu amerykańskiego — red.] zgłaszają się do mnie — to bardzo młodzi ludzie z wielkimi pieniędzmi, którzy muszą złapać balans między tym wszystkim. Inni, z którymi rozmawiam, są w szkole średniej i potrzebują motywacji. Jeszcze inni — mężowie gotowi się rozwieść czy niedogadujący się z dziećmi — oni potrzebują mięcha. Potrzebują modlitwy, Słowa Bożego, żeby znaleźć pewne zasady. Ja uwielbiam jedne i drugie spotkania. Ale ludzie mają różne potrzeby. Jako pasterz idę po prostu tam, gdzie jest moje stado.

Czyli w ten sposób — z mlekiem — chcesz do ludzi docierać na samym początku?

Dokładnie. Dzisiaj mnie przyjęli, byłem w Polsce pierwszy raz. Wierzę, że teraz będą mi ufać. Właśnie dlatego, że zobaczyli moje serce, poczuli mojego ducha — mimo że niektórzy nie rozumieli mojego języka. Kiedy znów wrócę, nie będę obcy — będę jednym z nich, będę ich rodziną.

Powinieneś wiedzieć, że dla nas, Polaków, twoja ekspresja jest naprawdę nietypowa. Krzyczenie, wstawanie podczas przemowy, klaskanie, żywa gestykulacja — nieczęsto tak się zachowujemy, jesteśmy raczej stonowani.

Naprawdę? Polacy przyjęli mnie doprawdy świetnie. Nie powiedziałbym, że czymś się różnicie, więc tym bardziej mi miło!

Identyfikujesz się z którymś z kontekstów religijnych?

Jestem adwentystą.

Naprawdę?

O tak! Może nie mówię o tym ze sceny, aby nie budować pewnych barier. Ale kiedy ludzie mnie znają, bynajmniej nie wstydzę się tego, w co wierzę. Nie wiem, jak jest w Polsce, ale w Stanach nie zawsze ma to dobre konotacje. Ale wierzę! Właśnie tak — poprzez adwentystyczny uniwersytet — trafiłem tu, gdzie jestem teraz. Nie znaczy to, że wszyscy mają robić i wierzyć dokładnie tak jak ja, ale właśnie te zasady pomogły mi zdobyć wszystko, co osiągnąłem w życiu.

Rozmawiał Michał Rakowski

Fot. Milewski & Partnerzy