Jaki chrzest? Biblia kontra tradycja

692

Dzieci czy dorośli? Pokropienie czy zanurzenie? Czy to, kogo i jak chrzcimy, w ogóle ma znaczenie?

Jezus polewany wodą z niewielkiego naczynia przez Jana Chrzciciela — tak sztuka sakralna przedstawia chrzest Syna Bożego. Tymczasem Pismo Święte mówi o kąpieli odrodzenia i opisuje dorosłych zanurzanych w rzece. Tak właśnie chrzcił Jan Chrzciciel i w ten sposób w Jordanie został ochrzczony Jezus. W Biblii nie ma wzmianek o dzieciach i kropieniu czy polewaniu.

Niewielu chrześcijan zdaje sobie sprawę z symboliki chrztu — że jest pamiątką śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Przypominamy sobie o tych wielkich wydarzeniach zazwyczaj raz w roku podczas wielkanocnych świąt. A przecież właśnie te sceny są kulminacją chrześcijańskiej wiary, o tych zdarzeniach pierwsi chrześcijanie wciąż rozmyślali, one — wraz z obietnicą powrotu Chrystusa — dawały nadzieję tysiącom ludzi. Przypominał o tym każdy nowy wyznawca, który na znak wiary w Jezusa był zanurzany w wodzie, a potem powstawał z niej obmyty z grzechów do nowego życia.


Niemowlęta czy dorośli?


Chrzest niemowląt — pierwszy i najważniejszy z siedmiu sakramentów Kościoła powszechnego — jest obrzędem, dzięki któremu większość z nas stała się jego wyznawcami. W tej podniosłej uroczystości, pełnej mistycznych znaków i rekwizytów (biała szata, krzyż, zapalona świeca, święcona woda, olej, egzorcyzmy, namaszczenie, kropienie), brak tylko jednego — świadomego udziału chrzczonego. W jego imieniu wyznanie wiary składają rodzice chrzestni. A przecież chrzest to zbyt ważne dla życia człowieka wydarzenie, by mogło się odbyć za czyimś pośrednictwem. To osobista decyzja wymagająca świadomości i woli.

Bez wątpienia chrzest jest postanowieniem Chrystusa. Jest też warunkiem zbawienia, jeśli okoliczności go nie umożliwiają (jak w przypadku łotra, który nawrócił się na krzyżu). Jednak zgodnie ze słowami Jezusa chrzest powinien być świadomym aktem wyznania wiary: „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony”1. Najpierw wiara, potem decyzja. A przecież wiary nie nabywa się przez akt fizycznych narodzin w chrześcijańskiej rodzinie, bo „wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Boże”2 (w czasach powszechnej dostępności Biblii można mówić nie tylko o słuchaniu, ale i o czytaniu). Dlatego w Piśmie Świętym nie ma ani jednej wzmianki o chrzczeniu dzieci. Bóg wymaga od nas osobistych decyzji. Chrzest ma być widzialnym znakiem odrodzenia w Chrystusie i formą zawarcia przymierza z Bogiem. Jest doniosłym aktem, którego nie powinno podejmować się w sposób bezwolny i lekkomyślny.

Aby ochrzcić człowieka, najpierw należy go nauczyć zasad wiary, zgodnie ze słowami Jezusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”3. Czego można nauczyć niemowlę z zakresu teologii i etyki chrześcijańskiej?

W wyniku nauczania rodzi się wiara — niezbędny warunek chrztu. Niemowlę nie jest w stanie go spełnić. Nie ma świadomości, nie może wyrazić wiary w Boga, przyjąć Go lub odrzucić.

Trzeci krok to zmiana postawy: „Czyńcie pokutę i niechaj każdy z was się ochrzci w imię Jezusa Chrystusa”4. Biblijna pokuta to nie karanie siebie dziesiątkami bezmyślnie odmawianych modlitw, klęczeniem na grochu, biczowaniem, wyrzekaniem się tego i tamtego czy inną formą „zadośćuczynienia” Bogu. To po prostu szczery żal za grzechy, wstyd, że kogoś się skrzywdziło, skrucha wobec Boga za lekceważenie Go, odrzucenie wszelkiego zła — raniących słów, czynów nienawiści i krętych myśli, które gubią ludzi. Taka pokuta serca prowadzi do zmiany stylu życia — rodzi się w nas nowy człowiek. Czy niemowlę może odczuwać skruchę? Może zmienić swą postawę? Nie, bo jest niezdolne do jakiejkolwiek analizy dobra i zła.

Niemowlę nie jest też w stanie wyznać wiary. A takie wyznanie stanowi ostatni krok na drodze do chrztu. To swoiste świadectwo naszego wyboru złożone przed świadkami widzialnymi i niewidzialnymi, sprecyzowanie, w co się wierzy i czego się pragnie. Etiopski eunuch najpierw wyznał wiarę przy świadkach, a dopiero potem został zanurzony w wodzie przez Filipa5.

Zgodnie z biblijną zasadą, chrzest mogą przyjąć jedynie osoby w pełni władz duchowych i odpowiedzialne za swoje życie, które rozumieją znaczenie czynów i mogą kierować swoim postępowaniem. Dlatego Jezus ochrzcił się jako dorosły mężczyzna, zostawiając nam w ten sposób przykład godny naśladowania. Za Jego czasów i w pierwotnym Kościele apostolskim nie chrzczono niemowląt. Ten zwyczaj pojawił się dopiero w III wieku.


