Przemoc duchowa

144

Kiedy używa się kwestii duchowych do kontrolowania, w co inni mają wierzyć i jak się zachowywać, lub do wymuszania całkowitego podporządkowania się przywódcy, czy to kościelnemu czy w rodzinie, zamiast Bogu — to na tym właśnie polega przemoc duchowa.

W rodzinach przemoc duchową najczęściej stosują mężowie i ojcowie, a we wspólnotach i instytucjach kościelnych ich duchowi liderzy. Jej ofiary często akceptują ją, ponieważ istnieje przekonanie, że każdy, kto pracuje w służbie kościelnej, jest powołany przez Boga, a więc można mu zaufać. Często w grę wchodzą niepisane, choć irracjonalne zasady, że na przykład nigdy nie należy krytykować duchownych.

Często w takim systemie przemocy można zauważyć brak równowagi i wpadanie w skrajności. Lider wymaga całkowitego podporządkowania się Słowu Bożemu, a jednocześnie całkowitej akceptacji dla swojego rozumienia duchowego przywództwa, nawet jeżeli stoi ono w jawnej sprzeczności ze Słowem Bożym. Częste są postawy my kontra oni — wszystko, co dzieje się na zewnątrz, jest interpretowane jako coś, co dzieje się w kontrze do danej osoby lub grupy osób. Pojawia się źle pojęta lojalność wobec organizacji lub jej lidera zamiast wobec Boga. Nie rozmawia się też publicznie o tym, co dzieje się w danej grupie, czy to w domu, czy środowisku kościelnym. To typowe przejawy przemocy duchowej.

Ofiary przemocy to często osoby, które w przeszłości doświadczyły relacji opartych na poniżaniu i wstydzie; będą one bardziej skłonne do poddawania się kontroli i manipulacji. Często mają zniekształcony obraz Boga. Odczuwają potrzebę ciągłego zadowalania Go i są przekonane, że gdy uczynią coś złego, muszą zostać ukarane.

Z jednej strony mogą mieć obsesję na punkcie perfekcyjnego wykonywania zadań, a z drugiej mogą się szybko zniechęcać, uważając, że nie zrobią czegoś perfekcyjnie.

Takie osoby są przyzwyczajone do niewłaściwych sposobów komunikacji. Ponieważ są uczulone na wszelkie przejawy napięcia, lepiej rozumieją osobę stosującą przemoc, gdy komunikuje się ona z nimi w określony, pełen nadużyć sposób.

Ofiary mogą również odczuwać potrzebę nadmiernego kontrolowania swoich myśli lub emocji, a jednocześnie nie potrafią ich poprawnie odczytywać.

Mogą także odczuwać potrzebę posiadania zawsze racji, być krytycznie nastawione do innych, mieć wąskie horyzonty myślowe lub przejawiać osobowość zależną.

Wszystkie te zachowania mogą sprawiać, że inni ludzie będą zamykać się przed nimi. W rezultacie łatwiej wpuszczają do swojego życia tych, którzy są potencjalnie niebezpieczni pod względem emocjonalnym lub duchowym, ponieważ wszyscy inni stawiają granice i nie dopuszczają ich do siebie. To z kolei prowadzi takie osoby do myślenia, że one same są temu winne, co w konsekwencji sprawia, że trudno im zaufać innym ludziom. To prowadzi do izolowania się od zewnętrznego świata. Dzięki temu ofiary doskonale wpasowują się w okoliczności stworzone przez przemocowca.

Czerwona lampka

Należy uważać, czy w danej grupie nie pojawia się zakaz kwestionowania zdania przywódcy/przywódców. To sytuacje, gdy lider w kościelnej grupie lub współmałżonek w rodzinie uważa, że nigdy się nie myli, a wszelką krytykę postrzega jako prześladowanie.

