Przebaczyć? Ale jak?

177

Jeśli chcemy być ludźmi zdrowymi emocjonalnie, nauczenie się wybaczania jest koniecznością. Człowiek, który nie przebacza, boryka się z problemami emocjonalnymi, duchowymi, psychicznymi. Nieprzebaczenie wpływa też negatywnie na relacje z otoczeniem.

Każdy z nas jest krzywdzony wiele razy w ciągu swego życia. Nie możemy zmienić tego, co inni nam złego zrobili lub powiedzieli. Ani tego, że nie dali nam tego, co powinni, co było nam potrzebne. Nie możemy kontrolować innych ludzi. Często nie możemy nawet kontrolować tego, co przeżywamy. Ale możemy mieć odpowiednią postawę wobec tych, którzy nas zranili.

Gorycz —
śmiertelna trucizna

Gdy nie przebaczamy doświadczonych krzywd, rozrasta się w nas gorycz. Nie możemy zostać uleczeni z ran związanych z przeszłością, dopóki pielęgnujemy gorycz lub nienawiść. Jeśli nie rozwiążemy problemu goryczy, prowadzi ona do żalu. Będzie on narastał, aż dojdzie do punktu, w którym człowiek odczuwa złość. To z kolei doprowadzić może do depresji, następnie do rozpaczy, a nawet myśli samobójczych. Nasze myśli są negatywne, coraz bardziej skażone, rozmyślamy o tym, co złe, nieprzyjemne, niemiłe, co nie jest godne pochwały — w przeciwieństwie do tego, co zaleca Bóg1. Negatywnych myśli o własnym nieszczęściu, niesprawiedliwości, krzywdzie, o krzywdzicielu jest coraz więcej, zajmują coraz więcej uwagi. Z czasem osoba pokrzywdzona zaczyna życzyć źle ludziom, którzy ją zranili. Zgorzknienie jest jak trucizna, która systematycznie sączy się w sercu, aż w końcu zatruwa wewnętrzny świat człowieka. Bóg ostrzega, „żeby jakiś korzeń rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu”2. Próbowaliście kiedyś wykopać młode drzewo? A czy potraficie wyobrazić sobie wysiłek, jaki jest potrzebny do usunięcia wraz z korzeniami drzewa, które rosło kilkadziesiąt lat?

Negatywne myśli prowadzą w końcu do grzesznych postaw i zachowań. „Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością”3. Gorycz może prowadzić do zapalczywości, czyli nagłych wybuchów gniewu, który szybko mija, w dalszej kolejności do gniewu jako uczucia, które stale towarzyszy człowiekowi. W tym przypadku gniew staje się nieodłączną częścią ludzkiego serca i nie da się go pozbyć. Codziennie towarzyszy takiej osobie gniew o różnej sile, natężeniu. To z kolei prowadzi do krzyku — pełnej agresji komunikacji z innymi, kiedy to nie umiemy dojść z ludźmi do porozumienia i działamy często odwetowo. To dalej prowadzi do złorzeczenia — cierpkich, uszczypliwych słów i ostatecznie do złości, czyli wewnętrznej nienawiści serca i żądzy zemsty. Jest to taki stan, który oddziałuje już na całe otoczenie człowieka. „Korzeń rosnący w górę” wyrządza szkodę osobie odczuwającej zgorzknienie, ale również przez niego zostaje „pokalanych wielu” — nasza postawa i nasze słowa powodują, że wokół nas ranieni są ludzie. Zarażamy innych naszym krytycznym nastawieniem i zadajemy im ból. Jest coraz więcej ofiar trwania w zgorzknieniu, nieprzebaczeniu. Korzeń zgorzknienia może utworzyć taki gąszcz w ludzkim sercu, że nie jesteśmy w stanie przyjąć już żadnych dobrych rzeczy, nie ma miejsca na miłość, pokój, łagodność, cierpliwość, wdzięczność. Osoba taka żyje w mroku, smutku, niezadowoleniu. Ma to negatywny wpływ na zdrowie emocjonalne, a nierzadko odbija się również na zdrowiu fizycznym.