Czy istnieje grzech pierworodny?


Kościół powszechny uzasadnia konieczność chrztu niemowląt potrzebą uwolnienia ich od kary za grzech pierworodny. Jednak chrzest nie ma mocy gładzenia żadnego grzechu. Jest zewnętrznym znakiem nawrócenia i wspólnoty z Jezusem. Tylko Jezus, jako Baranek Boży, zmywa grzechy. Przenoszenie tego na jakikolwiek obrzęd jest pomniejszaniem roli Zbawiciela.

Pismo Święte nie zna pojęcia grzechu pierworodnego, który odziedziczony po Adamie skazuje człowieka na potępienie. Ewangelia głosi, że każdy jest odpowiedzialny przed Bogiem za własne winy: „Syn nie poniesie nieprawości ojca, a ojciec nie poniesie nieprawości syna (…). Dusza, która grzeszy, ta umrze”6; „Tak to każdy z nas zda sprawę za siebie przed Bogiem”7. Człowiek dziedziczy po Adamie nie grzech, lecz naturę skłonną do grzechu. Mimo upadłej natury może jednak, dzięki Chrystusowi, zakończyć swe życie zwycięstwem: „Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka [Adama] wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo jednego [Jezusa] wszyscy staną się sprawiedliwymi”8. Oczywiście ci wszyscy, którzy zechcą skorzystać z drzwi otwartych przez Boga.

Konsekwencją grzechu Adama jest to, że rodzimy się w oddzieleniu od Boga. Nie jesteśmy za to odpowiedzialni. Odpowiedzialność przychodzi z chwilą, gdy nabieramy świadomości stanu, w jakim się znajdujemy. Dopiero samodzielne zrozumienie problemu czyni nas odpowiedzialnymi za to, czy korzystamy z danych nam możliwości, czy nie. Dlatego niepotrzebne są żadne praktyki czynione z dzieckiem lub dla dziecka po to, by mogło być zbawione. Ono nie jest odpowiedzialne za urodzenie się w świecie grzechu. Jezus przygarniał do siebie dzieci, mówiąc: „Do takich należy Królestwo Niebios”9. Ich odpowiedzialność pojawia się wraz z dojrzewaniem i świadomie podejmowanymi decyzjami.


Zanurzenie czy pokropienie?


Greckie baptizein, przetłumaczone jako ‘chrzcić’, dosłownie znaczy — ‘zanurzać’. I tylko taką formę chrztu zna Pismo Święte. Ma to głęboką treść symboliczną, bo — jak uczy apostoł Paweł — chrzest jest „podobieństwem śmierci Chrystusa”. Zanurzenie pod wodę oznacza śmierć starego człowieka (śmierć dla grzechu) i jednocześnie wiarę w śmierć Zbawiciela, z kolei wynurzenie oznacza powstanie do nowego życia i wiarę w zmartwychwstanie Jezusa. „Czy nie wiecie, że my wszyscy, którzy ochrzczeni jesteśmy w Chrystusie Jezusie, w śmierci jego ochrzczeni jesteśmy? Przez chrzest bowiem zostaliśmy razem z nim pogrzebani w śmierci, aby jako Chrystus zmartwychwstał przez chwałę Ojca, tak i my, byśmy w nowe życie wkroczyli. Bo jeśli zostaliśmy wszczepieni w podobieństwo śmierci jego, to i w zmartwychwstanie będziemy, wiedząc, że stary w nas człowiek został współukrzyżowany”10.

W pierwotnym Kościele chrzest przez zanurzenie był praktykowany powszechnie i niepodzielnie. Przyznaje to katolicka encyklopedia, precyzując, że „jest to widoczne nie tylko z lektury ojców Kościoła”, bo i samej Biblii, a „w Kościele łacińskim zanurzenie przetrwało prawdopodobnie do XII wieku”. Szkoda, że zlekceważono apostolskie słowa: „Jest tylko jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest11.

Jan chrzcił tam, gdzie było tyle wody, by można zanurzyć człowieka (okolice Betabary12). Gdy Jezus przybył nad Jordan, został całkowicie zanurzony w nurcie rzeki. Potem Jan chrzcił ludzi w pobliżu Salim, gdyż „było tam wiele wody”13. O Filipie i etiopskim eunuchu, którego ochrzcił, czytamy, że „obaj zstąpili do wody”14. Z czasem zaczęto chrzcić w miejscach zamkniętych — tam, gdzie odbywały się nabożeństwa, budowano tzw. baptysteria. Obrzęd był wzruszający i urzekał prostotą — nie było żadnych egzorcyzmów, wręczania świec, znaków krzyża, namaszczania świętym olejem ani chrzestnych rodziców.

Odchodząc od biblijnej formuły, Kościół pozbawił wiernych błogosławieństw płynących z Bożych postanowień. Żaden rytuał, nawet najbardziej wyszukany, nie zastąpi nakazu posłuszeństwa. Tak w tym, jak i w dziesiątkach innych nauk tradycja odniosła zwycięstwo nad Bożym Słowem. 

K.S.

1 Mk 16,17. 2 Rz 10,17. 3 Mt 28,18. 4 Dz 2,38. 5 Zob. Dz 8,36-38. 6 Ez 18,19-20. 7 Rz 14,12. 8 Rz 5,19. 9 Mt 19,14. 10 Rz 6,3-6. 11 Ef 4,5 kursywa dodana. 12 Zob. J 1,28. 13 J 3,23. 14 Dz 8,38.