Warto się zastanowić, kiedy rodzina lub grupa religijna publicznie zawstydza lub poniża swoich członków, twierdząc, że nie są wystarczająco dobrzy; gdy wszystko przedstawia się jako czarne lub białe; gdy za pomocą wstydu i poczucia winy kontroluje się ludzi.

Alarmujące jest publiczne poniżanie ludzi, którzy odchodzą z grupy — zerwane więzy rodzinne, oskarżenia, że straciło się rozum. Albo gdy wyciąga się na światło dzienne cudze grzechy, mówiąc publicznie o rzeczach, które powinny być omawiane prywatnie. Wytykanie grzechów i skupianie się na błędach jest powszechne.

Często ofiary są utrzymywane w stanie duchowej niedojrzałości. Nie pozwala się im polegać na samodzielnym studiowaniu Biblii pod kierunkiem Ducha Świętego, ale każe się im wiernie podążać za liderem. Wmawia się im, że ich własne zrozumienie i rozwój nie mają żadnej wartości.

Czasami członkowie grupy szpiegują się wzajemnie i donoszą na innych liderowi.

Pojawia się legalizm, czyli sytuacja, w której ktoś obsesyjnie, z niewłaściwych pobudek kontroluje, czy inni postępują zgodnie ze Słowem Bożym. Nie ma oczywiście nic złego w przestrzeganiu dziesięciorga przykazań, ale jeśli przez cały czas koncentrujesz się tylko na ich należytym przestrzeganiu (przez siebie czy innych), zamiast wpatrywać się w Zbawiciela, może to być sygnał, że doświadczasz przemocy duchowej.

Zwykle wśród członków tego typu grupy nie zauważa się zbyt wiele radości.

Do tego dochodzą sygnały od członków rodziny czy Kościoła, wzbudzające w ofierze przekonanie, że:

• nie jesteś kochana i akceptowana;

• nawet nie kwalifikuje się do tego, by ją kochać i akceptować;

• jest kochana i akceptowana tylko wtedy, gdy spełnia oczekiwania grupy lub lidera;

• nie ma żadnych zdolności, jest bezwartościowa, nie nadaje się do niczego;

• ma poczucie osamotnienia i braku przynależności do miejsca, grupy czy lidera.

Manipulowanie przez wzbudzanie w ofierze poczucia wstydu ma miejsce tam, gdzie obserwuje się następujące zachowania: perfekcjonizm, faworyzowanie, plotkowanie, obmawianie za plecami, porównywanie, molestowanie, dyskryminację, nadużywanie władzy, znęcanie się, obwinianie, dokuczanie, ukrywanie prawdy, niechęć do rozmawiania o problemach, wartość jednostki uzależnia się od jej produktywności.

Konsekwencje przemocy duchowej

Wiele ofiar uważa, że nie są już takimi osobami jak wcześniej. Zniszczenia i blizny pozostają długo po zdarzeniu. Wiele ofiar twierdzi, że utraciły Boga, ponieważ nie poznały Go jako źródła łaski, miłosierdzia i nadziei, ale raczej postrzegały Go jako wszystkowidzącego sędziego, który podlicza punkty i bez ustanku cię obserwuje.

W wielu przypadkach zbawienie w Chrystusie zostało zamienione na obsesję bezgrzesznego życia i spełniania duchowych obowiązków. Członkowie takiej grupy tracą swoją indywidualność. Bo jeśli boisz się, że zrobisz coś źle, patrzysz na innych i postępujesz tak, jak oni. Ofiary obawiają się myśleć samodzielnie, stają się ostrożne w komunikacji. Poddają swoją wolność i sumienie kościelnemu przywódcy, mężowi, matce, ojcu, jako niekwestionowanemu autorytetowi, be względu na wszystko. Trudno im zaakceptować łaskę, ponieważ nie czują się jej godne. Wiele ofiar staje się nadodpowiedzialnymi, uważając, że zaspokajanie własnych potrzeb jest egoizmem. Stają się nieufne i obsesyjnie podejrzliwe w stosunku do innych. Trudno im się nawet przyznać, że doświadczają przemocy. Uważają, że jeśli komuś się poskarżą, to okażą nielojalność czy to wobec rodziny, czy Kościoła, a nawet Boga. W efekcie ofiara przemocy — bez względu na to, czy jest to przemoc fizyczna, duchowa, emocjonalna, czy seksualna — staje się wyizolowana. Wiele z tych osób stwierdza, że stały się kimś innym.