Droga uwolnienia

Być może zgorzknienie nie urosło jeszcze do takich katastrofalnych rozmiarów. Jednak jak rozpoznać, czy faktycznie komuś przebaczyliśmy? Otóż jeśli na myśl o pewnych zdarzeniach, sytuacjach, okolicznościach, ludziach pojawia się w sercu żal, ból i to uczucie wraca, człowiek oczekuje zadośćuczynienia za pewne krzywdy, to sygnał, że sprawy nie zostały rozwiązane. Ale jak je rozwiązać?

Najpierw potrzeba określić krzywdę której doświadczyliśmy: co się stało, z kim jest to związane, jaki przyniosło ból i do jakich konsekwencji doprowadziło.

Aby doświadczyć uwolnienia z niewoli zgorzknienia, potrzebna jest nasza decyzja, że wybaczamy. Wybaczamy, czyli dajemy krzywdzicielowi wolność, rezygnujemy z chęci ukarania go za krzywdę, którą nam wyrządził. Tak jak Jezus powiedział do każdego z nas: Ja płacę za twoje grzechy, za twoje winy i oddaję swoje życie, abyś ty mógł być wolny, tak my możemy powiedzieć: Ja płacę, decyduję się ukrzyżować własne ja, które domaga się sprawiedliwości, zadośćuczynienia, i puszczam winowajcę wolno. Biorę na siebie ból i konsekwencje, które ponoszę w związku z doświadczoną krzywdą.

Z drugiej strony, przebaczenie wiąże się z zaufaniem, że Bóg jest Sędzią sprawiedliwym i mogę mieć pewność, że postąpi On właściwie, że nie muszę się tym obciążać i być czyimś sędzią. „Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan”4. Bóg w odpowiednim czasie zaprowadzi sprawiedliwość. Historia Józefa jest pięknym przykładem życia człowieka, który przebaczał. Józef doświadczył okrutnej krzywdy od własnych braci, którzy chcieli go zabić, a następnie sprzedali do niewoli. Doświadczył niesprawiedliwości od żony Potyfara, niewdzięczności od podczaszego. Józef nie pozwolił, aby rozrosła się w nim gorycz, czego efektem było wspaniałe działanie Boga w jego życiu i błogosławieństwo, jakim przez Józefa Bóg obdarzył mnóstwo ludzi. Józef rozumiał, że sąd należy do Boga, i gdy bracia obawiali się, że po śmierci ojca ich ukarze, spytał: „Czyż ja jestem na miejscu Boga?”5.

Podjęcie decyzji o przebaczeniu bywa bardzo trudne, jednak brak przebaczenia jest ciągłym zapraszaniem krzywdziciela, aby rozdrapywał nasze rany, powodując rozwój stanu zapalnego. Często chrześcijanie nie wiedzą o tym, że Bóg może i chce uleczyć zadany nam przez innych ból emocjonalny. Intelektualnie próbujemy przebaczać, ale wciąż cierpimy z powodu dawnych trudnych doświadczeń. Jak w takim razie poradzić sobie z tym bólem?

Najwyższa cena

Warto przyjrzeć się przykładowi, który zostawił nam Jezus. On przebaczył. Zapłacił upokorzeniem, poniżeniem, odrzuceniem i wreszcie haniebną śmiercią przygnieciony ciężarem wszystkich win ludzi żyjących we wszystkich wiekach. Zapłacenie za winy jednej tylko osoby jest ciężarem tak ogromnym, którego nie sposób sobie wyobrazić.

