Postprawda was nie wyswobodzi

374

Czym jest postprawda i jak mają się w jej czasach odnaleźć osoby wierzące?

Prawda straciła na znaczeniu. Zresztą czym jest prawda, skoro coraz częściej słyszymy o „faktach alternatywnych”? Symbolem zjawiska stało się popularne porównanie dwóch zdjęć z zaprzysiężenia prezydentów Stanów Zjednoczonych: Baracka Obamy i Donalda Trumpa. Wykonane z tego samego miejsca i w podobnym czasie (na godzinę przed imprezą) zdradzało liczebną przewagę obserwatorów sprzed ośmiu lat. A administracja nowo wybranego prezydenta informowała: „żadne zaprzysiężenie nie cieszyło się taką popularnością jak obecnego prezydenta”. Przyparta do muru konkretnymi liczbami doradczyni Trumpa przyznała, że propagowane przez nich argumenty to były… fakty alternatywne.

Czy zjawisko dotyczy tylko świata polityki oraz mediów? Niestety nie. Na działanie mechanizmów wspierających tworzenie postprawdy są narażeni też wierzący. Choć szczycą się poznaniem Prawdy, i to tej pisanej wielką literą, wydaje się, że są nie mniej podatni na różnorodne teorie spiskowe niż osoby, które w ten sposób zapełniają przestrzeń budowania swej wiary. (…)

Skąd więc akurat teraz to powszechne przekonanie o tym, że żyjemy w epoce postprawdy? W przeszłości prawda była bardzo ważna — nawet jeśli kłamano, chciano w ten sposób odwrócić uwagę od faktów. Przykład: kiedyś polityk podczas kampanii wyborczej mówił, że w ciągu roku nałoży podatki na Kościoły. I po roku wyborcy mogli go rozliczać z wypełnienia obietnicy. Dziś polityk jednego dnia powie, że takie podatki można by wprowadzić; drugiego — że Kościół wspiera działalność charytatywną, więc nie należy go obciążać podatkami; a trzeciego — że Kościół to zagrożenie dla demokracji. Z czego rozliczać takiego polityka? (…)

Ostatnie lata i miesiące pokazują, że tacy politycy albo wygrywają wybory, albo mają ku temu wielkie szanse. O ile więc kłamano zawsze, kiedyś fakty były jakimkolwiek punktem odniesienia. Dziś nie są.

„To, co prawdziwe, czyli sprawdzalne, poparte faktami i dowodami, przestaje być najważniejsze i ustępuje miejsca informacjom, które uznawane są za wiarygodne, bo takimi się̨ wydają” — dodaje Natalia Hatalska w swoim najnowszym raporcie „Trendbook 2017”.

Sprzyja temu — wiadomo — internet, w którym informacji nikt nie weryfikuje. Problem dostrzega nawet założyciel Facebooka Mark Zuckerberg. Dlatego, choć termin postprawda powstał ponad dekadę temu, właśnie podczas ostatnich kilkudziesięciu miesięcy nabrał na znaczeniu, a twórcy Słownika oxfordzkiego wybrali go jako słowo ubiegłego roku.

Wierzyć w czasach postprawdy

Prawda powinna mieć znaczenie, zwłaszcza dla chrześcijan, w każdych czasach. Jezus, którego naśladują, głosił prawdę. Jak zauważa australijski pastor Bruce Manners, dla jej podkreślenia często zaczynał zdania od słowa „amen” (49 razy w Ewangeliach Mateusza, Marka i Łukasza i 50 w Ewangelii Jana), tłumaczonego w polskich przekładach Biblii jako „zaiste” czy „zaprawdę”.

„Jezus mówi nam, abyśmy czcili Go w Duchu i w prawdzie (J 4,24) — kontynuuje pastor w artykule Być adwentystą w świecie postprawdy. — Mówi, że prawda nas wyzwoli (J 8,32) i modli się do Ojca o Ducha Prawdy dla nas (J 14,17) oraz abyśmy zostali uświęceni przez prawdę — Słowo Boże (J 17,17)”. Przytacza też historię swojego chrztu. Myślał, że ten obrządek sprawił, że jest członkiem elitarnego „klubu” posiadaczy prawdy. Że jest „w bastionie prawdy”. „Wiele lat zajęło mi zrozumienie, że biblijna prawda może być odpowiednio zrozumiana tylko jako relacja z Jezusem, który jest drogą, prawdą i życiem” — wyznał Manners.

Z kolei Korosteński dodaje: — Poznawanie oraz akceptacja prawdy ma zasadnicze znaczenie dla naszego życia. Prawda buduje naszą tożsamość i, jak powiedział Nauczyciel z Nazaretu, czyni nas wolnymi. Poszukiwanie prawdy, w każdym wymiarze, wydaje się zatem procesem i zadaniem na całe życie.

W czasach postprawdy wiara w Jezusa będzie jednak postrzegana co najwyżej jako opinia, punkt widzenia, a nie tak, jak chcieliby tego chrześcijanie — jako Prawda. Czy da się zatem udowodnić, że to nie tylko kolejny pogląd oraz kwestia denominacyjna? Jak to zrobić? Z radą przychodzi tu Ellen G. White, pisarka chrześcijańska z przełomu XIX i XX wieku: „Kochający, sympatyczny chrześcijanin to najpotężniejszy argument na korzyść prawdy”.

„Ujawniające prawdę” filmiki w internecie, spieranie się o to, kto ma rację, wytykanie wszystkim życia w zakłamaniu — mała szansa, że takie metody poskutkują w czasach, w których każdy może żyć w swojej własnej „prawdzie”. Ale okazaną bezinteresownie uwagę i miłość trudniej zanegować.

Michał Rakowski