Biblijne ostrzeżenia

Jezus miał całkiem inną koncepcję przywództwa. Liderzy nie powinni roztaczać swojej władzy nad innymi, ale powinni innym służyć, świecić przykładem i współczuć. „Wiecie, że książęta narodów panują nad nimi, a wielcy dają odczuć władzę nad nimi, lecz nie tak będzie między wami, ale ktokolwiek chciałby być między wami wielkim, niech będzie waszym sługą. A ktokolwiek chciałby być między wami pierwszym, niech będzie waszym sługą. Jak i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, ale aby służył i dał swą duszę na okup za wielu”1.

Apostoł Piotr pisał do przywódców: „Starszych, którzy są między wami, proszę (…) paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, ale dobrowolnie; nie dla brudnego zysku, ale chętnie; nie jako panujący nad dziedzictwem Pańskim, ale będąc wzorami dla trzody”2.

W Księdze Jeremiasza czytamy: „Okropność i ohyda dzieją się w tej ziemi. Prorocy prorokują fałszywie, a kapłani rządzą według własnego upodobania, a mój lud kocha się w tym”3.

Prorocy prorokują kłamstwo, by kontrolować trzodę według swojej woli. Rządzą przy pomocy autorytetu swojego, a nie Bożego. A ludowi się to podoba. Dlaczego? Ponieważ ludzie wzrastali w systemie opartym na wywoływaniu wstydu i przyzwyczaili się do bycia kontrolowanymi.

Jak reagować?

Wydostań się z tej sytuacji. Czasami ofiary słyszą: dlaczego nie odejdziesz? Jedną z przyczyn jest miłość do osoby, która nimi rządzi: męża, żony, rodzica. W przypadku lidera duchowego boją się utracić zbawienie. Uczono je wierzyć we wszystko, co zostanie im powiedziane. Mogą także być już niezdolne do samodzielnego podejmowania decyzji. Może być tak, że kiedy zapowiadają swoje odejście, sytuacja ulega chwilowej poprawie, wtedy porzucają swój zamiar, by po jakimś czasie doświadczać jeszcze gorszej przemocy. Wiele ofiar sądzi, że to ich wina, iż ktoś stosuje wobec nich przemoc. Albo mają zbyt wiele do stracenia, ponieważ dużo zainwestowały w rodzinę, Kościół, społeczność. Mają tam przyjaciół. Biorą pod uwagę opinię innych. Żal im czasu, który poświęciły.

Na początku wszystko wydaje się w porządku. Po jakimś czasie zdarza się coś niespodziewanego. Ale tłumaczysz sobie, że to sytuacja jednorazowa, więc nic z tym nie robisz. Jednak to się powtarza. Czerwona lampka powinna zapalić się już na początku. Zostajesz, bo kiedy porównasz ze sobą kolejne powtarzalne jednostkowe zdarzenia, to nie widzisz między nimi zbyt wielkiej różnicy. Tylko wtedy, gdy porównasz obecną sytuację z tym, co było, zanim to wszystko się zaczęło, jesteś w stanie zrozumieć, jak zły obrót przybrały sprawy. Ale wtedy może być już za późno — twoja osobowość i wola już zostały złamane.

Niektóre osoby wykorzystują argumenty duchowe, aby kontynuować przemoc. Mąż mówi na przykład: musisz mi wybaczyć; przecież chrześcijanka powinna wybaczać, więc nie możesz odejść. Czasami nawet liderzy Kościoła używają tego argumentu, że należy wybaczać.