Niekiedy może nam się wydawać, że dla Boga wybaczenie było łatwiejsze. Czyżby? Gdy przyjrzymy się Jezusowi w ogrodzie Getsemane, widzimy potworną walkę duchową — wielogodzinne duchowe zmaganie, które powodowało wręcz fizyczne opadanie z sił. „I w śmiertelnym boju jeszcze gorliwiej się modlił; i był pot jego jak krople krwi, spływające na ziemię”6. To był śmiertelny bój, tak dramatyczny, że przekracza to nasze zdolności pojmowania. Jezus naprawdę zmagał się w związku z decyzją, aby pozwolić się ukrzyżować. Trzykrotnie wołał do Ojca: „Jeśli można, niech mnie ten kielich minie”7. Ale ostatecznie wybrał wolę Ojca: „Nie jako Ja chcę, ale jako Ty”8.

Cena przebaczenia była tak wysoka, że zawsze będą istniały dowody cierpienia, na które zdecydował się Jezus, aby dać nam wolność — ślady po gwoździach i przebitym boku. Dla Boga wszystko jest możliwe, więc to nie byłby żaden problem, aby usunąć te ślady. Jednak z jakiegoś powodu Jezus chce, abyśmy pamiętali o Jego poświęceniu dla nas przez całą wieczność. Świadomość ceny, którą Jezus zdecydował się zapłacić za nas, pomaga podjąć decyzję, aby wybaczyć innym.

Oddalenie bólu

Kiedy podejmujemy decyzję, że przebaczamy, w sercu uwalniamy winowajcę od odpowiedzialności za to, że nas zranił. Potrzebujemy modlić się do Boga, aby zabrał nasz ból. „Wylewajcie przed Nim serca wasze. Bóg jest ucieczką naszą”9. Mówmy Bogu o całym emocjonalnym bólu, który odczuwamy. Bóg opatruje rany w sercu. „Oto Ja sprawię, że zabliźnią się ich rany i uleczę je; uleczę ich i obdarzę trwałym pokojem i bezpieczeństwem”10. Bóg „uzdrawia tych, których serce jest złamane, i zawiązuje ich rany”11. Ukojenie, jakie daje w miejsce bólu, jest wspaniałą odmianą. A zatem kiedy decydujemy się przebaczyć, odpuścić, nie dźwigać już tego nieznośnego ciężaru bycia zranionym, pokrzywdzonym, kiedy mówimy Bogu, że zgadzamy się zapłacić emocjonalny ból i ponieść konsekwencje doświadczonej krzywdy, tak naprawdę pozwalamy Bogu zabrać ból. Pozwalamy Mu działać i wnieść pokój w nasze serca. „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie”12

Życie w przebaczeniu

Jednak decyzja o przebaczeniu i uwolnieniu krzywdziciela to nie koniec. Zamknęliśmy przeszłość, ale wokół nas nie żyją ludzie, którzy są doskonali, inni często nas ranią. Jak zatem teraz dalej żyć w przebaczeniu?

Po pierwsze, zdecydujmy, że „zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi”13 i wytrwajmy w tym, nie wspominając już wyrządzonych krzywd. Uciekajmy myślami od wspominania bolesnej przeszłości.

Po drugie, nie rozczulajmy się nad sobą, bowiem „wspominanie własnej niedoli i udręki to piołun i trucizna”14, lecz „o tym, co w górze myślcie, a nie o tym, co na ziemi. Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu”15. W tej sytuacji chcemy uniknąć stawiania siebie samych w centrum swojego zainteresowania. Niech Bóg stanie w centrum naszych myśli. To będzie dla nas dobre, wzmacniające, dodające otuchy.

Po trzecie, Bóg uczy nas, że „sługa Pański (…) powinien być uprzejmy dla wszystkich, (…) napominający z łagodnością krnąbrnych, w nadziei, że Bóg przywiedzie ich kiedyś do upamiętania”16. Mamy z łagodnością napominać krzywdzicieli, uświadamiać im, że to, co robią wobec nas, jest złe, raniące. Jednak nie w naszej mocy jest zmiana drugiego człowieka.

Po czwarte, mamy miłować nieprzyjaciół17. Nie znaczy to jednak, że od razu będziemy mieli w sobie miłość do krzywdzicieli. Bądźmy w tej sprawie szczerzy wobec Boga, wyznawajmy Bogu, że nie umiemy kochać tych, którzy nas mocno ranią, i pytajmy, na czym ma polegać ta miłość. „Przeto przyobleczcie się (…) w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem (…). A ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości”18. Jeśli zgodzimy się okazywać serdeczne współczucie tym, którzy nas ranili czy wciąż ranią, Bóg będzie nas uczył serdecznego współczucia, dając nam może nawet wgląd w przeszłość, doświadczenia, życie, historie innych, abyśmy mogli odczuć empatię wobec nich. Jeśli doświadczamy kolejnych zranień, potrzebujemy wybaczać na bieżąco, aby znów nie dopuścić do zgorzknienia, nie pozostawać z dala od łaski Bożej. 

Po piąte, Bóg chce być naszym schronieniem, ucieczką, gdy jest nam ciężko i źle. „Bóg jest ucieczką i siłą naszą, pomocą w utrapieniach najpewniejszą”19. Zawsze gdy przeżywamy kolejne trudne sytuacje w relacjach z innymi, możemy uciec w myślach do Boga, poprosić Go o takie miejsce schronienia specjalnie dla nas i właśnie w tym miejscu znajdować pokój i wzmocnienie do wyzwań, które stawia przed nami życie. „Piórami swymi okryje cię. I pod skrzydłami jego znajdziesz schronienie”20.

Po szóste, potrzebujemy również mądrości do rozwiązania spraw z krzywdzicielem. „A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana”21. Prośmy Boga, który jest „Cudownym Doradcą”22, o radę, jak postąpić w konkretnym zdarzeniu, która nas dotyka, oraz jak funkcjonować w trudnej dla nas relacji.

Są sytuacje, w których dzięki Bożej łasce może dojść do pełnej jedności pomiędzy zwaśnionymi stronami, kiedy nastąpi przebaczenie i pojednanie. Ale bywają też okoliczności, w których Bóg może poprowadzić nas do tego, abyśmy postawili bardzo zdecydowane granice, a niekiedy nawet zakończyli pewne relacje. „Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, (…) a Ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący”23. Zatem niekiedy odcięcie się od pewnych niszczących relacji, odłączenie się, jest drogą niezbędną do tego, abyśmy mogli mieć jeszcze pełniejszą, bliższą więź z Bogiem. Jesteśmy świątynią Bożą24 i pamiętając o tym, potrzebujemy zadbać o siebie i nie pozwalać innym niszczyć nas fizycznie, psychicznie, duchowo, emocjonalnie. Jednak nie powinno to być pokierowane nienawiścią, wrogością, chęcią odwetu, lecz uczynione z sercem wypełnionym Bożą miłością i serdecznym współczuciem, choć stanowczo. Przebaczenie nie musi zatem oznaczać powrotu z drugą osobą do relacji sprzed doświadczenia krzywdy. Przebaczenie nie oznacza biernej zgody na zło wobec nas czy innych. Przebaczenie nie jest równe pojednaniu. Aby przebaczyć, potrzebna jest decyzja jednej osoby we współpracy z Bogiem, do pojednania potrzebne są chęci i zaangażowanie dwóch osób. 

Małgorzata Trzeciak-Widz

1 Zob. Flp 4,8. 2 Hbr 12,15. 3 Ef 4,31. 4 Rz 19,19. 5 Rdz 50,19. 6 Łk 22,44. 7 Mt 25,15.39.42. 8 Tamże. 9 Ps 62,9. 10 Jr 33,6. 11 Ps 147,3. 12 Mt 11,28. 13 2 Kor 10,5. 14 Tr 3,19. 15 Kol 3,1-3. 16 2 Tm 2,24-26. 17 Łk 6,27. 18 Kol 3,12-15. 19 Ps 46,2. 20 Ps 91,4. 21 Jk 1,5. 22 Zob. Iz 9,5. 23 2 Kor 6,17-18. 24 1 Kor 3,16-17.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj