Prawda zwycięży 

539

W tym roku minęło 600 lat od ponurej, męczeńskiej, wstrząsającej śmierci Jana Husa.

W wyniku decyzji soboru w Konstancji 6 lipca 1415 roku spalono go na stosie. Był jednym z największych reformatorów, a także działaczem narodowym. O jego wielkości i znaczeniu świadczy fakt, że data Jego śmierci jest świętem narodowym Czech, obchodzonym nawet w okresie komunistycznym.

Jan Hus po wielu rozmyślaniach doszedł do przekonania, że tak jak za dni Chrystusa kapłani znikczemnieli, zaczęli używać swojego autorytetu do nieprawych celów. Te rozmyślania skłoniły go do przyjęcia zasady, że Bóg przemawiający przez Pismo Święte, a nie Kościół ustami kapłanów, jest nieomylny w sprawach zbawienia. Wielki wpływ na jego poglądy wywarły dzieła angielskiego reformatora Jana Wiklifa.

W słynnym dziele De ecclesia (O Kościele) opisał Kościół Chrystusowy jako wspólnotę wiary i miłości, a nie hierarchiczny gmach. Widział Kościół, którego głową ma być tylko Chrystus, a nauka ewangelii – jedynym fundamentem wiary. Przeciwstawiał się kościelnej korupcji, symonii, odpustom i hipokryzji hierarchów. Ujawniał sprzeczność ich nauk ze Słowem Bożym. Mistrz Jan był odkrywcą zapomnianej nauki ewangelii, jej obrońcą i głosicielem. Zasady swoje głosił w rodzimym języku czeskim, by wszyscy mogli je zrozumieć i według nich żyć. Warto także podkreślić, że Hus zapoczątkował reformę czeskiej ortografii, formułując jej zasady w De ortographia bohemica. Swe kazania głosił w rodzimym języku i innych do tego zachęcał.

Im bardziej wypowiadał się przeciw nadużyciom kleru, tym bardziej kształtowała się opozycja. Na zwołanym w 1414 roku soborze w Konstancji miał rozegrać się ostatni akt jego życia. Hus udał się na sobór świadomy grożącego mu niebezpieczeństwa mimo glejtu cesarza Zygmunta Luksemburskiego, który gwarantował mu bezpieczny powrót. Niezależnie od złożonych  obietnic wtrącono go do więzienia – wilgotnego i cuchnącego lochu.

Gdy po raz ostatni stanął przed soborem i wezwano go do odwołania nauk, w odpowiedzi oświadczył: „Z jakim obliczem mógłbym spojrzeć w niebo, jak miałbym zwrócić się do tych tłumów ludzi, którym głosiłem czystą ewangelię?. Nie, ich zbawienie cenię wyżej niż to nędzne ciało skazane na śmierć”.  Wybrał los męczennika.

Warto podkreślić, że polscy przedstawiciele na sobór – Jan z Juliszkowa, kasztelan  kaliski, i sławny rycerz Zawisza Czarny udzielili mu wsparcia, ale bez skutku. Gdy Husa przywiązano do słupa, raz jeszcze wezwano, aby ratował się odwołaniem swych nauk. „Jakie błędy – odpowiedział Hus – mam odwołać?  Nie popełniłem żadnych. Wzywam Pana Boga na świadka, że wszystko, co pisałem i uczyłem, miało na celu ratowanie ludzi od grzechu wiecznego potępienia. Dlatego z największą radością przypieczętuję tę prawdę swoją śmiercią”3. Po zapaleniu stosu Hus śpiewał: „Jezu, Synu  Dawida, zmiłuj się nade mną” . Wiatr jednak skierował płomień na jego twarz i śpiew szybko ustał, ale usta jeszcze poruszały się w modlitwie, aż ostatecznie zamilkły.

Jan Hus zginął śmiercią męczennika, ale nie jego dzieło. Nie można spalić idei wyrosłej z ewangelii. Jezus Chrystus, odchodząc z tej ziemi, zapowiedział: „I będzie    głoszona ta ewangelia o królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom” (Mt. 24,14). Zawołanie Husa „prawda zwycięży” okaże się prawdą. Prawda wyrosła ze Słowa Bożego  jest niezniszczalna.

Władysław Polok

1 J.H. Wylie, The History of Protestantism, London: Cassele and Company, Limited (b.d.) t. 3, s. 7. 2 Tamże. 3 Mt 24,14.

Zdjęcie główne: Václav Brožík – W.Rebel, Public Domain.