Czasami w takim małżeństwie konieczny jest rozwód, aby uratować ofiarę. Nikt z nas nie powinien być kontrolowany w sposób przemocowy. Nikomu nie wolno tak kontrolować innych, by łamać ich wolę.

Odchodzenie jest trudne. Pojawia się czas żałoby. Ofiara właśnie utraciła niezwykle ważną część swojego życia. Potrzebuje czasu, aby opłakać swoją stratę — niezależnie od tego, czy chodzi o grupę społeczną czy współmałżonka. Może pojawić się gniew na prześladowcę, a także wstyd, że tak długo dawała się kontrolować.

Wiele ofiar przemocy doświadcza zespołu stresu pourazowego. Pojawiają się: koszmary nocne, zaburzenia dysocjacyjne (świat wokół wydaje się nierealny), niektóre czynniki mogą „przenosić” ofiarę do trudnej i traumatycznej sytuacji z przeszłości. Chodzi o rzeczy, które same w sobie są dobre i nieszkodliwe — niektóre pieśni w kościele, elementy nabożeństwa, frazy, zwroty, wersety biblijne, kolory, zapachy mogą być katalizatorami, których ofiara nie jest w stanie znieść. I musimy to uszanować. Kolejne symptomy owego zespołu: ofiara stara się unikać pewnych sytuacji, myśli, rozmów na niektóre tematy; u ofiary pojawiają się częste zmiany nastroju, negatywne myśli o niej samej, poczucie beznadziei w kontekście przyszłości, brak zainteresowania, emocjonalne przytępienie; mogą także pojawić się reakcje fizyczne i emocjonalne: paniczny strach, postawa obronna, kłopoty ze snem i koncentracją, irytacja, gniew, agresja, przytłaczające poczucie winy i wstyd.

Przemoc nigdy nie jest zawiniona przez ofiarę. Cała odpowiedzialność zawsze spoczywa na prześladowcy. Nigdy nie powinniśmy przytłaczać ofiary, skłaniając ją biblijnymi argumentami, żeby pozostała w przemocowym związku lub takiej społeczności kościelnej, ponieważ może ona dojść do wniosku, że Bóg ją opuścił, a wtedy nigdy nie zdecyduje się na wyjście z tej sytuacji. Musimy słuchać ze współczuciem, zrozumieniem i bez osądzania wszystkiego, co ma do powiedzenia. Daj jej na to czas. Bądź całym sobą po stronie ofiary. Stań się bezpieczną przystanią dla jej duszy. Płacz razem z ofiarą i módl się z nią i o nią. Wspieraj ją, szczególnie w procesie odchodzenia ze środowiska, które ją niszczy.

Ofiara powinna zrozumieć, w jaki sposób prześladowca kontroluje umysł drugiego człowieka i że to właśnie się jej przydarzyło. I że nie jest to jej wina, że ktoś wykorzystał elementy duchowe i religijne, by przejąć nad nią kontrolę.

Znajdź dobrego doświadczonego doradcę. Może to być także organizacja, która zajmuje się pomocą ofiarom przemocy. Pomóż ofierze rozwinąć prawdziwą, duchową i szczerą relację z miłującym Bogiem. Oczywiście łatwiej to powiedzieć niż zrobić, ponieważ w przypadku przemocy duchowej koncepcja Boga najczęściej zostaje wypaczona. Stój po stronie ofiary, okazując jej wsparcie, zachętę, miłość i akceptację. 

Helgi Jónsson

1 Mt 20,25-28 — wszystkie cytaty biblijne pochodzą z Dzisiejszej Biblii gdańskiej. 2 1 P 5,1-4. 3 Jr 5,30-31.

[Skrót wystąpienia autora w podczas internetowej konferencji „Nie przemocy”. Tłumaczenia stanowiącego podstawę dla tego opracowania dokonał Stanisław Śleszyński].

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj