Małżeństwo: czy nadal jest ważne?

315

Od kilkudziesięciu lat obserwujemy narastanie niepokojącego trendu — obniżania rangi małżeństwa. Czy akt zawarcia małżeństwa to tylko świstek papieru?

„Franek nie chce wstać z łóżka. Nie wiem, co z nim zrobić. Jak pomóc?” — usłyszałem desperację w głosie Megan Atkins. Opieka społeczna wyznaczyła mnie do pracy z jej 11-letnim synem Frankiem i jej 6-letnią córką Amelią. Nagłe odejście Justina, narzeczonego Megan, który ich opuścił, spowodowało w nim załamanie emocjonalne. Jako starsze dziecko wziął na siebie cały smutek i poczucie odrzucenia u jego matki. Stał się przygnębiony. Opuścił się w nauce.

Miałem duże doświadczenie w pracy z młodzieżą mająca kłopoty w szkole z powodu problemów rodzinnych. Tylko jedno na 20 takich dzieci wychowywanych jest w pełnych rodzinach. Przez 40 lat pracy z rodzinami stałem się bezpośrednim świadkiem upadku wartości małżeństwa. Ten trend jest już coraz powszechniej zauważalny.

CNN sprawozdaje, że:

„dzisiejsi młodzi dorośli są na dobrej drodze do osiągnięcia najniższej liczby ślubów od 40 lat w porównaniu do poprzednich pokoleń. Jeśli obecne tempo się utrzyma, więcej niż 30 proc. kobiet tysiąclecia pozostanie w wieku 40 lat w stanie wolnym”.

W Ameryce Północnej i Europie Zachodniej coraz więcej jest mężczyzn, którzy nigdy nie byli żonaci, coraz więcej 40-letnich kobiet, które jeszcze nie są lub już są niezamężne. Liczba ślubów spada do poziomu dotąd niespotykanego, również w krajach katolickich.

Małżeństwo w oczach ludzi wyraźnie się dewaluuje. Ludzie nawet będąc razem, wolą skupiać się na własnych sprawach niż planowaniu ślubu. Małżeństwo wydaje się wielu z nich przeżytkiem czasów patriarchalnych. A poza tym współczesne warunki ekonomiczne i niedobór mieszkań też nie sprzyjają wiązaniu się w małżeństwa. Do tego wszystkiego dochodzi rozluźnienie podejścia ludzi Zachodu do religii.

Małżeństwo w Biblii

Tymczasem w biblijnej relacji o stworzeniu małżeństwo pierwszej ludzkiej pary znajduje się w samym centrum tego opisu. Bóg stworzył ludzi jako mężczyznę i kobietę i nakazał im, by się rozmnażali1. Znajdujemy tam nawet słowa, że człowiekowi nie jest dobrze, gdy jest sam2. Mąż i żona stają się więc „jednym ciałem”3 nie tylko poprzez akt fizycznego połączenia, ale i poprzez dzieci, które nie są dziećmi jednego lub drugiego rodzica, lecz ich wspólnymi.

Nawet po upadku ludzi w grzech Boży projekt jednego mężczyzny i jednej kobiety tworzących w związku małżeńskim jedno ciało nie uległ zmianie. Jezus zapytany o instytucję małżeństwa, a konkretnie rozwodów i poligamii, odpowiedział w oparciu o Księgę Rodzaju, że „od samego początku tak nie było”4.

Ponadto małżeństwo jest metaforą relacji Boga z Jego ludem. W starotestamentowej Księdze Izajasza czytamy: „Twoim małżonkiem jest twój Stwórca”5. W nowotestamentowej Księdze Apokalipsy Kościół nazywany jest oblubienicą Baranka, czyli Chrystusa6. Jeśli dla Boga małżeństwo stanowi idealny przykład relacji między kobietą a mężczyzną, ale także relacji samego Boga z jego ludem, to gdy porzucimy ten ideał, problemy będą się tylko mnożyć.

Pierwszy przykład odchylenia od idealnego planu Bożego wobec małżeństwa znajduje się już w Księdze Rodzaju, gdzie Lamech, potomek Kaina, dopuszcza się wielożeństwa. Niedługo po tym ludzkość degeneruje się, co kończy się ogólnoświatowym potopem7. Odchodzenie od Bożych wzorców zawsze rodzi przykre konsekwencje!

Podobnie jest dzisiaj. Na ironię zakrawa fakt powoływania się na trudne warunki ekonomiczne jako przyczynę rezygnowania z zawierania małżeństw, gdy nawet specjaliści mówią, że „ślub pomnaża dochody”. Linda Waite z Uniwersytetu w Chicago stwierdza, że nawet ​​konkubenckie gospodarstwa domowe są zazwyczaj biedniejsze od tych prowadzonych przez małżonków. Wskaźnik ubóstwa w domach konkubentów wynosi ok. 23 proc., a w domach małżonków tylko 7 proc. Matki żyjące w konkubinatach — dziś chętniej nazywanych związkami partnerskimi — częściej zapadają na depresję. Częściej mają trudności z wychowywaniem dzieci niż matki zamężne, a nawet samotne. Statystycznie rzecz biorąc, najlepsze dla dziecka jest dorastanie w stabilnym domu z dwojgiem biologicznych rodziców będących małżeństwem. I to nie tylko ze względu na pozytywny wpływ małżeństwa na wychowanie dziecka, ale też z uwagi na negatywny wpływ konkubinatu jako środowiska wychowawczego dla dziecka.

Przykładowo badania przeprowadzone przez amerykański Institute for Fiscal Studies (Instytut Studiów Podatkowych) stwierdzają, że:

„dzieci urodzone w rodzinach konkubinackich wykazują duże deficyty w zakresie wykształcenia, rozwoju społeczno-emocjonalnego oraz zaangażowanie w zachowania ryzykowne i antyspołeczne w porównaniu do dzieci urodzonych w rodzinach, w których rodzice pozostają w związkach małżeńskich”.

Jakby tego było mało, „mężczyźni i kobiety żyjący w wolnych związkach są bardziej narażeni na przemoc i zdradę niż małżonkowie”.

Małżeństwo jest ważne

Porzucamy projekt Boga na własne ryzyko. Obwinianie innych za własne błędy nie pomaga. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest ważne, kto był winien w przeszłości, ważne co zrobić, aby było lepiej.

Życie w zepsutym świecie psuje. Rodziny cierpią z wielu powodów, choćby z powodu śmierci, która może zabrać małżonka, rodziców czy dziecko. Takie załamane i zranione rodziny muszą powrócić do początku. Kain, najstarszy syn Adama i  Ewy zamordował swojego brata Abla. Jednak nawet jemu Bóg dał szansę na zmianę życia, na rozpoczęcie wszystkiego od nowa.

Kwestię opieki nad skrzywdzonymi przez zły los rodzinami Bóg wyraził jasno, gdy dał Izraelowi swoje prawa. Powiedział na przykład:

„Nie będziesz uciskał  żadnej wdowy ani sieroty. Gdybyś je uciskał, a one wołać będą do mnie, na pewno wysłucham ich wołania”8.

Kiedy Mojżesz przygotowywał Izraelitów do wejścia  do Ziemi Obiecanej, przypomniał im to:

„Bo Pan, Bóg wasz, jest Bogiem bogów i Panem panów, wielki Bóg, potężny i niesamowity, który nie jest stronniczy i nie przyjmuje żadnych łapówek. On broni sprawy sieroty i wdowy”9.

Zauważmy — Jego potęga i władza są bezpośrednio związane z jego poparciem dla rozbitych rodzin.

Prorok Izajasz napominał lud Boży:

„Uczcie się dobrze czynić, przestrzegajcie prawa, brońcie pokrzywdzonego, wymierzajcie sprawiedliwość sierocie, wsławiajcie się za wdową!”10.

Psalmista opisuje Boga jako:

„ojca sierot, wdów obrońcę i sędzię wdów,  jest Bóg w swym świętym przybytku. Bóg samotnym daje dom na mieszkanie”11.

Jakub w swoim liście mówi:

„Czystą i nieskazitelną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat”12.

Świadectwo Biblii jest nieodparte i jasne: mamy trzymać się oryginalnego wzoru małżeństwa, danego nam przez Boga, a jednocześnie robić, co w naszej mocy, aby złagodzić sytuacje tych, którzy upadli.

Koszty braku pomocy w tym zakresie są zbyt wielkie. Dostrzegają to nie tylko osoby  religijne. Na stronie internetowej TwoOfUs.org opublikowano artykuł pt. Wpływ konkubinatu na dzieci. Czytamy w nim:

„Chociaż wiele osób odrzuca związek małżeński jako zaledwie świstek papieru, istnieją zasadnicze różnice między mieszkaniem razem a małżeństwem”.

Z kolei Tom Kean, publicysta dziennika „Boston Globe”, ostrzega:

„Niezawieranie związków małżeńskich w ogóle może okazać się tragiczne w skutkach. (…) Ci, którzy czekają z decyzją zawarcia małżeństwa zbyt długo, mogą tego potem żałować”.

Krótko mówiąc, małżeństwo jest nadal ważne.

Oprac. Jacek Turecki

1 Zob. Rdz 1,27-28. 2 Zob. Rdz 2,18. 3 Rdz 2,24. 4 Mt 19,8. 5 Iz 54,5. 6 Ap 19,7.9. 7 Zob. Rdz 6,11.13. 8 Wj 22,22-23. 9 Pwt 10,17-18. 10 Iz 1,17. 11 Ps 68,5-6. 12 Jk 1,27.
[Opracowano na podstawie artykułu Eda Dickersona pt. Marriage: Is It Important? opublikowanego w „Signs of the Times” 9/2015]